Poranek

 

Świt rześki brzask

Śpiew słowika

Zbudzonego słońca blask

Ciemność, co zanika

 

I niewinna kropla rosy

Na cieniutkim trawie źdźble

Wiatr wplątuje się we włosy

Przerwać słodki sen tak chce

 

Kusi pięknem nowy dzień

Obiecuje smak słodyczy

Może znów bezczelnie łże

Z niewiadomych przyczyn