***

 

W dżdżystym deszczu modliła się gąsienica

O barwy tęczy na nieistniejących skrzydłach

O nieskazitelną urodę co będzie zachwycać

 

Pod liściem klonu ukryła się larwa

Przedarł sklepienie ognisty piorun

Upadła gałąź na początki kokonu

Nie utkała go bo zmarła

 

Na słońcu nieśmiałym przechodził zając

Nie widział zielonego robaczka

Biegł dalej przed siebie

Po niespełnionym marzeniu deptując