Dna można dotknąć, można się na nie stoczyć, lub systematycznie iść. Można je osiągnąć, zostać tam i szukać drugiego dna- bo czasami dno bywa podwójne. Lec rzekł bowiem, iż kiedy znalazł się na dnie, usłyszał pukanie od dołu. A i nurka niejednego Rugie dno pochłonęło…

Depresja to powierzchnia położona poniżej poziomu morza. Tak mnie przynajmniej na geografii w szkole kiedyś uczono. Podchodziliśmy do mapy przy tablicy i prezentowaliśmy nasze, niejednokrotnie, intelektualne dno, wpadając przy tym w stany depresyjne.

Dno bywa bagniste, zamulone. Stąd wszak człowiek, który dotknął, nie wnikam już czym, dna omawianego, bywa nieźle przymulony i przeciążony życiem. Abstrahując już od odmiennego ciśnienia, niż na terenach wyżej położonych, na stan taki, psycho – fizyczny, składa się również znacznie zmieniona gęstość powietrza. Atmosfera zwiększa swoją objętość na centymetr sześcienny, a jakby tego jeszcze było mało, na dnie zbierają się wszelakie gazy cięższe od powietrza, włączając w to wszelkie pierdy i pierdoły, które poniżej pewnego poziomu stają się nadto uciążliwe.

Można podcinać sobie gałąź, na której się siedzi. Można też samemu wykopywać sobie dół. Masochista taki, częstokroć świadomość jego bywa ograniczona przez różnorakie czynniki zewnętrzne i wewnętrzne, lubi sobie jeszcze dokopać narzędziem, które służy mu poniekąd do owego kopania, a także dosypać się materiałem, w którym zwykł dziurę wiercić.

Można również długo stać na skraju takiego doła. Zastój w jednej pozycji powoduje zesztywnienie postaci, przez co łatwo takiego delikwenta, poprzez lekkie tknięcie popchać w dół. Desperat sam w nie skacze.

Dół ma znaczenie symboliczne, także w wierze zdominowanej przez piękny nasz kontynent (i nie tylko). Religioznawcą nie jestem, leniem za to, któremu nie chce się zagłębiać w tajniki odmóżdżających wyznań, wszak zdaję się, że na dole przesiaduje niejaki diabeł i smaży złe dusze.

Długotrwałe przebywanie w dole grozi dalszym zapadaniem się powierzchni, jak i tworzeniem się osypów. Przydatna będzie jakaś pomocna dłoń lub konsultacja ze specjalistą.

Tyle na ten temat, choć mogłoby być zdecydowanie więcej, ale mi też zdarza się mieć doła i właśnie takowego mam, więc z dołu dziękuję…

Reklamy