Ze znalezieniem idealnego mieszkania jest jak z szukaniem partnera idealnego. Najpierw człowiek wynajmuje jakieś lokum, dorabia się (doświadczeń, przede wszystkim), bierze kredyt (tudzież głównie zaufanie) i kupuje gniazdko…

Pewnych decyzji pochopnie się nie podejmuje. Najlepiej zwiedzić pewną ilość obiektów kubaturowych, nim zdecyduje się którekolwiek nająć. Najem wiąże się przeto z jakąś umową, kosztami, czynszami i eksploatacją (jak również z ewentualnymi szkodami). Lepiej zawczasu się upewnić, czy tynk z sufitu rano nie znajdzie się na naszym zacnym licu i czy hydraulika spełni swe przeznaczenie.

Czasami cena jest na tyle korzystna, że człowiek nie patrzy aż tak bardzo na estetykę i inne warunki. A tu ogrzewanie pada, elektryka ze zmęczenia siada i… ładuje taki homo sapiens więcej, aniżeli to wszystko warte. No, ale umowa podpisana została. A wypowiedzenie nie tak od razu- później najemca może przez czas jakiś, niekoniecznie bliżej określony, ścigać jak wiedźma na miotle.

Bywa i tak, iż wszystko wygląda zgoła idealnie, czynsz znośny, warunki niczego sobie, już zdecydowany człek cyrograf z wynajmującym podpisać. I tu nagle bach! Niespodziewane koszty… A to tyle za to, a to kaucja, a to pośrednikowi biura matrymonialnego… Nie te progi, potknęło się człowieczątko. I dalej szuka…

Trafia się okazja. Kręci się nosem, marudzi, ale w końcu umowę podpisuje…. I nagle się- jakże niespodziewanie- okazuje, że mieszka się całkiem sympatycznie. I w pewnym momencie nawet wyprowadzać się nie chce… Bach! Kredyt- a w niektórych przypadkach i kapitał już zebrany, mieszkanko kupione. Jest już własne gniazdko…

Są i takie przypadki, gdzie mieszkanko z pokolenia na pokolenie przechodzi, swą historię ma. Od dziecka wie się, że nigdzie indziej mieszkać się nie będzie. I częstokroć scenariusz okazuje się kluczowym elementem przedstawienia, którego się nie zmienia i nie dubluje. Ale nawet jeśli, nie ma to jak wyjechać, pozwiedzać i wrócić… No, ale ile ludzi, tyle siedzeń, a opinia jak siedzenie- własną każdy ma.

Co nagle, to po diable- każda decyzja winna być dokładnie przemyślana. Chyba, że ktoś z natury powsinoga i na zasadzie chybił-trafił działa… Ale w miłość od pierwszego wejrzenia to ja nigdy nie uwierzę 😛