Rozmowy pod kontrolą- odcinek 1 Wtorek, Sier 30 2011 

Miejsce: pewien portal społecznościowy.

Rozmówca lat 25, nazwijmy go pan X. Pisownia oryginalna

Pan X: Cześć skąd się wzięłaś

JA: cześć

z choinki się urwałam

Pan X: a co z tobą

JA: a ze mną nietoperze latają

Pan X: baa

JA: ba jaga

już to dzisiaj słyszałam

Pan X: he eh

JA: weź głęboki dech

Pan X: może i tak a co po za tym

JA: poza czym??

Pan X: czarującym wieczorem słychać

JA: ta, czarujący, nie ma co

Pan X: lubisz dużo rozmawiać

JA: jak mam o czym

Pan X: a o czym masz

JA: o wszystkim i o niczym

wychodzi w praniu

brudów, między innymi

Pan X: a czego tu jesteś

JA: dla zabawy

Pan X: aha

no ja bym się zabawił jeśli można to tak nazwać

JA:zależy co masz na myśli

ja preferuję werbalne formy uatrakcyjniania sobie egzystencji

Pan X: słucham

no ty czarownica ja diabełek

JA: w formie intelektualnych i konstruktywnych konwersacji bez interpersonalnych abominacji

Pan X: ok ok

o matko

JA: czyżbyś czegoś nie zrozumiał ?

Pan X: no słuchaj każdy jest inny

brakuje osób o zróżnicowanej osobowości i poglądach odmiennych na poziomie

JA: zróżnicowana osobowość to już schizofrenia

albo borderline

ew. choroba afektywna dwubiegunowa

Pan X: och tak

już sam nie wiem czy jestem tym porażony czy ochszczony

przepraszam za błędy typów w typie

JA: raczej porażony, bo można być co jedynie ochRZczonym

to są błędy ortograficzne, jak już wchodzi typologia ;P

Pan X: długo tak możesz

JA: do bólu

ale nie mojego

ile rozmówca wytrzyma

Pan X: acha to cię nie zaskoczę raczej

JA: no raczej nie ;]

Pan X: a coś pikantnego lubisz

JA: tak, paprykę w sosie ogórkowym

Pan X: a mnie przełkniesz

JA: wątpię, lubię potrawy lekkostrawne i świeże mięsko

(3 minuty przerwy…)

 

Pan X: mięsko potrawy świeże warzywka to wychodzi menu całe razem z twoimi przykładami zdrowego a przede wszystkim smacznego pożywienia

JA: mam wyjątkowo delikatny żołądek

Pan X: ja mam też ale czy delikatny to nie podejrzewam nawet

JA: zrób test na odczyn kwasowy, łyknij papierek lakmusowy

Pan X: a co ty robisz w szczecin\

JA: prowadzę egzystencję swą zacną

Pan X: wróżysz z popiołu

to znaczy jesteś Egzorcystą

A znasz jakiegoś sexuologa

lepiej że by to była kobieta

JA:wujka google się zapytaj, on i wróżbita, i egzorcysta na problemy twe coś zaradzi…

Pan X: bingo

JA:to taki piesek preriowy

Pan X: no tak Amigo

Nowy kawałek Pitt bull

JA: przepraszam z ukłonem w stronę odwrotną niż savoir-vivre nakazuje, ale nadwyrężasz przepływ impulsów przez moje neurony

Nie dałam rady dłużej…

Rozmowy w kuchni 1 Wtorek, Sty 18 2011 

Marta była jakby nieobecna. Owszem, kontaktowała bez żadnych przerw w dostawie prądu z mózgu, żadnych zakłóceń, skoków napięcia… Po prostu nie Marta. Nie żywe srebro, które błyskało co chwilę w innym miejscu i wydawało odgłosu stłuczenia jakiegoś przedmiotu. Zdystansowana, zrównoważona, trochę melancholijna.

Siedziała w kuchni i w skupieniu obierała zielone jabłko, przyglądając się owocowej serpentynie, która powstawała.

-Marta- zagadał Krzysiek, wchodząc do pomieszczenia. –Zaczynam się o ciebie obawiać.

Zatrzymała wbity nóż w miąższu, podniosła brązowe oczy.

-Ale o co chodzi?- spytała.

-Jesteś jakaś… – zaczął.- Jakaś taka…

-Jaka?- wtrąciła mu się w słowo.

-No nie wiem. Po prostu dziwna. –ocenił.- Jesteś za spokojna, jakby bez emocji.

Usiadł naprzeciwko niej, przy małym, nieco zdezolowanym stolikiem. Pierwszą czynnością, przy wprowadzeniu się do mieszkania, wszyscy jednogłośnie wyrzucili wszystkie te ohydne ceraty. Student może i nie za bogaty, ale w jakichś warunkach egzystować winien.

-Znasz to uczucie?- zamyśliła się na chwilę.- Zakochujesz się. Targają tobą wszystkie możliwe emocje. Gdy widzisz tę osobę, dzieje się z twoim ciałem coś dziwnego. Przechodzi ciepło po wszystkich narządach, serce bije ci szybciej, nogi i ręce drżą, nie jesteś w stanie z siebie wydusić słowa… Nic o niej nie wiesz, ba, nawet wcześniej ci się w ogóle nie podobała.

-Z autopsji nie- rzucił. –Ale jak na ciebie patrzałem, jak się męczyłaś…

-A później, gdy druga osoba to już wie- kontynuowała, -zaczyna traktować cię z góry. Pokazywać ci, że tobą włada, gra na twoich emocjach. Kochasz i zaczynasz nienawidzić. Ostentacyjnie zapomina o twoich urodzinach, choć ty o niej pamiętałeś w taki dzień. Ale każdej innej osobie życzy wszystkiego najlepszego. Dla każdego jest miła, dla ciebie chamska. A potem nic nie pamięta. Przy znajomych udaje, że cię nie zna, potrafi cię wyśmiać, gdy się do niej odezwiesz i dogryzać, że przecież to ty udajesz, że jej nie znasz. Pokazuje ci, że może mieć każdą, a gdy ta „każda” kopie ją w tyłek, wraca sobie jak gdyby nigdy nic i znowu zaczyna jakąś chorą gierkę.

-Marta, ja ci mówiłem, że Adam to kretyn.

Marta uśmiechnęła się lekko i zaczęła bawić skórką od jabłka. Jej wewnętrzna część zaczynała już powoli zmieniać kolor na ciemniejszy.

-W pewnym momencie kompletnie się załamujesz i pytasz się, o co jej chodzi. Wymija się, omija tematy. Wiesz jak to boli?

Krzysiek milczał, wpatrywał się w małą posturę z owocem.

-I wiesz co? Przychodzi taki dzień, że nic kompletnie nie czujesz. Patrzysz na to wszystko z dystansem. Ta osoba już nie jest taka idealna, jak ci się wydaje. Jej wszelkie bolesne teksty nie są ani raniące, ani śmieszne. Po prostu są. Jest ci to obojętne. Wreszcie dostrzegasz jej wady, ale jakoś nie wywołują już u ciebie żadnych emocji.

-Marcia, wiesz przecież, że jesteś zbyt wartościową dziewczyną…

Uśmiechnęła się, tym razem szerzej. Pomiędzy pełnymi ustami zalśniły równe zęby.

-Wiem- przytaknęła. –Wiem, Krzysiu. Nareszcie to zrozumiałam. I po prostu zobojętniałam. Po prostu ktoś, do kogoś kiedyś czułeś taką falę emocji, ktoś, przy kimś nie potrafiłeś się zdystansować, ktoś, przy kimś nie byłeś sobą, jest dla ciebie nagle zwykłym przechodniem, który po prostu gdzieś tam sobie idzie. I już nie obchodzi cię, gdzie i dokąd. Nie obchodzi cię, czyim tak naprawdę zdaniem się kieruje. Nie obchodzi cię jego niezrównoważenie i niezdecydowanie. Masz gdzieś jego problemy, nie chcesz już mu na siłę pomagać. Po prostu odnajdujesz siebie…

Obyczaje lekkie Wtorek, Gru 28 2010 

Nie jestem święta. Spod czarnej czupryny wystają mi małe rogi. Tak, ktoś mi kiedyś je dorobił. Tak, parę razy zrobiłam coś na przekór, kogoś zraniłam, zmieszałam z błotem, za coś. Jestem zwykłym człowiekiem, mającym jakieś tam wartości, rozwijającym się, mającym instynkty i popędy.

Temat nieco kontrowersyjny- mamo, nie czytaj tego, jeśli nie chcesz się zgorszyć ;D

Powoli dochodzę do wniosku, że w życiu trzeba przede wszystkim pracować i dobrze się bawić. Satysfakcjonująca praca to połowa sukcesu. I żeby można było za tę pracę godnie się utrzymać i bawić.

Dobra zabawa? Podróżowanie, spotkania towarzyskie, rozwijanie swoich pasji i satysfakcjonujący seks. Zgorszyłam? Zaskoczyłam? Przecież to oczywiste dla każdego człowieka. Każdy człowiek, o ile nie jest psychopatą, potrzebuje bliskości. Jasne, że homo sapiens to nie przedmiot i nie należy go tak traktować. Najprzyjemniej w łóżku będzie z osobą, którą się kocha. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, że jak tak dalej pójdzie i nic nie zmienię, to będę do końca życia kontynuowała swój celibat już jakiś czas trwający. I albo wybiorę seks bez uczucia, albo jego brak. Naprawdę, chciałabym być typową babą, zakochującą się co dwa miesiące, a nie raz na te popieprzone 22 i pół roku.

Dziewica do ślubu? A co my w średniowieczu żyjemy? Litości… Brać towar bez jego wypróbowania? Tu nie ma gwarancji i zwrotów… Paragonu w postaci aktu małżeńskiego tak za bardzo nie można zwrócić…

Łóżko na pierwszej randce? A pewnie, czemu nie. Na nim też można usiąść i pogadać, chociaż szczerze mówiąc, wolę delikwenta wyciągnąć na spacer, żebym w razie czego mogła zwiać/ odskoczyć/ odsunąć się. Bo nie lubię, gdy od razu facetowi gdzieś łapy wędrują- już nie jeden dostał za taki numer po pyszczku. Z liścia, tak ten cios zwą.

Dlaczego kobieta ma nie lubić erotycznych igraszek? Bo będzie dziwką? Super. Jestem dziwką. Co tam, że obecnie jestem alone, że jak się spotykam z samcami, to tylko z kumplami (a ile później wersji dane mi słyszeć…!), żeby się powygłupiać i pożartować, że z nikim obecnie nie sypiam. Lubię seks, czerpię z niego radość, więc według przeważającej części polskiego społeczeństwa jestem dziwką. Och, jakże mi miło!

Mało tego- nie mam kompleksów, uwielbiam swój wygląd, kocham swoje ciało. Czy to znaczy, że jestem pusta? Już nie jeden człowieczek się na tym przejechał. Nie powiem, zdążyłam nabrać do tego dystansu i teraz mam do tego nieziemski ubaw, zwłaszcza, jak wyprowadzam argumentami na manowce. Po prostu kocham to! 😀

 

%d blogerów lubi to: