Lalka (III) Poniedziałek, Sier 8 2011 

Szklane jej oczy
Porcelanowa twarz
Łza po gładkim się licu nigdy się nie stoczy
Uwięziona dusza
Oszukuje czas
O poranku w lekkim promieniu skąpana
Choć nieruchoma
Wspomnienia porusza
.
Pożółkła sukienka
Jak kartka z kalendarza
Marionetka dziś w kącie upchnięta
Nikt jej nie zauważa
.
A tak zachwycała
W szklanych tych oczach
Błękit nieba
Tajemnice skrywała
Dziś nikomu jej nie potrzeba

Samica Sobota, Lu 26 2011 

Nie będzie o kobietach. Będzie  o samicach. Współczesnych samicach, jakich wiele w dzisiejszym społeczeństwie, występujących, o zgrozo, na skalę globalną w krajach bardziej cywilizowanych. O samicach, które ma ochotę się rozerwać na strzępy.

Współczesna samica w młodości wykazuje niezwykłą gościnność. W kroku przede wszystkim. Syndrom gość w dom nasila się w wieku dojrzewania, potem przeżywa swój renesans w okresie pulsujących jajników, tzw. upalny czas trzydziestki.

Samica wie, czego chce. Chce upolować samca. Kusi obietnicą roli domowej kury znoszącej złote jaja. Samiec, wiedziony opierzoną aparycją samicy wywala język i dumnie przechadza się przed samicą. Jest czym pochwalić się przed innymi kogutami. Niestety, upolowany, ląduje jako potrawka na obiad. Seksowna kurka spod prysznica z biegiem czasu staje się zmokłą kurą, która zamiast krzątać się i dbać o swego samca, woli siedzieć na grzędzie i gdakać. Samiec skacze w bok spod pazura, jak zmoczy swój ptasi odwłok, lecą pióra.

Samica lubi być adorowana. Uwielbia, gdy samiec bierze ją pod swe orle skrzydła i frunie na drugi koniec świata, obdarzając przy tym wszelkimi błyskotkami, które te sroka podczas tego lotu zauważy.

Samica, niczym Jing i Jang, dwie twarze ma. Pierwsza, podziwiaj i patrz, jakże słodka, delikatna i urocza jestem. Oj, samiec wiedziony tak słodką i uśmiechniętą, sensualną buźką przełącza swoje myślenie z szarych komórek na plemniki. Gdy wszelkie procesy umysłowe schodzą poniżej pasa, samica transformuje się z uroczej żabki w ohydną ropuchę, plującą jadem w świata strony i pośrednie. A samiec dalej wierzy w wyimaginowane brednie.

Samiec to zabawka. Tak, tak, panowie. To nie wy się lalkami bawicie, to lalki bawią się w waszych resorakach. A gdy zabawka się znudzi, kopniak w część ciała służącą do siedzenia i do sklepu po nową zabawkę. A zabawki same chętnie w dłonie z tipsami się oddają… A zużyta zabawka? Cóż, jeśli wrażliwsza, to będzie się obwiniać, płakać i ubolewać… Ale za lalkami się nie płacze- to jak dzieciństwo, mija bezpowrotnie, trzeba wydorośleć.

Napisane przez: zgryźliwa, uroczo złośliwa, pośrednio boleśnie bezpośrednia indywidualistka i artystka, nie potrzebująca apokalipsy, żeby powiedzieć prosto z mostu, że jej na kimś zależy; żeby zrobić coś kompletnie głupiego i irracjonalnego 😛 Jak nie teraz, to kiedy??? Życie ucieka, nie będzie mi przez palce przeciekać 😛

.

PS: Nie mam czasu i ochoty na jakieś posrane gierki ;]

 

Lalka (II) Poniedziałek, Sty 10 2011 

Wiatr szklane muska oczy

To ich blask tak zauroczył

Chmury cień i łez odbicie

Gdzieś tam w środku

Serca bicie

Chociaż z porcelany jak i twarz

Szukasz głębiej

Podróżujesz pośród wspomnień

Zaglądając do tajemnic

Maska na bal

Bez nut ktoś gra

Z chmur orkiestra

A gdy każesz jej zaprzestać

I dopiszesz słowa

Rysa pod powieką

Pęknie kroplą osłabiona

Może na to czeka

Może schować zechce się

W ramionach

 

 

Lalka Sobota, Sty 8 2011 

To z nieba spadła łza

Na porcelanową lalki twarz

Anioł załkał nad jej losem

Już ostatni raz

Martwe było ciało

Martwa tkwiła dusza

Teraz ją do życia zmusza

By poznała jego smak

.

.

.

Życie wreszcie ma słodki smak 😉

Jeszcze trochę i naprawdę uwierzę, że się z tego bagienka wygrzebię…

Barbie Niedziela, List 28 2010 

Wysoka, smukła, idealne włosy, mocny make-up, permanentny uśmiech na plastikowej twarzy, ograniczone ruchy kończyn i pustka powietrzna w środku. Pierwotnie blond czupryna, wielkie, błękitne gały- rasa uprzywilejowana, Hitler takową sobie upodobał.  Ideał kobiecego piękna pięciolatek. I nie tylko…

Plastikowe pazurki (o, przepraszam, akrylowe, żelowe i szklane- takie cuda nakłada się dziś na opuszki palców). Tynk na twarz, by ukryć niedoskonałości cery. Trochę szpachli w postaci korektora na ubytki i przybytki, można nakładać tapetę. Podczas dnia systematycznie ją doklejać, w razie, gdyby jakiś kawałek zaczął niefortunnie gdzieś odstawać.

Czym szafa bogata… Barbie to taki miniaturowy manekin. W zasadzie nic innego z nią nie można zrobić, tylko ubierać i przebierać. A, przepraszam, można jej zdjąć głowę, ręce i nogi. Kiedyś z ciekawości rozłożyłam na części pierwsze… Ale złożyć to też można. Prosta anatomia bez osobowości. Grunt, żeby wszystko na niej dobrze wyglądało. Jeden rozmiar przez całe życie.

Proporcje idealne- talia osy, smukłe uda, wielkie wypukłości na klatce piersiowej. Jak ten ideał przenieść w świat krwi i kości? Hm… Silikon. Taaa, bardzo w modzie. I talia osy. Łup! Że się Ken o żebra nie obija… I ta przyjemność, chwycić kobietę w sytuacji intymnej i zahaczyć o kości. Co tam siniaki… (to nie moje spostrzeżenie, tylko kumpli, których o zdanie pytałam!).

Róż. Bo dziewczęco znaczy różowo. Co tam, że ileś dekad temu dziewczynki przyodziewano w kolor błękitny, a chłopców w czerwony (notabene: ta moda wypłynęła z Biblii: błękit- kolor szaty Maryji, czerwień- wdzianko Chrystusa, a że ludzie niegdyś religijni zwykli być i manifestować to w sposób inny, niż broniąc krzyża i nakładając berety z puchatego moheru…) . Ale trzeba iść z duchem czasu- dziewczynka ma być różowa. Ok. Dziewczynka- ale nie, do cholery, kobieta! Jakby chciała chmarę pedofili za sobą pociągnąć!

Główna misja życiowa Barbie: wyglądać dobrze i uwieść Kena. Takie sztuczne uwodzenie. Bo jak tu cokolwiek skonsumować, jak Ken wyposażony w te same części ciała, co i jego plastikowa partnerka (wyłączając piersi)? Facet bez jaj. Krótko, zwięźle i na temat.

 

%d blogerów lubi to: