Chociaż udaje, że gówno go wszystko obchodzi, gówno wie, łyka byle gówno i o byle gówno się obraża. Gówniana sprawa, gdyż w każdym z nas jest jakaś część gówniarza…

Babcia, pamięci świętej, moja, powiadała: nie czepiaj gówna, bo gówno śmierdzi. Każdy śmierdzi. I nie chodzi o bakterie uwalniające z siebie zapaszek z miejsc, gdzie gruczoły potowe pracują nad wyraz intensywnie. Każdy czasem ma humorek, roztaczający ciężką do zniesienia aurę, zatruwającą powietrze. I każdy przechodzi okres, w którym cisza przed burzą dominuje na co dzień (kobiety do starości, niestety… ale tylko w określonych odstępach czasowych, w miarę łatwych do przewidzenia).

Gówniarz gówno wie i niestety, łatwowierny niezwykle jest. Nie sprawdzi faktów dokonanych, bazuje na wyobrażeniach swych, zrodzonych i stworzonych na podstawie gestu, żartu, czy autonomicznego zachowania, zupełnie o kant dupy rozbić powiązanego z daną korelacją. Gówniarz, opierając się na kilku słowach i zachowaniach, kompletnie ignorując pozostałe zaistniałe sytuacje, stworzy obraz daleki od dzieł Rafaela Santi, barwny niczym twórczość Van Gogha i uparcie się go trzyma.

Gówniarz lubi gierki i zabawy. W końcu domena to jego dojrzałości. A raczej kwaskowatości. Nie są to gierki wszak nieszkodliwe dla otoczenia, typu Diablo, The Sims i inne. Gra nie wydaje też żadnych dźwięków, nie licząc może cichego szlochania. To gra na emocjach. Czyichś emocjach. Paradoksalnie, gra destrukcyjna dla obu stron, bowiem trąci to sportem i odbijaniem piłeczki.

Gówniarz stara się ominąć gówno, które zrobił. Jakkolwiek zawsze na podeszwie się ono znajdzie. I zawzięcie, jako własność, nosić będzie, starając się, aby Boże broń nie odpadło. I o ile to obuwie codzienne, w miarę upływu czasu i poruszania się naprzód, gówienko schodzić będzie. Gorzej, jeśli to okazjonalne… Założył na randkę pantofelki, wdepnął w co nieco, i na każdej randce kadzi… Pewnie za którymś razem trafi na trawkę, albo przywita do czyjegoś domu i będzie musiał buciki wytrzeć, ale nigdy nie wiadomo…

Gówniarz nie wybacza. W zasadzie jak ma wybaczać coś, co nigdy się nie wydarzyło- poza jego wyobraźnią. Bo ten co z gównianego wieku wyrósł wie, że błędy domeną ludzkości są, a ponadto, doskonale szkolą i hartują charakter. Dorosły wie, że jeśli ktoś rani, to dlatego, że nie jest świadomy. Że nie wie. Że nie zdaje sobie z czegoś sprawy. Jest mu przykro, że ktoś zadał mu ból. Ale żyje dalej. I nie jęczy na facebooku, że Alzheimera nie ma i Jezusem nie jest. Nie, nie zapomina, ale w pewnym momencie ma to tam, skąd gówno wychodzi. I rozumie. Nawet jeśli nie ma co rozumieć . Nie smrodzi komuś, nie ma takiej potrzeby. A już tym bardziej, nie sra komuś w życie.

Reklamy