Gówniarz Niedziela, Lu 10 2013 

Chociaż udaje, że gówno go wszystko obchodzi, gówno wie, łyka byle gówno i o byle gówno się obraża. Gówniana sprawa, gdyż w każdym z nas jest jakaś część gówniarza…

Babcia, pamięci świętej, moja, powiadała: nie czepiaj gówna, bo gówno śmierdzi. Każdy śmierdzi. I nie chodzi o bakterie uwalniające z siebie zapaszek z miejsc, gdzie gruczoły potowe pracują nad wyraz intensywnie. Każdy czasem ma humorek, roztaczający ciężką do zniesienia aurę, zatruwającą powietrze. I każdy przechodzi okres, w którym cisza przed burzą dominuje na co dzień (kobiety do starości, niestety… ale tylko w określonych odstępach czasowych, w miarę łatwych do przewidzenia).

Gówniarz gówno wie i niestety, łatwowierny niezwykle jest. Nie sprawdzi faktów dokonanych, bazuje na wyobrażeniach swych, zrodzonych i stworzonych na podstawie gestu, żartu, czy autonomicznego zachowania, zupełnie o kant dupy rozbić powiązanego z daną korelacją. Gówniarz, opierając się na kilku słowach i zachowaniach, kompletnie ignorując pozostałe zaistniałe sytuacje, stworzy obraz daleki od dzieł Rafaela Santi, barwny niczym twórczość Van Gogha i uparcie się go trzyma.

Gówniarz lubi gierki i zabawy. W końcu domena to jego dojrzałości. A raczej kwaskowatości. Nie są to gierki wszak nieszkodliwe dla otoczenia, typu Diablo, The Sims i inne. Gra nie wydaje też żadnych dźwięków, nie licząc może cichego szlochania. To gra na emocjach. Czyichś emocjach. Paradoksalnie, gra destrukcyjna dla obu stron, bowiem trąci to sportem i odbijaniem piłeczki.

Gówniarz stara się ominąć gówno, które zrobił. Jakkolwiek zawsze na podeszwie się ono znajdzie. I zawzięcie, jako własność, nosić będzie, starając się, aby Boże broń nie odpadło. I o ile to obuwie codzienne, w miarę upływu czasu i poruszania się naprzód, gówienko schodzić będzie. Gorzej, jeśli to okazjonalne… Założył na randkę pantofelki, wdepnął w co nieco, i na każdej randce kadzi… Pewnie za którymś razem trafi na trawkę, albo przywita do czyjegoś domu i będzie musiał buciki wytrzeć, ale nigdy nie wiadomo…

Gówniarz nie wybacza. W zasadzie jak ma wybaczać coś, co nigdy się nie wydarzyło- poza jego wyobraźnią. Bo ten co z gównianego wieku wyrósł wie, że błędy domeną ludzkości są, a ponadto, doskonale szkolą i hartują charakter. Dorosły wie, że jeśli ktoś rani, to dlatego, że nie jest świadomy. Że nie wie. Że nie zdaje sobie z czegoś sprawy. Jest mu przykro, że ktoś zadał mu ból. Ale żyje dalej. I nie jęczy na facebooku, że Alzheimera nie ma i Jezusem nie jest. Nie, nie zapomina, ale w pewnym momencie ma to tam, skąd gówno wychodzi. I rozumie. Nawet jeśli nie ma co rozumieć . Nie smrodzi komuś, nie ma takiej potrzeby. A już tym bardziej, nie sra komuś w życie.

Odcięcie od pępowiny Poniedziałek, Maj 4 2009 

Przychodzi taki moment w życiu młodego człowieka, kiedy siłą rzeczy idzie na mniej lub bardziej upragnione „swoje”. Dla jednych jest to wyzwolenie, dla drugich bariera nie do przeskoczenia…

 

            Typowym symbolicznym odcięciem od pępowiny są studia. Maleństwo mamusi i tatusia pakuje swoje manatki, dostaje buziaka na drogę i jedzie w świat. Euforia, która go przepełnia, szybko i niespodziewanie przerodzić się może w czarną rozpacz.

Świeżo upieczony student z lękiem zauważa, że czegoś mu brak. Pępowina, przez którą całkiem niedawno przemieszczały się do organizmu młodocianego kochane obiadki mamusi, jakby zaczęła zanikać. Owszem, coś tam z takich szklanych, zakręcanych pojemników wędruje dalej, ale to już nie jest TO. Trzeba odkręcić, podgrzać, wyłożyć na talerz… Ileż to zachodu! Obiad nie czeka już, utrzymując swoją optymalną temperaturę, na wygłodniałego studenciaka, aż ten wróci z uczelni.

Jakby tego było mało, pępowina, która niegdyś oczyszczała otoczenie, pochłaniając wszelki bałagan, jakby straciła swoją dawną umiejętność. Zaraz… Ona jest gdzieś poza zasięgiem wzroku! Wygłodniały, zmęczony, z bolącą od nowych wiadomości głową student musi sam sobie posprzątać!

Nie daj Boże student złapie katar (opisane zjawiska zdecydowanie rzadziej dotykają płeć żeńską). Patrzy przeszklonymi oczami zranionego psiaka, gdzie podziała się ta ręka, która delikatnie trzymając chusteczkę, podcierała mu nosek? W ogóle- gdzie jest jakakolwiek chusteczka?! Czara goryczy przelewa się, gdy temperatura ciała wzrasta o jakieś 2-3 kreski… UMIERA!

 

Symboliczne odcięcie od pępowiny może objawić się zgoła inaczej. Nareszcie nikt nie pilnuje, nie ogranicza, nie marudzi. Można wreszcie wracać, o której się rzewnie podoba, spotykać się z kim chce i kiedy ma się na to ochotę. W efekcie zaowocować to może przysłowiową ręką w nocniku. A w tym kubełku dla niemowląt mogą być różne odchody: choroby weneryczne, nieplanowane i niechciane zarodki, łzawe rozstania z marzeniami, w kłopoty finansowe się nie wgłębiając… Zresztą, co się dziwić? Nocnik przeznaczony jest dla dzieci. A ręce wkładają tam tylko rozwydrzone osobniki, które ledwo co odrosły od ziemi i wiedzione swym infantylizmem chcą bawić się w dorosłych.

 

Czasami człowiek doświadcza przecięcia pępowiny znacznie wcześniej. Dla niedojrzałej psychiki przeżycie to jest na pewno szokiem. Ale właśnie w tym czasie, kiedy młody umysł charakteryzuje się pewną plastycznością i sprężystością, nie jest splamiony stereotypowym myśleniem i wyuczonymi reakcjami, młody człowiek wchodząc w świat dorosłych jest już na tyle dojrzały, że z łatwością aklimatyzuje się w nowym środowisku…

%d blogerów lubi to: