Mówili mi Środa, Paźdź 26 2011 

Mówili mi

Życia nie przeskoczysz

Dokądkolwiek pójdziesz

Wiatr będzie ci w oczy

Wiał

Mówili mi

W labiryncie zginiesz kłosów

Wiatr głuchy jest

A wśród drzew

Nie odnajdziesz głosów

Które poprowadzą cię

Mówili mi

Droga twoja nigdzie nie prowadzi

A na końcu tęczy

Pustka jest

Jednak nie zawadzi

Jeśli szukać będziesz jej

Mówili mi

Życie składa się

Z prozy szarych dni

I słów nikłych jak we mgle

.

.

.

gdzieś wyskrobane pomiędzy jedną a drugą chwilą 😉

Niepamięć Sobota, Lip 2 2011 

Za mgłą, w cichym deszczu

Przesiąknięte marzeniem nadzieje

Wiatr tańczy z gałęzią uschniętej sosny

W rytm walca nad rzeką

Kołyszą się knieje

I rozproszone światło na niebie w półkole

Gdzie końca jego oba na zielonym padole

Kierunek marzeniom wytacza zuchwale

Szum targanych liści porusza wytrwale

Z kamienia posągi, duchy przeszłości

Lecz one twarde

Nie drgną z litości

Ich czasy już dawno dobiegły końca

Dziś stoją tu w smutku w promieniach słońca

Lśnią oczy wykute w marmurze

Niech im przygrywa

Jedna z leśnych tych wróżek

Co z bajek dziecięcych w niepamięć uciekła

Z tej opowieści, co najbardziej urzekła

Sezon na komary Czwartek, Maj 26 2011 

Biała flaga, słomiany to był zapał, a ogień tak ciężko przecież było wskrzesić…

Ogrodnik robi dziurkę w ziemi, wkłada tam nasienie (może lepiej użyć słowa nasionko…), zakopuje, o resztę dba natura (chyba, że jest to uprawa w warunkach domowych- trzeba podlewać). Czasem, co jedynie, jeśli jest to konieczne, dorzuci trochę kompostu o dyskusyjnej woni. Nigdy, ale to przenigdy, nie odkopuje ziemi, żeby sprawdzić, czy nasionko wykiełkowało. Gdyby jednak byłby to ogrodnik nadgorliwy, mógłby się nabawić wpierw konkretnej nerwicy natręctw, białej gorączki, apopleksji i szeregu innych zaburzeń w działaniu mechanizmu organizmu, w końcu, skwaszony jak kapusta na bożonarodzeniowy bigos, rzuciłby wszystko w kierunek bliżej i dalej nieokreślony, stwierdził, że wszystko i tak jest bez sensu i dalej użalałby się nad sobą. Oczywiście takie użalanie się byłoby jak najbardziej wygodne- przecież się starał, a i tak nic nie wyszło, przecież pracował nad potencjalną roślinką, a i tak nic nie urosło.

Po trudach porodowych, gdy z kloaki kwoki wydostaje się jajo, kura siada na swej zwapnionej komórce jajowej i siedzi na swym kuperku. Nie sprawdza co chwilę, czy coś tam się rozwija, nie rozbija skorupki, żeby sprawdzić, czy kurczak jest żywy. Zaciska dziób i siedzi (w międzyczasie sobie może pogdakać, jajko dalej pod cieplutkim kuperkiem). Kurczak sam przebije skorupkę i oto nowonarodzony przyszły pasztecik zaczyna swą egzystencję.

Kot, z natury czysty futrzak, przed załatwieniem grubszej potrzeby fizjologicznej kopie dołek w piasku, poczym wydala z siebie przetrawionego Whiskasa i zakopuje te (nie)codzienny skarb. Nie rozgrzebuje później w kuwecie w celu sprawdzenia stopnia rozpadu swoich ubocznych produktów kociej przemiany materii. Takiej kupki się nie rusza, bo i śmierdzieć zacznie niemiłosiernie- skoro już zostaje poddana procesowi rozpadu, różne się substancje ulatniają wraz z zapaszkami. Co natura dała, niechaj sama wchłonie.

Sezon na komary, krwiopijce wstrętne. A gdy ukąsi i kilka kropel krwi ssaczej zaciągnie, potem odurzony jak pijaczek spod monopolowego sobie odleci, zaczyna się zabawa. Można się podrapać, sęk w tym, że ulga będzie chwilowa, potem bardziej jeszcze zaswędzi. Efekt śnieżnej kuli- w końcu się rozdrapie do rany i zacznie boleć. Lepiej przecierpieć tych swędzących chwil kilka bądź też wspomóc się jakimś specyfikiem. Czas załatwi wszystko.

Czas leczy rany. Czas wybiela wspomnienia niczym ACE. Jak się ich nie będzie rozgrzebywać, jak nie będzie się w kółko o nich nawijać, rozmyślać, rozdrapywać starych ran, w końcu się zagoją, jak rozległe by nie były. Fakt, blizny pozostaną, ale już nie będą boleć. A jeśli oparzenia trzeciego stopnia, to są specjaliści, medykamenty, terapie… Z wszystkiego da się wygrzebać.

No i trzeba ryzykować- życie ucieka, nie ma na co czekać 😉 I tak wszyscy zejdziemy z tego świata, trzeba korzystać, póki się da, przełamywać strach, jak to mawiała moja Babcia…

Ostatnie przedstawienie Czwartek, Lu 24 2011 

Niepotrzebna już ta maska

Bal już dawno się zakończył

Podaj rękę jeśli łaska

Już muzyka nie gra

Wiatr jej echo w Twojej głowie drąży

.

Niepotrzebne już te stroje

I do końca przedstawienie już dobiegło

Zamilcz i zapomnij słowa swoje

Jak i moje

Nie istnieje coś jak przeszłość

.

Padał deszcz rzęsisty dniami

I nocami świat zalewał łzami

Nasze chwile

Których brakło

Dziś motyle

Marzeń na swych skrzydłach mają barwy

Uciekają w stronę słońca

Złap je

 

 

Ekshumacja przeszłości Poniedziałek, Gru 13 2010 

Dzisiaj bardzo modne jest zwalanie przyczyn problemów na klapsy z dzieciństwa. Zły tatuś, wpieprzył dzieciakowi, bo ten mało się nie okaleczył przez swoją bezmyślność. A mówiło mu się. Zła mamusia, bo wydarła się na dziecko, że porządnie nabroiło. Tak jest najwygodniej- szukać przyczyn niepowodzeń w rodzinnym domu.

Czas. Czasoprzestrzeń. Czwarty wymiar. Pojęcia fascynujące mnie odkąd pamiętam. Człowiek ożywia wspomnienia, czuje, że coś wydarzyło się przed chwilą, chociaż miało miejsce ileś tam lat temu. To nieistotne- było. Czy 2 minuty temu, czy 2, czy też 20 lat temu- sięgając do pamięci nadaje tchnienie zdarzeniu, wskrzesza je. W jakimś filmie padła przepiękna wypowiedź, brzmiąca mniej- więcej: Jak przewidzieć przyszłość? Najlepiej ją sobie wymyślić. Tylko, jeśli człowiek myśli o przeszłości, a potem ze zdumieniem stwierdza, że pewne schematy się powielają, czas zatacza koło, to jak jego przyszłość jawić się ma w jasnych barwach? No, chyba, że ma same miłe wspomnienia. Ale ludzka natura jest nieco masochistyczna- głównie rozmyśla się nad tym, co zabolało. A potem zdziwienie potężne, że znowu wydarzyło się coś, co ubodło w psychikę.

Równie dobrze można stwierdzić, że przeszłość po prostu nie istnieje, jest wytworem wyobraźni. Skoro nie dzieje się tu i teraz, nie ma miejsca w chwili obecnej, to tego po prostu nie ma. Żyje wspomnienie- ale tylko wtedy, gdy mu się na to pozwoli, gdy je się ożywi.

Nieprzyjemne sytuacje, te, które najmocniej zabolały, człowiek wypiera. Tak twierdził Freud, tak twierdzą specjaliści od głowy dzisiaj. I faktycznie, homo sapiens ma w sobie taką skłonność, że chce na siłę o czymś zapomnieć i spycha to do podświadomości. A potem dziwi się, dlaczego w pewnych sytuacjach reaguje tak a nie inaczej. Odniosę się do swojego przykładu- dlaczego jestem sama i boję się facetów? Bo zepchnęłam tą pieprzoną próbę gwałtu na same dno swojego umysłu i przywaliłam toną informacji książkowych, żebym broń Boże się do tego nie dokopała. W końcu ktoś wziął łopatę i tam zaczął grzebać. A raczej ekshumować, bo zagrzebałam to parę ładnych lat temu.

Nawet jeśli człowiek zdaje sobie sprawę z czegoś, co rzeczywiście miało miejsce w jego przeszłości, a wyparł to, chociaż mimo wszystko o tym pamięta, to gdy będzie o tym opowiadał, będzie miał wrażenie, że owa sytuacja dotyczy jakby osoby postronnej, na pewno nie jego. A to również wyparcie… I potrzebne jest wsparcie…

Przeszłość (II) Środa, Gru 8 2010 

Zamieć

Płatki myśli

Śnieżna burza

To niepamięć

Po nią przyszli

Z niej wynurza

Przeszłość się

Dzisiaj przejąć chce

Do swych łask

Życia noc

Bez gwiazd

Kolce wspomnień

Tną

Będzie blizna

Aby nie zapomnieć

Głębiej brną

Pryzmat

Rozszczepia marzenia

Wszystko już odeszło

Nie ma nic do stracenia

Wszystko to przeszłość

 

Duch przeszłości Poniedziałek, Gru 6 2010 

Niech ta przeszłość już odejdzie

Jak zimowy puch

I ten szron z pamięci zelży

Nie istnieje już jej

Duch

.

Niech odejdzie w zapomnienie

Głód miłości

Życia brak

Niech wyblaknie złe wspomnienie

Jak proch z kości

Kurz rozwieje wiatr

.

Niech się zacznie od początku

Nowy dzień

Osuszy łzy

Niech odejdzie w cień

Duch przeszłości zły

 

Szept Wtorek, List 30 2010 

umysł pustoszeje

gdy przygrywa uśmiech

milkną duchy

z przeszłości wywołane

nim wiatr zawieje

nim na rękach czas uśnie

niemy i głuchy

na zawsze już stanie

.

otuli skrzydłem

anioł zaklęty

milczeniem opowie

lecz on tylko jest widmem

ziemskim życiem przeklęty

zniknie

nim prawdy się dowiem

 

Minione Piątek, List 26 2010 

Nie żałuję żadnej z chwil

Ogień w sercu wciąż się tli

W niespokojnym śnie

Pogrążałam się

Coraz głębiej

I w otchłani myśli ciemniej

Zanurzałam się w wspomnieniach

Z poprzedniego życia

Choć nie widzę cię

Choć marzenie już bezbarwne jest

Obraz zamazuje się i zmienia

Już niepamięć chwyta

W zimne dłonie

Umysł płonie

Ogień myśli konsumuje

Bez wyobrażenia z błędem

Świat na nowo dziś buduję

 

Czas (II) Piątek, List 12 2010 

Czasu duch do przodu gna

Mijają lęki złe

W chmurach anioł gra

Nakierować chce

.

Mgła w pamięci

Już zaciera co bolało

Dół już dawno przysłonięty

Jakby nigdy się nie działo

.

Pod gwiazdami dusza tańczy

I nie myli kroków już

Ten ideał samozwańczy

Łzami skrapla wspomnień kurz

Nieład Środa, List 3 2010 

Czasami w życiu tworzy się bajzel. Gromadzą się śmieci, niepotrzebne rupiecie, aż któregoś dnia człowiek potyka się i upada. Czasem się potłucze, czasem się połamie. W końcu wstaje i zaczyna sprzątać.

Coś na miarę świątecznych porządków. Wyrzucić wszystko, zwłaszcza to, do czego było się przywiązanym. Nie ma co rozpaczać, odczepiając kulę od nogi. Potem pościerać ten kurz w zakamarkach pamięci, wyszorować porządnie swoją drogę i można iść dalej.

Pięknie poczyszczone lustra ukazują prawdziwe, wesołe odbicie. Idzie się po tej wypolerowanej ścieżce, na każdej półce alfabetycznie poskładane pamiętniki. Nowy rozdział. Brzmi cudownie. Pusta kartka, jeszcze nic nie nabazgrane, jeszcze nie pochlapane mieszanką kawy i łez. Tak pięknie zarysowuje się przyszłość.

I nagle bach! Jakiś duch z przeszłości wkrada się pod łóżko ciemną nocą. Znowu mąci i miesza w głowie. Rozwala wszystko dookoła. Egzorcyzmy? Tak, to się wzięło pod uwagę. Ale nie chce się tego ducha przepędzić. A on bałagani, miesza, gra na emocjach i wprowadza jeszcze większy nieład…

Mówiłam wtedy Niedziela, Wrz 12 2010 

Mówiłam wtedy

Odejdę kiedyś

W oczach ogień mój

Gasiły łzy

Jeden krok twój

Jedna z tych chwil

Bez komentarza

Nie ma po co tego powtarzać

.

Mówiłam wtedy

Nic już nie będzie

Jak kiedyś

I w miejscach

W których byliśmy razem

Serce zamiera

Zimnym jest głazem

.

Mówiłam wtedy

Zrani cię ktoś kiedyś

I wrócisz zagubiony

Lecz ogień już nie płonie

Powrót do przeszłości Piątek, Wrz 10 2010 

Tam dziecinne moje lata

I miłości pierwszej smak

Tam na drugim końcu mego świata

Zimny błysk przeszłości blask

.

Tam najbliższych są mogiły

Zapomniane dawno dni

Tam ich dusze mi się śniły

Tam spędziłam kilka chwil

.

Tam wśród srebrnych buków

I na drodze pośród lip

Czarnych cień dziś kruków

Tam już nie ma nic

%d blogerów lubi to: