Szczegółowy diabeł Poniedziałek, Lip 4 2011 

Diabeł tkwi w szczegółach. Jak się człowiek spieszy, nie w głowie mu detale i się diabeł cieszy, bo co nagle, to po diable. A gdzie ten nie może, to babę pośle…

Najlepiej taką, której ktoś rogi przyprawił i skrzydła podciął, w związku z czym jako środek lokomocji naziemnej zwykła używać narzędzie do zamiatania. Jak diabeł ogonem nie zamiecie, to sfrustrowana kura domowa zrobi to miotłą. Efekt ten sam- nieskazitelny porządek i brak połowy wyposażenia o drobnej frakcji.

Diabeł też się czasem męczy i w objęcia Morfeusza się układa. W niektórych miejscach zdradza objawy narkolepsji i nagminnie życzy dobrej nocy. Diabeł lubi, gdy toczy się jakaś akcja. Dlań największa to atrakcja.

Diabeł z zasady nie dba o higienę osobistą. Jego środowisko naturalne obfituje w złoża materiałów trwale wgryzających się w pory naskórka i brak życiodajnego płynu, tlenkiem wodoru zwanego. A nie daj Boże skapnie nań kropla wody. I to jeszcze tej z nieba, uświęconej. Trauma to dlań powszechna i powszednia, unikać zwykł kontaktu z roztworem tym płynnym w myśl zasady częste mycie skraca życie.

Diabeł lubi działać w grupie. Najlepiej pośród swoich. Patron spraw beznadziejnych i postaci niereformowalnych- te już tylko diabli pod swe przykurczone skrzydła biorą. A diabli to wiedzą i czyhają na niewinne dusze…

Diabeł zwykł, z racji diabelskiej swej natury, mieszać i kotłować. Gdy zaś zakręci zadkiem swym za bardzo i nie może się wykręcić, wtem wysyła w swym imieniu adwokata, niech ten się tłumaczy i miesza dalej. A diabeł w nim siedzi i pęta mu w głowie.

Diabeł zawsze służy radą. Jego doradztwo jest poniekąd bardzo rozpowszechnione. Wielokrotnie zagubiona dusza odsyłana jest do diabła. A ten z wielką chęcią bierze pod opiekę i stosuje odpowiednie środki wychowawcze.

Diabeł lubuje się poniekąd w różnorakich gierkach interpersonalnych. Jest wytrawnym kusicielem, niczym femme fatale. To szepnie miłe słówko do ucha, to błyśnie okiem, to da posmakować swej eteryczności. Trochę podwinie ogon, lecz nie na tyle, by obnażyć swą tajemnicę. Nie, co najwyżej uchyli jej rąbka, jak kobita swej spódnicy. Diabeł kusi, aż podkusi i do haniebnego dla człeka działania zmusi.

Kobiecą przykrywką jest makijaż- nie taka ona straszna, gdy już szpachlę na twarz swą nałoży. Diabeł jako motyw przewodni w sztuce jawi się jako szkaradne, nieforemne coś. Jednak, gdy przychodzi co do czego- nie taki on straszny, jak się go maluje – i w tym wszak bies jest pogrzebany. A że ekshumacja wyzwala niesmak moralny, stereotyp równie głęboko zakorzeniony, jak poziom piekiełka 😉

Tożsamość diabła Piątek, Gru 3 2010 

Nie pokazuje twarzy. Składa się głównie z wyobrażeń. O samym sobie. Mówi, to co ktoś chce usłyszeć. A raczej przeczytać. Albo dokładnie na odwrót. Jest prawie że bezkarny. Jest anonimowy. Osobowość borderline, myśli schizofrenika i symptomy psychozy maniakalno- depresyjnej. Osobowość XXI wieku…

Face to face. No, prawie. Prawie robi różnice. Bowiem pomiędzy tymi fejsami interfejsy, monitory i inne cuda. Zasłona dymna. Komunikat idzie w eter, tak naprawdę nie wiadomo od kogo. Niby zna się tożsamość swojego rozmówcy, niby się widziało jego face, lecz porozumiewa się z nim za pomocą bitów i innych shitów.

Matrix. Siada przed klawiaturą, patrzy się w ekran, jest w innej rzeczywistości. Pracuje umysł. Wędruje umysłem. Ciało siedzi w bezruchu. Wymiana informacji, przygody, próbka nierealnego życia. Karmi zmysły. Zmysły go karmią. Rozruch. Silnik zwiększa obroty, zmiana biegów… Zapomniało się o redukcji… Gazu. Wciąga, coraz mocniej, coraz silniej. Krach. Zderzenie z rzeczywistością. Którą…?

Łatwiej. Bezpieczniej. Czynniki zewnętrzne nie zagrażają. Dalej pracuje sam umysł. Matrix to nie fikcja. To nie sience- fiction. To realia XXI wieku.

Człowiek oprócz mózgu posiada także inne części ciała. Z dnia na dzień jakby coraz mniej były potrzebne. Trzeba nakarmić organizm, trzeba umyć ciało… Ale żyje w świecie wyobraźni. Żyje w świecie wirtualnym. Pisze swój własny scenariusz, improwizuje. Brak bezpośredniego kontaktu wypiera emocje. Kto z kim przystaje, ten taki się staje. A co jeśli ktoś przystaje nie z kimś, tylko czymś? Komputer ma być takim prymitywnym odpowiednikiem mózgu człowieka. Nie na odwrót.

Prawdziwość wychodzi z mody. Jest ciepło, jest bezpiecznie. Po co się forsować? Czuli jaskiniowcy. Świat ewoluował. Dla uczuć substytuty. Jakiś romantyczny film. Jakiś horror. Przez chwilę jest się głównym bohaterem. Powrót do rzeczywistości. A może fikcji?

Gdzieś mam, co kto myśli o moim emocjonalnym podejściu do życia. Czuję, a więc żyję. Żyję, a więc jestem… Może archaizmem, ale naprawdę istnieję…

%d blogerów lubi to: