Zrozumienie Środa, Lu 2 2011 

Znów wróciłeś do mych snów

Gdy zasypiam spacerujesz obok mnie

W myślach cichy szept niewypowiedzianych słów

Może kiedyś tak realne staną się

Jak poranny słońca blask

I promienie które każą wstać

Zacząć nowy dzień w świecie marzeń

Rzeczywistość z wyobrażeń

Cienkich nici w myśl wplecionych

Nie wiedziałam czego chce

I kolejne dni odsłony

Zwiastowały chmury cień

Pod moim niebem osobistym

Teraz już wiem

Myśli moje czyste

Znam już swoje pragnienia

Nie będę ich zmieniać

Choćby runąć znów miał świat

Choćby znów minęło parę lat

Przyjmę co mi życie da

 

Nocne wspomnienie Wtorek, Lu 1 2011 

Jeśli kiedyś noc sen Ci ukradnie

I nie wpuści do krainy marzeń

Spójrz w niebo oświetlone dzikim Księżycem

Gdy kolejna z gwiazd spadnie

Przypomnij sobie wszystkie bliskie Ci  twarze

I jedno wyraź z najskrytszych swych życzeń

.

Jeśli kiedyś nocą spłynie łza

Po Twym policzku na poduszkę powędruje

Zatrzymaj tę chwilę niech trwa

Nie zabijaj jej niech egzystuje

Bo żyjesz wtedy gdy coś czujesz

.

Jeśli kiedyś w noc o mnie pomyślisz

Zamkniesz powieki swe ciało nakryjesz

Wkradnę się cicho i Ci się przyśnię

A świt wspomnienie o mnie zabije

Lecz po zmroku ja wrócę

I wkradnę się w Twój sen

Czujność Twą zakłócę

I odejdę gdy nadejdzie dzień

.

.

 

Taniec we śnie Sobota, Sty 22 2011 

W masce z marzeń

Do tańca poprosił

Tęczówkami z wyobrażeń

Ozdobione szklane miał oczy

Powieki z gipsu

I uśmiech odlany

Rękę do twarzy mojej przytknął

W miejscu przystanął

Niczym figurka z porcelany

.

A orkiestra walca grała

W następnym tangu obiecał prowadzić

Chociaż nie chciałam

Pozwoliłam słowom się zwadzić

.

Minęło pół nocy

Sen dobiegał końca

Inni tancerze ochoczo

Przed wschodem słońca

Do tańca namawiali

Już nawet bez maski

Z prawdziwymi twarzami

Wkupić się chcieli w skromne moje łaski

.

Już kapela gra utwór końcowy

Tango z nutą żałoby

Pan w masce pannę zabawia rozmową

Choć mnie ma za sobą

Już pora na przebudzenie

Ze snu pięknego koszmar

Już słońca budzą mnie promienie

Tymczasem pannę tę poznał

I chwyta mnie znów za rękę

Pani pozwoli

Nie zapomnę więcej

I prowadzi powoli

Lecz zaczepia inne tańczące

Nad parkietem unosi się mgła

Powietrze duszne gorące

W koszmarze znów trwam

.

Pozwól pozwól mi się już obudzić

Nie chcę przespać tych lat

To nie mój sen bym się w nim miała trudzić

Twój smutek orkiestra gra

Nie dam się więcej prowadzić

Gdy wymyślasz kroki

Gubię się w nich i zanim

Zapamiętam twoje te skoki

Zmieniasz scenariusz

Swojej ballady

Przestań już

Mnie w niej obsadzać

 

Sen o spadaniu, upadek bez obcej dżumy Wtorek, Sty 11 2011 

W niebie miło, ale kazali spadać. I spadło się z tego nieba komuś na ziemię. O ile gabaryty filigranowe, o tyle takie w miarę zejście spokojne, dryfujące piórko na wietrze, widoczne z oddali, powoli unoszone nad głową. Przy większej tuszy trzęsienie ziemi, a nawet wzmożony dryf kontynentów, jak grom z jasnego przesklepienia świata…

Spadają gwiazdy. Wprawdzie są to meteoryty, ale gwiazdy brzmią jakoś tak bardziej poetycko. Błysk niczym fleszy, poblask, piękna, ulotna chwila. I nagle jej nie ma. Jej sława się wypaliła.

Upadać można na wiele sposobów. Najniebezpieczniej na głowę. Sytuacja o tyle się pogarsza, gdy leci się z bożonarodzeniowego drzewa iglastego. W głowie mózg, może nim wstrząsnąć, a poukładane starannie klepki rozsypują się po całym centralnym układzie nerwowym. I toczy się taki stresujący kłębuszek, ciężko to złapać i podnieść, bo siła tarcia jakby mniejsza nań oddziaływała. A poza tym ma to takie przyspieszenie, że ciężko nadążyć. Ale w końcu się zatrzymuje. Czasami już urwany kawałek nitki, czasami można podnieść kulisty zbitek mentalnej wełny z siana. Siana w głowie, bo wszystko się tam zdąży ususzyć, niczym ciało anorektyka i kości tylko trzeszczą…

Spadek to taki powolniejszy upadek. Jakieś nachylenie, postępujące rozpędzenie… I jazda w dół. A w tym dole błota po kolana, albo i po szyję, gdy za mocno się weń zaryje. I nie dość, że to bagno wciąga, to jeśli nawet cudem, z wielkim trudem, uda się z niego wyjść, to trzeba poczekać, aż błotko zeschnie, bowiem co się wysuszy, to się wykruszy. A mądrzy ludzie żyją w brudzie– po co ścierać gąbką swój naskórek? Będą bolesne otarcia.

Wbrew wszelkiej logice i do góry spadać można. W stronę koron drzew, a tam liście odpłaszczać. I takie cuda się zdarzają. Siła grawitacji nie pomoże, ani święty Boże, gdy się trafi na taki sam biegun. Odepchnie to z siłą odpowiadającą armatniej kuli. Biedy połowa, gdy się w krzakach schowa- gorzej, gdy zaplącze się o gałęzie. A tam mogą być niespodzianki, tudzież zwłaszcza w rejonach tropikalnych.

Opadają na dno, w oczodoły. Zanurza się w wirówkę świadomości, w podświadomości gości, sen, balsam dla ciała i duszy. I emocje opadają, jak deszcze po upale kojąc. Jak kurz po wielkiej bitwie z piosenki Perfectu. Bo  życie to pasmo wzniesień i upadków… Nie ma łatwo, to nie równina…

Krzyk Niedziela, Sty 9 2011 

Zza zamkniętych oczu

Myśl popłynie jako łza

Po policzku tocząc

Kręty życia ślad

.

Zza milczących ust

Cichy jęk się przedostanie

Kilka z duszy nut

To o pomstę jest wołanie

.

Z zamkniętego serca

Dawno już jak głaz twardego

Krew przepłynie w zimnych żyłach

Zanim spytam znów dlaczego

Zanim zniknie chwila

Czy ja znowu śniłam?

Cudzy sen Wtorek, Gru 21 2010 

Śniłam cudze sny

Z mej gałęzi pąki wiosny

Ktoś odebrał mi

Liśćmi nie obrosły

Uschły dawne dni

Chociaż deszczem łez

Wciąż podlewane

Bez korzeni

Z ziemi dna wyrwane

.

Jak bezpański wiatr

W złym kierunku szłam

Drogowskazów brak

Mapa życia wciąż nie ta

.

Dorosła

Gdy dziecko

Szeroka mnie poniosła

Woda

Zbyt prędko

By zrozumieć

Za młoda

 

La bella vita! Poniedziałek, Gru 13 2010 

Kroczyć na cienkiej linie

Nad przepaścią życia

Z głową iść w chmurach

Słońcem się zachwycać

.

Wspinać się po stromych zboczach

Wbijać palce w ostre skały

Zachwycać się miastem po nocach

Przymykać oczy

By złego nie widziały

.

Kochać i szanować

Z wiatrem tańczyć walca

Na fundamentach marzeń budować

Z dziecka uśmiechem

I mądrością starca

.

Uczuć nie ukrywać

I nie szukać w nich logiki

W snach i na jawie bywać

Za głos gorącego serca

Wytrawny toast wznieść i wypić

 

Szanse Czwartek, Gru 9 2010 

Odbiję się od dna

Ten ostatni raz

Łyk powietrza

Żeby przetrwać

Ten najgorszy czas

.

Zapomina

Moja dusza

I odcina

Iść już przodem

Zmusza

Rzuca kłodą

W bok pamięci

By się nie zniechęcić

By wśród chmur spacerować

Troski ukryć

Schować

Inicjały w sercu ryć

Kolcem czasu

O co tyle jest

Hałasu

.

Nowy dzień

Umiera sen

Pogrzeb myśli

Złych

Niech się przyśni

Na jawie już

Anioł stróż

Sen (III) Piątek, Gru 3 2010 

We wspomnieniach

Snach, marzeniach

Śnieg przykrywa świat

Czas zatrzymał się

Myśl wciąż trwa

Stoi w miejscu

Nie chce biec

.

W samotności

Śnie zimowym

Wiatr otula twarz

Cień radości

Zamarznięty chłód już spowił

I melodii brak

.

W ciszy

Zimnym ciele

Nikt nie słyszy

Nie ma wiele

Nie ma nic

Do skrycia

Ogień co się tlił

Gaśnie

Nie ma życia

Minione Piątek, List 26 2010 

Nie żałuję żadnej z chwil

Ogień w sercu wciąż się tli

W niespokojnym śnie

Pogrążałam się

Coraz głębiej

I w otchłani myśli ciemniej

Zanurzałam się w wspomnieniach

Z poprzedniego życia

Choć nie widzę cię

Choć marzenie już bezbarwne jest

Obraz zamazuje się i zmienia

Już niepamięć chwyta

W zimne dłonie

Umysł płonie

Ogień myśli konsumuje

Bez wyobrażenia z błędem

Świat na nowo dziś buduję

 

Wędrówka we śnie Wtorek, Sier 10 2010 

Powędruję nocą

We śnie

I bezczelnie wkradnę się

Do twej podświadomości

Tak byś nie pamiętał mnie

O poranku

Tak byś na mnie się nie złościł

.

Pozwól mi pokolorować

Twoje marzenia

Tęczą chcę rysować

Spełnić twoje chcę życzenia

.

Mogę patrzeć gdzieś tam z boku

I w deszczowy dzień

Nie być w twym widoku

Gdzieś pod drzewem schować się

Gdy tak niebo

Drwi bezczelnie z moich łez

Obserwować

I zamykać oczy

Snuć marzenia i planować

Że odwiedzę cię tej nocy

.

.

.

.

.

…gdy nie ma kto inspirować, inspirują świeżo umarłe nadzieje…

*** [Nie dawaj mi…] Sobota, Mar 6 2010 

Nie dawaj mi

Płomienia nadziei

Nie chcę

W proch się zamienić

Nie patrz na mnie

Z taką czułością

Chcę zostać

Ze swoją samotnością

Nie szeptaj na dobranoc

Cichym głosem opowieści

Lubię

Gdy mi się nie śnisz

%d blogerów lubi to: