Hokus pokus i inne (roz)czarowania Wtorek, Czer 14 2011 

Hokus- pokus. A pokusa duża, jej z reguły poza wyjątkami oprzeć się nie tak znowu łatwo. Oczaruje, zaczaruje, w końcu rozczaruje. Z serii portrety psychologiczno- pamięciowe samców.

Samiec odbiera świat przede wszystkim za pomocą zmysłu wzroku. Byleby kolorowo, byleby pstrokato, często sztucznie i tandetnie- w końcu sztuka nowoczesna, w średniowiecze nie cofajmy się. A że sztuka na pograniczu często kiczu, męski smak nierzadko tę granicę, subtelna poniekąd, nie w stanie jest wyczuć.

Samica to poezja. I niekoniecznie chodzi o to, że nigdy nie wiadomo, o co jej chodzi. Nie, ona doskonale wie, czego oczekuje. Sęk w tym, że naiwna to z natury matki istota. Ona też patrzy, ale przede wszystkim słucha (acz wiadomo, że zdolności jej werbalne, znacznie przedstawicieli płci przeciwnej jej gatunku przewyższają). Prędzej czy później wierzy w słodkie niczym lukier, asymetrycznie z babki wielkanocnej spływający, słowa. Prędzej czy później wierzy w dojrzałość, którą werbalizm samca zdaje się być wzbogacony. I wierzy, że jego poglądy zgodne są z jego postępowaniem. Niestety.

Kobieta, chociaż częstokroć generalizuje, na każdego stara się spoglądać w innym kontekście. Przynajmniej, do pewnego czasu. Każdy jeden wydaje jej się inny. Przynajmniej z początku. Każdy jeden inaczej zauroczyć potrafi. Przynajmniej z początku. A po tym początku, o ile w rozwinięciu często też pozwala się oczarować, to na końcu zawsze, niefortunnie, wychodzi wspólny mianownik na zakończenie. Nawet jeśli z góry założyła, iż mężczyzna dzieckiem pozostanie do dni ostatnich egzystencji swej zacnej, to jednak pod kreską ułamkową zawsze się rozczarowanie w jednym z wyrazów działania znajdzie. Prędzej czy później i tak się okaże, że samcze stworzenie, które niegdyś tak działało na jej kobiecość, przejawia zachowania, na które zwykło narzekać, przypisując je byłej swej partnerce.

Powiadają, iż to samice wiele gadają. Powiadają, iż to samice eliptycznie okrążają temat. To bowiem samiec z natury głową i spodniami. To właśnie samiec silić się winien na konkrety. Niestety. Samcze konkrety i przejrzyste wizje, niczym schizofrenika, jak wyżej wymienionego są rzeczywiste. Owszem, istnieją. Owszem, zachwycają swym pięknem i nierealnością. A przychodzi co do czego, wizje i wyobrażenia pozostają nietknięte, realizmem nie splamione i bezpiecznie schowane w samczej głowie. I pamięci samicy, bo te jakże są pamiętliwe, przeto.

Samiec potrafi być nieprzewidywalny. Szkoda, że jest to przejściowe. Coś nowego, coś fascynującego i nagle znajduje się w wielkim worku z etykietką „wszyscy”.

Gryryryry…

Samiec Niedziela, Gru 19 2010 

Przeważająca większość facetów to takie duże dzieci: trzeba to po głowie pogłaskać, przytulić do cyca, poprzytakiwać i pochwalić.

Pamięć faceta jest ograniczona. Zwłaszcza ta krótkotrwała: na ogół bowiem samiec na następny dzień w ogóle nie pamięta co mówił, ani też o czym. Co tam następnego dnia! Chwilę później już nie pamięta… A już zwłaszcza, jeśli dopiekł jakiejś samicy, zabawił się kosztem jej emocji…

Samce lubią zabawę. Zanim dorosną, preferują plastikowe lale (ale za żadne skarby się do tego nie przyznają!). Najlepiej takie panieneczki, co na portalach społecznościowych wrzucają kilkadziesiąt fotek ze sweetaśną pozycją z buziaczkiem, albo z wymuszonym wdziękiem prezentują końskie szczęki.

Samiec pragnie uchodzić za istotę wszechwiedzącą i silną. Żadna kobieta nie może mu podskoczyć, a już, Boże broń, przegadać go. Jak to, on nie może mieć kontrargumentów? Mądrzejsza kobieta? Zrobi wszystko, aby takową upokorzyć, zwłaszcza przy swoich znajomych- dla niego to jest sztuka, on gra główną rolę, musi mieć swoją publiczność, która będzie mu przyklaskiwać. Naturalnie sam też nie jest zdolny do podjęcia samodzielnej decyzji- nie obejdzie się bez pytania do publiczności i telefonu do przyjaciela.

Facet boi się bezpośredniości i szczerości. Myśl, że miałby komuś wyznać, co w nim siedzi, po prostu napawa go istnym przerażeniem rodem snu z Koszmaru ulicy wiązów. Będzie odpowiadał wymijająco, zbywał, a potem będzie zdziwiony, gdy mu się po uszach oberwie.

Gdy mu się naprawdę spodoba jakaś laska, będzie się patrzał jak szpak w dupę i nie ruszy swojego odwłoku. Kiedy już sama zainteresowana się odezwie, naturalnie będzie zgrywał nie wiadomo jakiego cwaniaka, pokazywał, co to nie on i jakiego to nie ma powodzenia. Z czasem zacznie się puszczać na prawo i lewo (samiec), a gdy się opamięta, wróci, jak gdyby nigdy nic. SAMIEC MIAŁ BARDZO FAJNĄ ZABAWĘ. Ale oczywiście on ZUPEŁNIE NIC NIE PAMIĘTA I NIE WIE O CO CHODZI…

Zaryczał lew… Sobota, Kwi 3 2010 

Król zwierząt. Wielki kot z okazałą grzywą i gigantycznymi łapskami. A gdy zaryczy…

Dwadzieścia godzin snu na dobę. Iście królewski wypoczynek. Do tego wszelkie obowiązki, tudzież te wychowawcze w szczególności, zwalane na zwinną samicę. Ale przecież król to król, w końcu, pan i władca…

Przywódca stada. Ryk jego, głośny i donośny, budzi, wzrusza i przeraża. Za tym rykiem lwice gęsiego i z szykiem. Błyszczy w słońcu i ieniu, salonowy zwierz… Byleby w centrum zainteresowania. Nie ważne jak, ważne, by zostać zauważonym.

I serce lwie, bo jakżeby inaczej. Pojemne, wrażliwe, przepełnione uczuciem. Nie wylewa się z niego, nie przelewa… Kumuluje?

Siła. Argument nie do przebicia (wszelkie inne są takie nudne i niemodne). Siła budzi respekt i podziw…

I ta grzywa… Majstersztyk natury. Wytwór idealny. Ach, i ten powab, gdy nią zatrzęsie. Ma się powód do dumy.

Na deser spoiwo zespalająe całokształt tego idealnego stworzenia- odwaga. Bo i cóż to byłby za przywódca, gdy pomimo samych superlatyw brałby przykład z malutkiego, słodkiego tchórza? No, może gdy lwica zaryczy, król wyjęknie tylko skromne miauuuu. I wówczas z samca alfa te drobne niedociągnięcie przeistacza go w niedoskonałą wersję drugiej litery alfabetu greckiego…

%d blogerów lubi to: