*** [Dzień, który…] Czwartek, Lip 4 2013 

Dzień, który nigdy nie nadejdzie

Słowo, które nigdy nie zostanie wypowiedziane

Chociaż słońce nie jeden raz znów wzejdzie

Chociaż świat w pyle marzeń pozostanie

.

Pocałunek, który nigdy nie zostanie skradziony

Ciepło nigdy nie dotkniętej dłoni

Choć noc zawsze od światła będzie stronić

Choć lato znów nadejdzie, rozpylając ciepłe wonie

.

Spojrzenia, które nigdy się nie spotkają

Oddechy, których nigdy nie poczują dwa ciała

Chociaż gwiazdy wciąż spadają

Chociaż niektóre marzenia się spełniają

.

Twarze, które nigdy nie ujrzą już siebie nawzajem

Dłonie, które nigdy nie doznają już uścisku

Choć dwa serca biją jednostajem

Choć tak daleko, wciąż jednak blisko

Muzycznie :)) Sobota, Czer 29 2013 

Szeroko pojęty debiut Sitka :)) Tekst, głos, wycie i występ w clipie- ta dam! Sitko :))
Kawałek już na beatporcie: http://www.beatport.com/search?query=soundmare

Historia lubi się powtarzać… Piątek, Czer 7 2013 

… a trendy lubią wracać :))

inspiracje

Beading, czyli… Poniedziałek, Maj 6 2013 

mój kolejny sposób na, hmmm… kreatywne odchamienie się ;)) kilka losowo wybranych plecionek z mojej kolekcji :))

15121_591204577558840_678892947_n

224759_578723648806933_72036408_n

226526_572459702766661_1873919843_n

315567_591204707558827_1608733145_n

408573_591204857558812_301673338_n

481250_575468892465742_1519993757_n

522517_571612582851373_396659010_n

600082_569587619720536_526730489_n

601199_575023592510272_213695608_n

602884_571612746184690_107220726_n

733771_575919185754046_510041637_n

935420_591206460891985_1582405415_n,

Krótka historia Poniedziałek, Kwi 8 2013 

… i prawdziwa, żeby nie było.

W pewnej wiosce żyła sędziwa staruszka. Podeszła do niej kobieta i zapytała:- Droga pani, jak to jest mieć 90 lat?
– Tak samo jak 20… Życia zawsze będzie za mało- odpowiedziała tamta.

(Po)wołanie Środa, List 21 2012 

(Po)wołanie

Malować może każdy. Fotografować może każdy. Śpiewać i każdy może (jedni lepiej, ja może trochę gorzej…). Pisać każdy może. I biegać. Ale nie każdy może być malarzem. Nie każdy może być fotografem. Nie każdy może być śpiewakiem. Ani pisarzem, dziennikarzem, ani biegaczem…

Tak jak jedna wódka przyjaciół nie czyni (a beczka soli, jak przysłowie głosi), tak najdroższe farby olejne, pędzle z końskiego włosia i podobrazie z najwyższej jakości płótna malarzem nie czyni. Lustrzanka za osiem tysięcy i powstająca na baczność niczym żołnierz na apelu męska część ciała w spodniach na widok modelki, fotografem nie czyni. Śpiewakiem nie uczyni mega mikrofon i głośniki Yamahy-srachy do odsłuchu. Trzeba mieć to COŚ. Coś więcej, aniżeli warsztat, który jest niezwykle ważny. Coś więcej, aniżeli pociąg (i każdy inny środek komunikacji). Talent. Trzeba mieć talent. Wyczucie i smak.

Gniot na płótnie się nie utrzyma.  Rodzaj sztuki, na który większość jednak jest wyczulonych, nawet ci mniej wrażliwi na estetykę. I ze śpiewaniem bez głosu też nie przejdzie. A z fałszem tym bardziej. Zeżrą cię jak sępy padlinę, gdy na jutjubie fałsz swój opublikujesz. Ludzie wyczuwają fałsze, fałszerstwa i oszustwa. Ale odkąd aparat cackiem dostępnym dla arystokratów już nie jest, w Internecie, dwoi się i troi od pseudofotografów, którzy po prostu dobijają osoby o jakiejś mniej lub więcej fachowej wiedzy o sztuce. Nie sprzęt się tutaj liczy, ani znajomość programów graficznych. Tu liczy się oko. A nie obiektyw horrendalnie drogiej lustrzanki (wolę kurcze swoim seicakiem popierdzielać, notabene, sportstingiem i hybryda dziewięćsetki i tysiąc sto, aniżeli ośmieszać się na forum badziewiem z dobrego sprzętu). Biedna studentka jestem (no, ok., rodzice hojnie mnie sponsorują, za co  będę im do końca życia wdzięczna- serio, każdemu życzę takich kochanych i wyrozumiałych parentsów, chociaż zrozumiałam to po latach 🙂 ).

Czym różni się artysta od pseudoartysty? Ano, na początku artysta przede wszystkim pracuje. Mit o osobach uzdolnionych, zadufanych w sobie, właśnie zostaje obalony. Osoba, która jest wybitna, potrafi krytycznym okiem spojrzeć, ocenić, nie zawsze pozytywnie, ale zawsze konstruktywnie. Prawdziwy artysta, czy to malarz, czy fotograf, pisarz czy architekt, nigdy nie będzie zachwycony do poziomu „och, ach jestem wspaniały” nad swoim dziełem. Zawsze będzie coś, co go będzie drażnić, choćby pasowało do całości (jeszcze nie zrobiłam projektu, z którego byłabym całkiem zadowolona, choćby był to projekt na piątkę, a i takie się zdarzały, jak jakimś cudem przezwyciężyłam niechęć do systemu edukacji i oddałam w terminie; i nigdy takowego nie zrobię. Zawsze coś wynajdę). Pseudoartysta zaś, przekonany wszem i wobec o swoim talencie, nadzwyczajnych umiejętnościach, kosztach włożonych w narzędzie, wyżej będzie srał, aniżeli swój odbyt miał (wiem, kolokwialne, ale cóż, prawdziwe i dobitne- odbytnie?). Nic, że ortografia, gramatyka, stylistyka, interpunkcja, leksyka i inne będą padać jak deszcz w lesie tropikalnym. Nic, że nie ma nic do powiedzenia w innych sprawach. Nic, że z rowka między pośladkami swe opinie brać będzie jak owsik do otworu gębowego. Nie. On jest ARTYSTĄ.

I tu jedno ale: artysta to człowiek renesansu. Inteligentny. Konstruktywny. Nieco niezrównoważony emocjonalnie (często i to bardzo), acz przyznaje się do tego. I nie robi z tego halo. Nie udaje świętoszka, potrafi wyrazić swoje opinie, a nie łgać w oczy otwarte, jaki to on święty (i pier… nieustawny w życiu codziennym). Mówi jedno, choćby irracjonalne i dokładnie to samo robi. Pseudoartysta robi to drugie. Nie wiadomo co.

I na deser o przyjaciołach. Przyjaciel doceni, gdy podasz mu rękę. Nie będzie ciągnął za resztę ciała w stronę doła, by wydoić jak krowę na pastwisku i zakopać jak morderca zwłoki. Przyjaciel to także nie osoba, z którą raz wódki się napijesz i będzie cacy. Nie, z nim beczkę soli zjeść trzeba. Znać go długo trzeba. A nie „jeb!” w drzwi, na „proszę” nie poczeka (choć oddajesz się być może intymnym uniesieniom z ukochanym), choć widziałeś/aś go razy parę (ale raz wypito) i stoi w progu, i pieprzy, i soli nie na temat. Nie. I nie doprowadzi cię do stanu, gdzie musisz zaczerpnąć pomocy farmakologicznej (choć za godzinę musisz wsiąść za kółko i przebijać się przez pierniczony, zakorkowany Szczecin, gdzie jeżdżą jak w każdym wielkim mieście- czyli wiadomo jak). NIE.

Kiedy ogień gaśnie Sobota, List 3 2012 

Kiedy ogień gaśnie

Płomień jeszcze skrzy

Wczoraj pożar marzeń

Dzisiaj kurz

I pył

 

Kiedy ogień gaśnie

Chłód

Ręka drży

Wczoraj gorąc parzył

Dzisiaj dusi

Dym

 

Kiedy ogień gaśnie

Z nieba lekko mży

Wczoraj barw ognistych

Taniec

Przebudzenie

Cichy krzyk

.

.

.

Wygrzebane ze… szkicownika (chyba miałam wenę gdzieś w terenie…;))

ja tak tylko… Sobota, Sty 21 2012 

Lekko zaganiana (sejsa, praca, gryzonie, luby itd…;))… Albo do konkretów:

http://agatasitko-bizuteria.blogspot.com/

Zapraszam! 🙂

Sztuka użytkowa Poniedziałek, Gru 26 2011 

Żeby nie było, że przeszłam w stan lotny pomiędzy azot, tlen, wodór i inne związki, w tym spalinowe… 😉 Coś ze sztuki użytkowej- zdjęcia jakość kiepska, bo skleroza zapomniała aparatu i musiała się telefonem posłużyć 😉 Coś dla płci pięknej- moja radosna twórczość 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozmowy pod kontrolą- odcinek 1 Wtorek, Sier 30 2011 

Miejsce: pewien portal społecznościowy.

Rozmówca lat 25, nazwijmy go pan X. Pisownia oryginalna

Pan X: Cześć skąd się wzięłaś

JA: cześć

z choinki się urwałam

Pan X: a co z tobą

JA: a ze mną nietoperze latają

Pan X: baa

JA: ba jaga

już to dzisiaj słyszałam

Pan X: he eh

JA: weź głęboki dech

Pan X: może i tak a co po za tym

JA: poza czym??

Pan X: czarującym wieczorem słychać

JA: ta, czarujący, nie ma co

Pan X: lubisz dużo rozmawiać

JA: jak mam o czym

Pan X: a o czym masz

JA: o wszystkim i o niczym

wychodzi w praniu

brudów, między innymi

Pan X: a czego tu jesteś

JA: dla zabawy

Pan X: aha

no ja bym się zabawił jeśli można to tak nazwać

JA:zależy co masz na myśli

ja preferuję werbalne formy uatrakcyjniania sobie egzystencji

Pan X: słucham

no ty czarownica ja diabełek

JA: w formie intelektualnych i konstruktywnych konwersacji bez interpersonalnych abominacji

Pan X: ok ok

o matko

JA: czyżbyś czegoś nie zrozumiał ?

Pan X: no słuchaj każdy jest inny

brakuje osób o zróżnicowanej osobowości i poglądach odmiennych na poziomie

JA: zróżnicowana osobowość to już schizofrenia

albo borderline

ew. choroba afektywna dwubiegunowa

Pan X: och tak

już sam nie wiem czy jestem tym porażony czy ochszczony

przepraszam za błędy typów w typie

JA: raczej porażony, bo można być co jedynie ochRZczonym

to są błędy ortograficzne, jak już wchodzi typologia ;P

Pan X: długo tak możesz

JA: do bólu

ale nie mojego

ile rozmówca wytrzyma

Pan X: acha to cię nie zaskoczę raczej

JA: no raczej nie ;]

Pan X: a coś pikantnego lubisz

JA: tak, paprykę w sosie ogórkowym

Pan X: a mnie przełkniesz

JA: wątpię, lubię potrawy lekkostrawne i świeże mięsko

(3 minuty przerwy…)

 

Pan X: mięsko potrawy świeże warzywka to wychodzi menu całe razem z twoimi przykładami zdrowego a przede wszystkim smacznego pożywienia

JA: mam wyjątkowo delikatny żołądek

Pan X: ja mam też ale czy delikatny to nie podejrzewam nawet

JA: zrób test na odczyn kwasowy, łyknij papierek lakmusowy

Pan X: a co ty robisz w szczecin\

JA: prowadzę egzystencję swą zacną

Pan X: wróżysz z popiołu

to znaczy jesteś Egzorcystą

A znasz jakiegoś sexuologa

lepiej że by to była kobieta

JA:wujka google się zapytaj, on i wróżbita, i egzorcysta na problemy twe coś zaradzi…

Pan X: bingo

JA:to taki piesek preriowy

Pan X: no tak Amigo

Nowy kawałek Pitt bull

JA: przepraszam z ukłonem w stronę odwrotną niż savoir-vivre nakazuje, ale nadwyrężasz przepływ impulsów przez moje neurony

Nie dałam rady dłużej…

Tort studencki, czyli… Sobota, Maj 28 2011 

… na kolegów z akademika zawsze można liczyć 🙂 Takim oto tortem, ze świeczką przymocowaną do kapsla, zostałam dzisiaj obdarowana 😀

Lenka 2 Wtorek, Kwi 26 2011 

Lenka i jej diablikowate spojrzenie 😉

No i głosujemy! :) Piątek, Sty 14 2011 

Wysyłamy sesemeska o treści G00575 na numer 7122 😀 Koszt to złotówka i 23 grosze, które będą częścią dofinansowania turnusów rehabilitacyjnych dla osób niepełnosprawnych. Można wysłać jednego esemeska. Kochani, głosujemy! 🙂

Głosik poproszę :) Czwartek, Sty 13 2011 

Konkurs na Bloga Roku 2010

Wysyłamy sesemeska o treści G00575

na numer 7122 😀

Koszt to złotówka i 23 grosze, które będą częścią dofinansowania turnusów rehabilitacyjnych dla osób niepełnosprawnych.

Kochani, głosujemy! 🙂

 

Uśmiecham się uroczo,

emanując swym oryginalnym stylem.

Ten raz, jakże ochoczo,

Proszę o uwagi chwilę!

Kokieteryjnie i zalotnie

trzepocę rzęsami,

Spojrzenia rzucam słodkie,

Kuszę słowami;

Wyślij SMSa,

zagłosuj na moje tworzenie,

sprawa przyspiesza,

Pomóż i broń moje mienie!

Będę wdzięczna do zgonu,

Na numer 7122- siedem-jeden-dwa-dwa

Pisz G00575 (gie-zero-zero-pięć-siedem-pięć), by mnie obronić

Teraz, tak!

Najpiękniejszy cytat Środa, Gru 29 2010 

Trochę z innej beczki, cytat z filmu The Opus, Dzieło:

 

 

„Ale tragedia życia nie tkwi w tym,

że nie możemy osiągnąć celu.

Tragedia tkwi w tym, że nie mamy celów,

które moglibyśmy osiągnąć.

Klęską nie jest nie spełnianie marzeń.

Klęską jest nie posiadanie marzeń.

Nie jest katastrofą to,

że nie możesz zrealizować pomysłów.

Katastrofą jest to,

że nie masz żadnych pomysłów.

To nie jest wstyd żeby nie sięgnąć gwiazd.

Ale wstydem jest…

że nie ma gwiazd, które można sięgnąć.

Nie porażka…

Ale niskie cele… To jest smutne.”

A pod choinkę chcę dostać… Piątek, Gru 17 2010 

…zdrowie, miłość, siłę, chęć do życia i pluszowego misia 😉

Monotyp feministyczny Niedziela, List 28 2010 

Stereotyp. Bo stereo. Z kilku stron. Bo typ. Konkretny, określony. I bądź tu mądrym monotypem…

Facet- twardy jak przegotowane jajko. Niewzruszony, a nawet, jak ktoś zbije skorupkę, to boziu broń się rozlać, bo zaraz wydmuszką zwać go będą przez lata długie. Pusta powłoczka z dziurką, bo mężczyzna to nie człowiek przecież, ludzkich uczuć okazać nie może. Zaraz z małżem, ślimakiem czy też innym mięczakiem zostanie zidentyfikowany. Albo do pierwotniaków się zakwalifikuje, jako słodki pantofelek lub inne amebopodobne.

Nie może też być pisanką i nadto barwnie wyglądać. Musi odbiegać od reszty samców z królestwa zwierząt. To nie paw, który wabi samice swoim barwnym, bujnym pióropuszem. Ani kogut z okazałym grzebieniem. I też nie jeleń z zachwycającym porożem.

Skorupka musi być dodatkowo zaimpregnowana. Siła, to jest to. Tylko przy tej mocnej impregnacji i braku wzruszenia tam w środku to trochę skisnąć może i zbuk gotowy. Albo zbok (zboczenie na punkcie imaginacji swojej męskości). Ale co tam- twarda, wyrzeźbiona skorupka przecież takie wrażenie robi…

Kobieta. Tu dopiero można się popastwić! Wydmuszka, z której wszystko wycieka. Niezdara, koniecznie we wzorki rodem z koszyczka wielkanocnego. Nieprzystosowana do samodzielnej egzystencji, kaleka życiowa. No i baran ścisły. Liczyć nie potrafi, zwłaszcza na siebie, toteż na męskie barki swe problemy zwalać winna. A mężczyzna, jako że twarde jajo, nie dopuszcza ich do siebie… I omlet gotowy…

Nie należy także zapominać o niezwykle ważnym odkryciu naukowców- żółtko w jajku żeńskim jest mniejszych rozmiarów od tego w tym męskim. Pożywka dla filozofów, jakże potrzebnych nam na tym świecie i kształconych w zadziwiających ilościach na Wyższych Szkołach Cyrkowych (szkoda, że na politechniki nie ma tylu chętnych). Żeby rozprawiać się na temat różnic damsko- męskich. Żeby dorabiać tyły i dodatkowe, do niczego niepotrzebne kończyny do istniejących teorii i archetypów.

Mężczyzna winien być prosty. Prosto myślący, praktyczny. Kobieta- istota skomplikowana, nigdy nie mówiąca wprost. Jeśli te cechy ulegną zamianie, to automatycznie społeczeństwo przypisuje takiemu osobnikowi odmienną orientację seksualną od większości populacji.

Ruch feministyczny- z jednej strony ma swoją rację bytu. Kobiety mają swoje prawa. Ale tak naprawdę dzisiaj nie trzeba tego manifestować- wystarczy robić swoje, bez względu na okoliczności zewnętrzne. Jasne, że w grupie zawsze łatwiej i przyjemniej, ale silna osobowość i bez tego się wybije.

Psycholodzy zbijają fortuny na publikacjach o postępowaniu z płcią przeciwną. Utwierdzają w błędnych stereotypach.  Żerują na ludzkiej naiwności.

Jesteśmy z tej samej gliny. Tylko na jakimś etapie ewolucyjnym przeszliśmy konkretne pranie mózgu. Facet ma prawo lubić gotować, chodzić na zakupy, dobrze wyglądać. Kobieta ma prawo pracować na budowie, naprawiać gniazdka elektryczne i jeździć samochodem. Ma też prawo ocierać łzy mężczyźnie- bo to nie jest oznaką słabości. Przeciwnie- siły, że potrafi przyznać się, że jest tylko człowiekiem…

 

Dom Czwartek, List 11 2010 

Cicha wioska. Jedna droga główna, uroczy ryneczek z pomnikiem natury pośrodku. W oddali rozpościerający się górski krajobraz. Niepozorna rzeka, co roku latem bestialsko zajmująca położone przy niej pola i domy. Pałac i mały las z ruinami wieży, która niegdyś prowadziła do jego podziemi. Na zapomnianych dawno i nieoznakowanych grobach poległych żołnierzy bluszcze.

Dom. Najstarszy na wiosce. Z XV wieku. Pruski mur, niektóre ściany jeszcze wykonane z gliny i trzciny. Solidny, piękny. Przed nim stara studnia, zakryta płytą, na której rozgrzanej zwykłam siadać letnimi wieczorami. Duży ogród, zagracony. Jakieś warsztaty, szopki. Za nim popegeerowski sad i alejka wśród lip. Oaza spokoju. Stadnina koni, datowana na parę lat wstecz.

Na strychu kilka popękanych desek w podłodze. Cisza czasami przeraża. Mały pokoik. Zawsze bałam się w nim spać, zarówno jako dziecko, jak i jako już dorosła. Coś mnie w nim zawsze przerażało…

Strome schody prowadzące na drugą kondygnację. Ile razy z nich poleciałam jako dzieciak…

Człowiek. Starszy. Bezwzględny.

Młodość jego upłynęła pod znakiem nieustających imprez i kobiet. Jedną z nich pochował. Drugą też…

Wkupił się pięćdziesięcioma różami. Żył spokojnie w tym domu lat prawie dziesięć. Żerował, zaśmiecał, użytkował. Eksploatował tylko. Skradał się i nasłuchiwał. Mówił niewiele. Mieszał. Po cichu, żeby nikt się nie zorientował.

Pochował drugą. Ubierał ją do trumny. Na pogrzebie miał kamienną twarz. Także po nim, jak i również, gdy rozbijał rodzinę…

Fałsz, obłuda.

Jeśli kogoś nienawidzę, to właśnie jego.

Mieszka w tym domu. W domu, który mi został zapisany…

Gdzieś, kiedyś, baaaaaardzo dawno temu… Wtorek, List 2 2010 

…i w ogóle nieprawda 🙂

Scena jak z wysokobudżetowego romansu.

Wały Chrobrego. Jedno z najbardziej urokliwych i romantycznych miejsc w Szczecinie. Przemykali wzdłuż mniej i bardziej luksusowych knajpek z serii „kulturalne chlanie na świeżym powietrzu”. Trzymając się za rękę schodzili po szerokich schodach, ona śmiała się, co chwilę wskakiwała mu pod nogi, zagradzając drogę, jak małe dziecko. On odpowiadał na je zachowaniem słodkim uśmiechem. Przebiegli przez ulicę, zatrzymali się nad Odrą. Niebo było czyste, udekorowane licznymi gwiazdami. Wiatr rozwiewał jej kasztanowe, lekko falowane włosy.

-Czy czujesz, to co ja?- spytał i zaciągnął się powietrzem.

Budżet na romans niespodziewanie się wyczerpał.

-No…- zatrzymała dech.- Wali tu zdechłymi rybami- wypaliła.

Spojrzał na nią jak na wariatkę. Ok., zrozumiała, niepoprawny romantyk, ona też romantyczka, ale naprawdę śmierdziało.

-Możesz chociaż raz dać się ponieść nastrojowi?- spytał zrezygnowany.

-Ale naprawdę cuchnie…- wymamrotała.

Dla kogoś, kto powiedział mi, że jestem wymarzoną dziewczyną. Taka ze mnie romantyczka, co sarkazmem ocieka… Jeśli któremukolwiek uda się kiedykolwiek wykrzesać ze mnie ten skryty romantyzm, co przelewam na papier, to będę jego. Sorry 😀 😀 😀 Wspaniały KUMPLU 😀 😀

Za bardzo kocham swoją wolność 😀 😀

Zabawa 2 Niedziela, Paźdź 17 2010 

Zabawa :) Sobota, Paźdź 16 2010 

 


w ramach relaksu 🙂 🙂 🙂

Sztuka trochę inaczej… Niedziela, Wrz 12 2010 

…czyli znowu wyświadczam komuś drobną przysługę 😉

Scena trzecia Sobota, Wrz 11 2010 

Akt pierwszy

Scena trzecia- Miłość

„Miłość to uczucie głupie- zaczyna się na ustach, a kończy na dupie”.

Miłość uskrzydla. Lataaaaam… Bum! Ała. Boli miejsce, gdzie kończy się kręgosłup, ta zewnętrzna tylna część miednicy.

Oddech płytszy, puls przyspiesza, szereg reakcji psycho-chemicznych w organizmie. Wyluzuj. To tylko fenyloetyloamina. Wiesz, różnorodność genetyczna, feromony w pocie- dlatego akurat ten. No, tak mówią naukowcy.

Obsesja. Psychoza maniakalno depresyjna- ooo! Gapi się! Euforia. Pisk w mózgu. Nie, nie gapi się. Prozac proszę, mam depresję.

Schizofrenia. Wszędzie go widzisz. Wszędzie go słyszysz. Głosy w twojej głowie, omamy. Mięsień poprzecznie prążkowany serca ci KAŻE. Tak, to schizofrenia.

Osobowość borderline. Ty, zawsze roześmiana, zawsze wesoła, zawsze inteligentna. W jednej chwili głupiejesz, smutniejesz i jesteś swoim odbiciem w krzywym zwierciadle. Do psychiatry, won mi stąd.

Zaburzenia kompulsywne. Żyjesz miłością. Nic nie jesz- karmisz się szczęściem. Naraz chce ci się nim wymiotować. Anoreksja, bulimia- nieważne, do psychologa, jazda.

Bezsenność. Nie śpisz. Snujesz durne marzenia z nim związane. Rano dętka. Zombie z podpuchniętymi oczami.

Fobia. A co jeśli mnie odrzuci? Kurde… Zabiję się… Nie, nie zabiję się. Będzie mi smutno. Zrobie z siebie kretynkę… Lecz się, dziewczyno.

Nerwica natręctw. Jeśli zrobię tak, jego reakcja będzie taka. Nie, może postąpić właściwie w ten sposób… Albo nie. W inny. Albo… O rany…

Objaw błędnego koła. Jeśli się nie odezwę, on też się nie odezwie. Jeśli się nie odezwie, ja też się nie odezwę. Jeśli…

Zakupoholizm. Tak, w tej bluzeczce go uwiodę… Ale do tej bluzeczki przyda się ten naszyjnik… Ale zaraz, to już dokompletuję kolczyki… Hm… może jeszcze ta apaszka pod kolor? Ups… co się stało z moją wypłatą?

Pochwica… Ok., te zaburzenie psychiczne może sobie podarujmy…

Miłość to największe z nieszczęść. Miłość rani.

Miłość się kończy. Miłostki się kończą. Miłość umiera…

Guzik prawda. Miłość zawsze jest, była i będzie. Nigdy się nie kończy, przybiera tylko inną postać i uczy czegoś innego…

Drobna refleksja Sobota, Wrz 4 2010 

Nie chcę, żebyś prowadził mnie za rękę, po prostu trzymaj mnie za nią i dotrzymuj kroku. Nie idź ani przede mną, ani za mną- idź obok. Pomóż mi wstać, gdy się potknę i upadnę. Zaczekaj ze mną, gdy będę musiała chwilę odpocząć. Nigdy mnie nie oceniaj, nie wytykaj moich błędów- wiem doskonale, co zrobiłam źle, wypominanie niczego nie naprawi. Nie proś, abym opowiadała ci o swojej przeszłości- to smutna historia. Nie miej mi za złe, gdy się pomylę. Nie daj się zwieść pozorom- nie jestem taka jak inne. Nie wykorzystuj mnie i nie traktuj jak przedmiotu. Nie kpij ze mnie- to boli. Nic od ciebie nie chcę- jestem nauczona samodzielności, potrafię sobie poradzić. Po prostu bądź i kochaj…

.

Wciąż wierzę, że kogoś takiego kiedyś spotkam…

.

I wciąż wierzę, że nie trafię na kolejnego psychola, który skupi się tylko i wyłącznie na moim ciele i będzie próbował zrobić ze mnie swoją własność…

Sztuka trochę inaczej… Sobota, Wrz 4 2010 

…czyli wyświadczam komuś przysługę 😉

*** [Jesteś tworem mojej wyobraźni…] Wtorek, Maj 4 2010 

Jesteś tworem mojej wyobraźni

W ciemną noc przyśniłeś się

Gdzieś na skrawku mgły fantazji

Uwodziły oczy twe

Jesteś snu poświatą

Chmurą co po niebie brnie

Dla rozumu stratą

A dla duszy ciepłym dniem

Jesteś chwilą

Czy przeminiesz

Jak wyrwana roślina siłą

W niepamięci mej zaginiesz

***[Obudziłeś się…] Wtorek, Maj 4 2010 

Obudziłeś się

Za późno

O jeden dzień

Gdy tańczyłam z wiatrem

Ty zamknięte oczy miałeś

Otulony chłodem

Tam głęboko spałeś

Obudziłeś się

Za późno

O jedną porę roku

Gdy płakałam z deszczem

Ty zamknięte oczy miałeś

Nie wiedziałeś jeszcze

Co przespałeś

Obudziłeś się

Za późno

O krążenie jedno ziemi

Latam gdzieś z ptakami

Nad wiosenną łąką

Otworzyłeś oczy

Spojrzałeś trochę w górę

Trochę kątem

Ja już dawno jestem

Poza linii horyzontem

Dni wycięte z życiorysu, czyli… Niedziela, Czer 14 2009 

S.E.S.J.A.

Jak ktoś kreatywny kiedyś rozwinął ten skrót- System Eliminacji Studentów Jest Aktywny.

A tak bardziej obrazowo: przerwa w życiorysie…

Nowe zboczenie ;-) Środa, Maj 13 2009 

Noc, jakich wiele- z zapuchniętymi oczętami popijałam kawę, kreśląc kolejne kreski na kalce technicznej i przeklinając Archicada. Ale nic nie dzieje się bez przyczyny- gdybym się nie poddała i dalej usiłowała coś wykreować w tym przeklętym programie, zapewne moje paliwo w postaci kofeiny nie chlusnęłoby na kartkę papieru, tylko na klawiaturę (a tę zdolność miałam już przyjemność w sobie odkryć i to niejednokrotnie). Tymczasem ta niepozorna, brązowa plamka okazała się wspaniałą inspiracją- oto odkryłam nowe zboczenie, zaraz po pisaniu, rysowaniu, malowaniu i ostatnio języku włoskim- GRAFIKA.

I tak o wschodzie słońca powstały poniższe bazgroły 😀

czarno na białym… Piątek, Maj 1 2009 

Alpejska góra Dachstein w chmurach (tempera):

https://gaga2805.files.wordpress.com/2009/04/dachstein.jpg

Łabędź (tempera):
https://gaga2805.files.wordpress.com/2009/04/labedz2.jpg

… i coś kolorowego 🙂 Kotek (sucha pastela):
https://gaga2805.files.wordpress.com/2009/04/kotek.jpg

Następna strona »

%d blogerów lubi to: