Noc życia Piątek, Gru 17 2010 

Babci…

.

.

.

Noc przyjdzie życia

Zajdzie słońce na wschodzie

W mętnej wodzie rozmyte odbicia

Dobranoc do zimnego ucha cicho powiesz

.

W oczach już próżnia

Dno bez rozpaczy

Jest już za późno

Być coś w nich zobaczył

.

Domem już trumna

Kilka desek zbitych dokładnie

Leżeć będzie dumna

Blada dosadnie

.

Milczałeś za życia

Zamilcz i teraz

Myśl jest ukryta

Jej pamięć zawiera

 

Przyjdź do mnie Piątek, Gru 17 2010 

Przyjdź do mnie z wiatrem

Ukołysz mnie

Jak liść wiosenny na gałęzi

Poczekaj aż zasnę

Zerwij mnie

Z drewnianej uwięzi

.

Przyjdź do mnie ze słońcem

Rozświetl mi twarz

Niech promień mi w oczach zostanie

Otul gorącem

Niech ciepło trwa

Rozpuści lodowy kamień

.

Przyjdź do mnie ze śniegiem

Przykryj zimową pierzyną

Cisza ukoi błędne marzenia

Zimno zgasi płomienie

Niech w niepamięci już zaginą

Popiół na wiosnę użyźni pragnienia

***[jak ulotny sen…] Czwartek, Gru 16 2010 

Jak ulotny sen

Marzenia twe

Wirują z porannym wiatrem

Czekasz

By znowu zasnąć

.

Jak krucha chwila

Wspomnienia ucinasz

Ostrzem jaźni

Niech dzieje się wszystko

W barwach wyobraźni

.

Jak odgłos zegara

Po cichu się starasz

W rytm ziemi wędrować

Każdego Dnia

Od nowa

Pusty baranek Poniedziałek, Gru 13 2010 

On stał i patrzył

Widział to

Co chciał zobaczyć

Proporcje oceniał

Machał zalotnie ręką

Trochę od niechcenia

.

On lubował piękno

Makijażu lśnienie

Uwieść i zniszczyć

Jego było pragnieniem

.

On widział powłokę

Zawartości się wstydził

Grał

Trochę na zwłokę

Z brzydkich nie szydził

Gdy w starannej masce

Z pudru

Piersi w opasce

Jemu się oddawały

Lecz pusto w środku

Jego i ich

Wykorzystywały

I zostawiały

A teraz myśl

Bo w samotności

Z twojej próżności

Żyć ci przystanie

Widzą kim jesteś

Pusty baranek

 

Nowonarodzony Poniedziałek, Gru 13 2010 

Słychać tylko zegara tykanie

Czas pożegnać się

Czas już na rozstanie

Wybija północ w słoneczny dzień

.

Słychać tylko szum wiatru kojący

Czas unieść się w chmury

Rzucić w nurt rwący

Anioła przyjąć posturę

.

Słychać tylko śpiew ptaków

Po zimie zbudzonych

Czas już zawraca

Nowonarodzony

Ona Poniedziałek, Gru 13 2010 

Ona dziś odchodzi

W ciasnym łonie smutku śpi

Zaraz się narodzi

Dla tych krótkich kilku chwil

.

Ona już nie czeka

Rusza naprzód w dziki świat

Rwąca życia jest jej rzeka

Choć niewiele tutaj lat

Biegnie i potyka się

W swoich myślach podupada

Teraz wie już czego chce

Już nie będzie szła po śladach

Które ktoś wydeptał w śniegu

Zeszłej zimy na zakręcie

Nie zatrzyma biegu

I zawzięcie

Pójdzie wprost

Odbuduje już spalony

Nad przepaścią most

Pójdzie w inne strony

Anioł (II) Poniedziałek, Gru 13 2010 

Przyjdzie z iskrą,

Spojrzy w oczy.

Czułością zabłysną,

Rozświetlą w nocy

Oszronioną drogę.

Chwyci za rękę…

Ja pani pomogę!

Krzyknie uśmiechnięty.

W tańcu zakręci,

W rytm tanga poprowadzi

Delikatnie i pewnie,

Na ziemię sprowadzi

I do chmur zerwie.

.

Polecimy w gwiazd stronę

Na nadziei skrzydłach

Zapewni mi ochronę

Wraz ze mną wybrnie

Z krętych ścieżek i dróg

Otrze łzy ciche

Uśmiechnę się znów

Szczęście nas rozkołysze

 

La bella vita! Poniedziałek, Gru 13 2010 

Kroczyć na cienkiej linie

Nad przepaścią życia

Z głową iść w chmurach

Słońcem się zachwycać

.

Wspinać się po stromych zboczach

Wbijać palce w ostre skały

Zachwycać się miastem po nocach

Przymykać oczy

By złego nie widziały

.

Kochać i szanować

Z wiatrem tańczyć walca

Na fundamentach marzeń budować

Z dziecka uśmiechem

I mądrością starca

.

Uczuć nie ukrywać

I nie szukać w nich logiki

W snach i na jawie bywać

Za głos gorącego serca

Wytrawny toast wznieść i wypić

 

Smak życia Niedziela, Gru 12 2010 

W świetle gwiazd

Wciąż ten sam

Lecz inny każdej nocy

Spadasz

Unosi cię wiatr

Jakby dzień cię spłoszył

.

Dotykasz dna

Gdzie zaczyna się świat

W piekle z zimna drżysz

W spojrzeniu smutek

W oczach łzy

Czy to ty

.

Odbijasz się

Zachłysnąwszy się

Powietrzem

Osuszasz mokre od deszczu

Sny

Idziesz w stronę słońca

Tam

Gdzie powinieneś być

.

Łapiesz wiatr

W skrzydła swe

Unoszą cię

Wzbijasz się

W marzeń obłokach

Szybujesz z ptakami

Wolni od trosk

Szczęściem splątani

Nicość za nami

W chwili trwamy

.

.

.

Nikomu- po prostu miałam ochotę napisać coś radosnego, inspirującego i dającego nadzieję, żeby podtrzymać ją przy życiu.

Wierzę, że wkrótce komuś będę mogła to zadedykować 🙂

A wiara czyni cuda 🙂

Uśmiech Czwartek, Gru 9 2010 

Nad otwartym niebem

Zobaczyłam siebie

Słońce ogrzewało

Schłodzoną duszę i ciało

.

Pośród chmur

Na szerokich skrzydłach

Nad szczytami gór

Nienawiść znikła

.

Na spacerze

Po mlecznej drodze

Znowu wierzę

Po schodach marzeń

Schodzę

Życie pełne wrażeń

Przed świtem wyruszę

Z cierpienia stażem

Do uśmiechu znowu się zmuszę

.

Znajdę schronienie

Wśród mrugających gwiazd

Zadaszenie

Przed kroplami znad

Pochmurnych dni

Ocieplenie chwil

.

Umarła wiara

Żyje nadzieja

Wskrzesza wśród starań

Myśli zasiewa

Pomocy Czwartek, Gru 9 2010 

Sił powoli brak

Jak okręt opadam na dno

Już nie człowiek tylko wrak

Odejść chcę na zawsze stąd

.

Jeden cios za wiele

Spoliczkował moją twarz

Zostawiając ślad na ciele

Zamieniając serce w kruchy głaz

.

Jeden dzień za długo

Śniłam i oczekiwałam

Los bezczelnie nożem sunął

Życie swe przegrałam

.

Chciałam kochać

Chciałam żyć

W marzeń prochach

Przyszło być

.

Już uśmiechu cień

Ginie w noc bezsenną

Chcę obudzić się

Lecz to chyba nie jest sen

.

Milcząc czekałam

Marzyłam

W wierze swej trwałam

Siebie zniszczyłam

.

Znów powietrze w dłonie chwycę

I kolejnej nocy

Bezszelestnie krzyczę

Na pomoc

Pomocy

.

 

Szanse Czwartek, Gru 9 2010 

Odbiję się od dna

Ten ostatni raz

Łyk powietrza

Żeby przetrwać

Ten najgorszy czas

.

Zapomina

Moja dusza

I odcina

Iść już przodem

Zmusza

Rzuca kłodą

W bok pamięci

By się nie zniechęcić

By wśród chmur spacerować

Troski ukryć

Schować

Inicjały w sercu ryć

Kolcem czasu

O co tyle jest

Hałasu

.

Nowy dzień

Umiera sen

Pogrzeb myśli

Złych

Niech się przyśni

Na jawie już

Anioł stróż

Przeszłość (II) Środa, Gru 8 2010 

Zamieć

Płatki myśli

Śnieżna burza

To niepamięć

Po nią przyszli

Z niej wynurza

Przeszłość się

Dzisiaj przejąć chce

Do swych łask

Życia noc

Bez gwiazd

Kolce wspomnień

Tną

Będzie blizna

Aby nie zapomnieć

Głębiej brną

Pryzmat

Rozszczepia marzenia

Wszystko już odeszło

Nie ma nic do stracenia

Wszystko to przeszłość

 

Anioł Środa, Gru 8 2010 

Anioł kruche kości miał

Skrzydła złamał wiatr

Znikąd

Z nieba spadł

.

Anioł uśmiech miał

Przed człowiekiem stał

Pióra wsadził do poduszki

Los swój skruszył

.

Anioł błysk w swych oczach miał

Człowiekowi dał

Zostawiając sobie smutek

I krwawiącą duszę

 

 

Kuszenie Wtorek, Gru 7 2010 

Niebo lśni

Gwiazdami wyłożone

Do snu zaprasza

Krótkie chwile, krótkie dni

Marzenie w słońcu spalone

Zimowym pyłem się tli

.

Do mnie chodź

Przy mnie noc

Rozjaśni się

Kusi księżyc

Kusi zło

Odebrać duszę chce

 

 

Duch przeszłości Poniedziałek, Gru 6 2010 

Niech ta przeszłość już odejdzie

Jak zimowy puch

I ten szron z pamięci zelży

Nie istnieje już jej

Duch

.

Niech odejdzie w zapomnienie

Głód miłości

Życia brak

Niech wyblaknie złe wspomnienie

Jak proch z kości

Kurz rozwieje wiatr

.

Niech się zacznie od początku

Nowy dzień

Osuszy łzy

Niech odejdzie w cień

Duch przeszłości zły

 

Byt Piątek, Gru 3 2010 

Pośród ludzi

Których już nie ma

Pośród tożsamości

Co żyją w marzeniach

Kumulują się wspomnienia

.

Pośród tych

Co biegli z wiatrem

Łapiąc słońce w dłonie

Kiedyś zasnę

Moja dusza z nimi płonie

.

Pośród tych

Co nauczali

Żeby kochać

I na jawie śnić

Pośród myśli

Z zasadami

Istnieć

Być

Sen (III) Piątek, Gru 3 2010 

We wspomnieniach

Snach, marzeniach

Śnieg przykrywa świat

Czas zatrzymał się

Myśl wciąż trwa

Stoi w miejscu

Nie chce biec

.

W samotności

Śnie zimowym

Wiatr otula twarz

Cień radości

Zamarznięty chłód już spowił

I melodii brak

.

W ciszy

Zimnym ciele

Nikt nie słyszy

Nie ma wiele

Nie ma nic

Do skrycia

Ogień co się tlił

Gaśnie

Nie ma życia

Samotność o piątej nad ranem Piątek, Gru 3 2010 

 

W środku nocy

W środku zimy

Gdzieś przed siebie

W mróz pobiegnę

Zagubiona

W płatkach śniegu

Zamknę oczy

Nie chcę

By cię widziały

.

Z duszy krople

Biel rumienią

Świat pokrywającą

.

Niebo pęka

Dźwięk przeraża

Na łysych gałęziach

Marzeń wisielce

.

Wróciłeś

Żeby kruszyć

I tak już osłabioną

Duszę

.

.

.

 

Przeprosiny Środa, Gru 1 2010 

Dusza twa ze szkła

Kruszę ją jak lód

Odłamki rozpuszczają się w twych łzach

Ktoś przede mną już ją stłukł

Przecinają Cię na wskroś

Kiedy patrzysz w moje oczy

Ale inną w sercu noś

Choć to blask mój zauroczył

Tak bym Cię pokochać chciała

Jak gorąca jest twa krew

Lecz nie będę w miejscu stała

W inne strony serce rwie

.

 

Szept Wtorek, List 30 2010 

umysł pustoszeje

gdy przygrywa uśmiech

milkną duchy

z przeszłości wywołane

nim wiatr zawieje

nim na rękach czas uśnie

niemy i głuchy

na zawsze już stanie

.

otuli skrzydłem

anioł zaklęty

milczeniem opowie

lecz on tylko jest widmem

ziemskim życiem przeklęty

zniknie

nim prawdy się dowiem

 

Kiedyś mnie zobaczysz Sobota, List 27 2010 

Kiedyś mnie zobaczysz

Rozpostartą w barwach

Na deszczowym niebie

Tyle co te strugi wody znaczę

Na ulicy zadra

W niej kałuża

Widzę siebie

W tafli z kropel łez wylanych

Obraz się wynurza

.

Kiedyś mnie zobaczysz

Na wiosennym liściu

Dzisiaj nic nie znaczę

Jak i to co ze mną przyszło

.

Kiedyś mnie zobaczysz

W stronę słońca będę szła

Ja wybaczę

Ty wybaczysz

Moja droga już nie ta

 

Nie widzą Sobota, List 27 2010 

Widzą siłę

Bo tak chcę

Niech nie wiedzą

Że to szczątki już są jej

.

Widzą radość i zdumienie

Życie barwne jak wiosenny kwiat

Słońce zrzuca tu promienie

Ubarwiając świat

.

Widzą łzy

Lecz to szczęście tak topnieje

I tak będą dalej śnić

Wyobrażeń będę ich złodziejem

.

Druga twarz

Wciąż ukryta

Czasem gdzieś spogląda z boku

Pierwszy raz

Spod kontroli się wymyka

I ucieka w tym natłoku

Pogmatwanych myśli

Ktoś mnie zmyślił

.

