Krzyk Niedziela, Sty 9 2011 

Zza zamkniętych oczu

Myśl popłynie jako łza

Po policzku tocząc

Kręty życia ślad

.

Zza milczących ust

Cichy jęk się przedostanie

Kilka z duszy nut

To o pomstę jest wołanie

.

Z zamkniętego serca

Dawno już jak głaz twardego

Krew przepłynie w zimnych żyłach

Zanim spytam znów dlaczego

Zanim zniknie chwila

Czy ja znowu śniłam?

Lalka Sobota, Sty 8 2011 

To z nieba spadła łza

Na porcelanową lalki twarz

Anioł załkał nad jej losem

Już ostatni raz

Martwe było ciało

Martwa tkwiła dusza

Teraz ją do życia zmusza

By poznała jego smak

.

.

.

Życie wreszcie ma słodki smak 😉

Jeszcze trochę i naprawdę uwierzę, że się z tego bagienka wygrzebię…

To nie niebo pękło Piątek, Sty 7 2011 

To nie niebo pękło

Tylko ciemne chmury

Na błękicie snu sklepienia

Słońce wyszło

I anielskiej jest postury

Promień z oczu

Jest zwiastunem zakończenia

Snu nowego to początek

Przebudzenie w letnim deszczu

Coś odeszło

Żeby nadejść mogło szczęście

Kiedy świt świat rozpromienił

Kiedy nocną zmianę dzień zamienił

Dzień Wtorek, Sty 4 2011 

Ciepły wiatr

Rozdmuchuje resztki snu

Zimowy puch

Który spowił w noc zimową świat

.

Dotyk słońca

Na pościeli z mgły

Utkanej z tych ulotnych chwil

Co dobiegły końca

.

Szum powietrza

Wieść przynosi morskich fal

Szepnie i poleci w dal

By historia mogła przetrwać

Zakończenie Czwartek, Gru 30 2010 

To był sen

Ulotny jak dusza

Oderwana od ciała

Obudziłam się

Już mnie nie rusza

Serce sobie wyrwałam

Nie czuję

Nie widzę

Ślepa na twoje pragnienia

Szanuję

I się nie wstydzę

Choć nie chcę mieć z tobą

Nic do czynienia

.

.


Сорвалась и как все
Как во сне
Я ни я
Не моя карусель,
И мечта не моя.
Или дым, или грусть
Или дождь по глазам
Я вернусь, я вернусь
Полчаса, полчаса

.

Я вернусь, я вернусь

Kiedy spojrzysz w niebo Poniedziałek, Gru 27 2010 

Kiedy spojrzysz w niebo

Błękit jego zauroczy

Na obłoku białym anioł

Rzuci promień słońca w twoje oczy

.

Kiedy spojrzysz w niebo

Porwie wzrok twój ptaków klucz

Wiatr otuli twoje ciało

Żebyś ciepło moje poczuć mógł

Żeby boleć już przestało

.

Kiedy spojrzysz w niebo

I zobaczysz tęczy ślad

Kropla deszczu ci wyszepce

Że rozlałam kilka barw

Troski twoje zepchnę

Do kałuży wspomnień

Żeby wyschła w słońcu

Byś zapomniał

Lecz nie o mnie

Pomyśl o mnie (II) Poniedziałek, Gru 27 2010 

Pomyśl o mnie

Kiedy płatek śniegu

Dotknie twoją twarz

W ust kąciku

W oka brzegu

Ta zimowa łza

To ja

Rozpuszczonej gwiazdki ślad

.

Pomyśl o mnie

Gdy zaskrzypi śnieżny puch

Kiedy naprzód będziesz szedł

Dźwięk

Ten ruch

Mojej myśli szept

.

Pomyśl o mnie

Gdy zabłyśnie pierwsza gwiazda

Nad zimowym krajobrazem

Ta jedyna

Nie następna każda

Ta co świeci wciąż samotnie

A gdy inne w konstelacjach

Razem

Nie krzywdź mnie Poniedziałek, Gru 27 2010 

Nie krzywdź mnie

Bo za każdą z moich łez

Życie kiedyś zemści się

Ja upadnę

W twardą ziemię wbiję się

Lecz twój czyn też cię dopadnie

Będziesz cierpieć z każdym dniem

Coraz bardziej

I uparcie pchać do przodu

Głaz na twojej drodze

A na twojej nodze

Kula z moich smutków

Nie pozwoli dalej iść

Płaczę dziś

Jutro będę wstawać

Ból poczujesz ty

I nie z mojej winy

Jakby mogło ci się zdawać

Upadłego poślę ci anioła

Wykorzysta cię

I nie zdołasz

Spojrzeć w oczy jej

Wbije nóż w twe ramię

I uśmiechnie się

Złowieszczo

Dasz jej cząstkę swego świata

Swój plac zabaw

Karuzelę

Będzie mówić że cię kocha

Ściągnie z ciebie resztki sił

I nie mrugnie nawet okiem

Gdy przypomnisz jej jak wiele

Dałeś siebie

Cierp

Teraz cierp

Jak ja

Gdy zniszczyłeś mi

Mój świat

 

 

Kwiat zeszłego lata Niedziela, Gru 26 2010 

Kwiat zeszłego lata

Łza na liściu

Brzaskiem się mieniła

Uschły skrzydła

Już nie lata

Czy to miłość była?

.

Dziś wspomnienie

W zapomnienie

Idą jego barwy

Motyl zmarły

Co na płatkach lśnił

Kim ja jestem dziś?

.

Oczy jego niewyraźne

Jakby kiedyś się przyśniły

Nieistotne tak

Nieważne

Obce

Chociaż bliskie kiedyś były

Wolna Piątek, Gru 24 2010 

Niedopowiedzenie

Nieprzerwane milczenie

Jego cisza

Przerywa mi sen

Podmuch bezdechu

W bezwietrzny dzień

Kołysze

Jesteśmy na dole

A teraz patrz

Ty dalej tam stoisz

A ja

Odbijam się od dna

Wolna

Jak ptak

Rozwijam skrzydła swe

Uniosą mnie

Do chmur

Tam tylko dotyk

Skłębionych chmur

Na skórze swej poczuje

Na dole ziemia

Marzeń wróg

Kulą we mnie

Znów celuje

 

Nowy czas Środa, Gru 22 2010 

Nie chcę przepraszania

Mgły wydarzeń przeszłych

Pocieszania

Snów niewinnych

Ciosów grzesznych

Rozplatania

Z mej pamięci

Głośnych słów

Cicho do mnie mów

Jakby nigdy nic nie było

Jakbyś widział mnie

Pierwszy raz

Pierwszy dzień

Nowy życia czas

.

 

Cudzy sen Wtorek, Gru 21 2010 

Śniłam cudze sny

Z mej gałęzi pąki wiosny

Ktoś odebrał mi

Liśćmi nie obrosły

Uschły dawne dni

Chociaż deszczem łez

Wciąż podlewane

Bez korzeni

Z ziemi dna wyrwane

.

Jak bezpański wiatr

W złym kierunku szłam

Drogowskazów brak

Mapa życia wciąż nie ta

.

Dorosła

Gdy dziecko

Szeroka mnie poniosła

Woda

Zbyt prędko

By zrozumieć

Za młoda

 

Obietnica Piątek, Gru 17 2010 

Jeśli diabeł kiedyś popchnie cię

W inne ciało

Inne usta

Inną dłoń

I powrócisz

Zza zakrętu

Przyjdziesz skądś

Ja wybaczę

I opatrzę

Rany twe

 

Jeśli kiedyś się zatrzymasz

Utkniesz w bagnie

Wątłych myśli

Będziesz zwlekać

Ja poczekam

Obok

Na krawędzi będę stać

Trzymać cię

I z twoimi zwątpieniami

Trwać

 

Jeśli kiedyś skręcisz źle

Nie w tę drogę

Co pisana tobie jest

Pójdę z tobą

Nie zostawię cię

A gdy potkniesz

O wspomnienia się

To pomogę

I podniosę cię

Dorosłość Piątek, Gru 17 2010 

Na podartych skrzydłach

Nierówny lot

Na brudnych ustach

Marzeń splot

Na wielkiej głowie

Cylinder z królikiem

W środku mlecz

To dzisiaj człowiek

We wspomnień mgle

Marzył gdy dzieckiem

Był jeszcze i śnił

Dziś jest powietrzem

Krztusi skażony

W nim pył

 

Tajemnica Piątek, Gru 17 2010 

Człowiek przed sobą

Tyle tajemnic ma

Ile przed nikim

Potyka się o wiatr

Swoim milczeniem

Pastwi się co noc

Trzymając gwiazd

W dłoniach rozbite szkło

W ogniu osusza

Myśli swych brud

W błocie marzeń

Kiedyś lepić mógł

W głębokiej wodzie

Szuka swej osobowości

Przez przypadkowe

Zwykłe namiętności

I jeśli spadnie

Spadnie w dół

Potoczy się jak kamień

Ze skalnych gór

Kawałki siebie

Na wyżynach wypluje

Syzyf podniesie

W górę wyceluje

I spadnie znów

I stoczy się

Znów na szczyt powędruje

Nie podda się

« Poprzednia strona

%d blogerów lubi to: