Zbłądzona

 

Szłam po swych snach

Choć droga różnie wybrukowana była

Na skrzyżowaniu nocy i dnia

Chcąc uciec zbłądziłam

W pyle nocnym

Wśród gwiazd

Szłam niewidoma

Aż nastał brzask

I zjawiła się ona

Przyniosła mi ciebie

Na jedno spojrzenie

Na oczu twych blask

Na jedno tchnienie

I serce zabiło

Nawet wtedy

Gdy ciebie już nie było