***

 

 

Nie żegnam

Wieczornego słońca

Ono znów przywita

Mnie

Pocałunkiem swym

Świetlistym

Podniesie leniwie

Powieki

 

Nie żegnam

Uciekającego wiatru

Choć usilnie

Zatrzymuję ten

Natury dech

On się wciąż wymyka

Lecz powraca

Niemy

Skryty

W jaskółczych skrzydłach

 

Nie żegnam

Sennych obłoków

Zatopionych w błękicie

Delikatnie dryfujących

Ponad marzeniami

 

Nie żegnam

Płaczu niebios

Siarczystych łez

Nad niemocą

Ludzką bezradnością