Ktoś spogląda na powieki

Lecz nie widzi źrenic

A na rzęsach rosa

Pośród wspomnień błyszczy się i mieni

Na dnie duszy gorzki osad

Minione Piątek, List 26 2010 

Nie żałuję żadnej z chwil

Ogień w sercu wciąż się tli

W niespokojnym śnie

Pogrążałam się

Coraz głębiej

I w otchłani myśli ciemniej

Zanurzałam się w wspomnieniach

Z poprzedniego życia

Choć nie widzę cię

Choć marzenie już bezbarwne jest

Obraz zamazuje się i zmienia

Już niepamięć chwyta

W zimne dłonie

Umysł płonie

Ogień myśli konsumuje

Bez wyobrażenia z błędem

Świat na nowo dziś buduję

 

Śnieg Środa, List 24 2010 

Spadł pierwszy śnieg

Życie zmieniło swój bieg

Świat usypia przykryty

W puchu białym marzenia ukryte

.

Cisza już nie zabija

Godzina szczęścia wybija

Na tarczy egzystowania

Wskazówka przystała

Godzinę przysłania

.

Wszystko się zmieni

Lecz nie blask promieni

Odbiją się od śniegu

Lecz nie zaniechają  z nieba biegu

.

Wąsy zegara w zimowej ciszy

Gdy dusza smutku nie słyszy

Zwalniają w uśmiechu grymasie

Już po cierpienia czasie

 

Świt Wtorek, List 23 2010 

wstaje świt

życia zaczyna się dzień

na łąkach marzeń będę żyć

znika nocny cień

.

budzi mnie poranny blask

sen zły zbyt długo już trwał

jak dziecko widząc świat pierwszy raz

zachwycam się

on będzie mnie miał

w swych ziemskich ramionach

w rytm jego duszy

drogę przemierzę

strach swój pokonam

.

słońce już chwyta złotymi nićmi

ociepla przymarznięte w noc zimową serce

unosi lekko z wiosennymi motylami

już nie pozwoli mi czekać więcej

.

 

Nie wspominaj Poniedziałek, List 22 2010 

Nie myśl więcej o mych oczach

Nie spoglądaj nigdy w nie

I nie próbuj iść też za mną

Odejść już na zawsze chcę

.

Jeśli kiedyś cię obudzi

Głosu mego dźwięk

Niech twój umysł się nie trudzi

To był tylko sen

.

Nie dotykaj moich dłoni

Na nich noża blady ślad

I nie głaskaj po mej skroni

Jakbyś z nieba właśnie spadł

.

I nie próbuj mnie pokochać

Bo to wejście jest w mój świat

A ja siedzę w przodków prochach

Już na zawsze we mnie ich jest ślad

Dzień Niedziela, List 21 2010 

Świt

Drży zmarznięty motyl

Na wiosennym liściu

Przysnął

I cokolwiek będzie po tym

Tajemnicą chociaż jest

Już mydlana marzeń bańka

Słońca palcem uniesiona

W morzu myśli się rozprysła

Nie istnieje

Już nie woła

Nie namawia

Do spoczynku

.

Dzień

Choć pochmurny

To bez deszczu łez

Umysł mądry

Serce durne

Wie już

Czym cierpienie jest

Od złych myśli

Wnet odrywa się

.

Jasną nocą

Księżyc zęby szczerzy

Nie zamyka powiek mi

Widzę

Wierzę

Już mi nie zależy

Nie wart był

Żadnej z chwil

 

Miasto nocą Niedziela, List 21 2010 

Na ulicach zimny wiatr

Wśród latarni mknie

Kropli deszczu cichy szał

Obejmuje nocny cień

.

W nagich drzewach nikły jęk

W miasta rytmie kołysze się

Czy słyszałeś tamten dźwięk

Zagubiona dusza po chodniku mknie

.

Zza chmur księżyc puszcza oko

Zadrzyj głowę w stronę gwiazd

Nie myśl że to tak wysoko

Każda spadnie

To ich czar

 

 

 

Odejście (II) Niedziela, List 21 2010 

Odszedł już dzień

Na zawsze z nim on

Wspomnienie jeszcze chwile zostanie

Wyprze go pamięć

.

Na białych skrzydłach odlecę

Do chmur

Do słońca

Wzbiję się ponad ziemię

Wtopię się w łabędzi sznur

Ucieknę

W stronę końca

Gdzie początek jest

Gdzie nadzieja rodzi się

.

Odeszła już noc

Na zawsze z nią on

Następna gwiazda straciła życie

Kolejna zachwyci

W spacerze po niebie

.

Do tanga weźmie mnie wiatr

Kolejny liść jesienny spadł

Wspomnienie

W zapomnieniu dawno już

Październikowych burz

.

Odeszło już życie

Na zawsze z nim on

Nowe zaczyna się bycie

Nowa chwyta mnie dłoń

Następna strona »

%d blogerów lubi to: