Być kobietą… Wtorek, Czer 21 2011 

Być kobiecą- poradnik dla przedstawicielek płci żeńskiej, których kobiecość mimo przedstawienia wizualnego, zostanie podważona.

  1. Zmieniaj zdanie co chwilę– kobieta nie może być konsekwentna. Nie może podjąć decyzji raz i trzymać się jej kurczowo niczym tynk dobrej jakości ściany. Ba! W zasadzie to kobieta nie powinna w ogóle podejmować jakichkolwiek decyzji- od tego jest mężczyzna. Kobieta nie może mieć swojego zdania.
  2. Nigdy nie mów, o co ci chodzi– a już nigdy, ale to przenigdy nie nazywaj swoich uczuć. Nie mów, że jesteś rozczarowana, odwróć się do samca o sto osiemdziesiąt stopni, zadrzyj głowę, żeby twe nozdrza skierowane były ku sklepieniu niebieskiemu. Mężczyzna musi się domyślać, przeto całe życie był wychowywany w duchu ezoteryki, wróżbiarstwo i jasnowidzenie winien mieć opanowane do perfekcji. Pamiętaj, on musi się domyślać.
  3. Wypytuj o jego byłe– a przy każdej odpowiedzi płacz i rób awantury. Pamiętaj, jego przeszłe związki są priorytetem, a ty powinnaś na każdym kroku porównywać się z jego była partnerką i oczekiwać zapewnień, że jesteś lepsza pod każdym względem od tamtej spasionej lafiryndy z cyckami wielkości wysuszonych rodzynek. Jeśli partner przejawi jakikolwiek objaw znudzenia/zniecierpliwienia/zniechęcenia, płacz, wrzesz i piszcz.
  4. Piszcz ile sił w płucach w celu okazania zachwytu– pamiętaj, im więcej decybeli, tym lepiej. Szybciej do niego dotrze twoja radość. Nigdy nie komunikuj werbalnie, że bardzo się cieszysz, że jesteś w stanie euforii (patrz punkt 2). Im głośiej, im cieniej, tym lepiej. Pisk winien przypominać tonacyjnie rozdeptywaną mysz, tylko- rzecz jesna- musi być głośniejszy. Ot, tak, by słyszalny był w promieniu jakichś pięciu kilometrów.
  5. Wyręczaj się– w każdej możliwej czynności. Pamiętaj, to działa na ich męskie ego. Kobieta nie powinna wpychać paznokci w gniazdko elektryczne- chyba nie chcesz połamać swojej naturalnej/plastikowej (przepraszam- akrylowej/ żelowej/ szklanej) powłoki ochronnej opuszka palca? Nie masz prawa rozróżniać klucza francuskiego od śrubokrętu, wbij to sobie do głowy. Nigdy samodzielnie nie parkuj kopertą, to takie niekobiece. Pamiętaj, jesteś słabą istotką, która nie ma prawa być samodzielna.
  6. Kupuj, kupuj i jeszcze raz kupuj!– bowiem czasownik ten doskonale określa kobiecość! I nie, nie w Castoramie, nie w Empiku. Pamiętaj, tylko Channel, Dior, D&G i tym podobne. Boże broń w sklepach innych, aniżeli Zara, H&M, Sephora i tym podobnych. Ach, i jeszcze jedno- płacisz kartą faceta, nigdy swoją. Pamiętaj, jesteś od niego całkowicie uzależniona.
  7. Musisz mieć pasję- ale niech do głowy ci nie przyjdzie, by to było malowanie, wyścigi, czy też – Boże broń- majsterkowanie. To może być malowanie paznokci, najlepiej, żeby ograniczało się do siedzenia u kosmetyczki- tak ładnie ta czynność wygląda, wydawanie ciężko zarobionych pieniędzy- ale nie przez ciebie, przez twojego partnera, kawka z sąsiadką (ale rozmawiacie tylko o pogodzie i o dzieciach).
  8. Zrozum swoją misję– kobieta przyszła na świat, by wydawać dzieci i gotować obiadki mężowi. Nie istnieje coś takiego jak podział obowiązków. I pamiętaj- poród to nic w porównaniu do kataru mężczyzny. On umiera, musisz nosek mu podetrzeć. Przez jego przyrodzenie nigdy nie przejdzie mały człowiek, on naprawdę nie musi zdawać sobie sprawy z takich błahostek.
  9. Histeryzuj– to takie kobiece. No i raz w miesiącu masz do tego naprawdę pełne prawo- możesz sobie powyzywać, powrzeszczeć, nic nie robić. Taki wielki dar od Matki Natury. Możesz przez te parę dni powykańczać wszystkich dookoła, bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia.
  10. W łóżku leż jak kłoda– tak, by było po bożemu. Pamiętaj, kobieta to źródło grzechu, a jej ciało to dzieło szatana. Żeby ci do główki nie przyszło, niczym karaluch do akademika, byś lubiła seks. To dobre dla prostytutek, nie dla ciebie- kobiety z dobrego domu.

Góry Wtorek, Czer 21 2011 

Akryl

i Młodzi wersja ostateczna i obramowana, akryl, płótno 50×60 cm

Hokus pokus i inne (roz)czarowania Wtorek, Czer 14 2011 

Hokus- pokus. A pokusa duża, jej z reguły poza wyjątkami oprzeć się nie tak znowu łatwo. Oczaruje, zaczaruje, w końcu rozczaruje. Z serii portrety psychologiczno- pamięciowe samców.

Samiec odbiera świat przede wszystkim za pomocą zmysłu wzroku. Byleby kolorowo, byleby pstrokato, często sztucznie i tandetnie- w końcu sztuka nowoczesna, w średniowiecze nie cofajmy się. A że sztuka na pograniczu często kiczu, męski smak nierzadko tę granicę, subtelna poniekąd, nie w stanie jest wyczuć.

Samica to poezja. I niekoniecznie chodzi o to, że nigdy nie wiadomo, o co jej chodzi. Nie, ona doskonale wie, czego oczekuje. Sęk w tym, że naiwna to z natury matki istota. Ona też patrzy, ale przede wszystkim słucha (acz wiadomo, że zdolności jej werbalne, znacznie przedstawicieli płci przeciwnej jej gatunku przewyższają). Prędzej czy później wierzy w słodkie niczym lukier, asymetrycznie z babki wielkanocnej spływający, słowa. Prędzej czy później wierzy w dojrzałość, którą werbalizm samca zdaje się być wzbogacony. I wierzy, że jego poglądy zgodne są z jego postępowaniem. Niestety.

Kobieta, chociaż częstokroć generalizuje, na każdego stara się spoglądać w innym kontekście. Przynajmniej, do pewnego czasu. Każdy jeden wydaje jej się inny. Przynajmniej z początku. Każdy jeden inaczej zauroczyć potrafi. Przynajmniej z początku. A po tym początku, o ile w rozwinięciu często też pozwala się oczarować, to na końcu zawsze, niefortunnie, wychodzi wspólny mianownik na zakończenie. Nawet jeśli z góry założyła, iż mężczyzna dzieckiem pozostanie do dni ostatnich egzystencji swej zacnej, to jednak pod kreską ułamkową zawsze się rozczarowanie w jednym z wyrazów działania znajdzie. Prędzej czy później i tak się okaże, że samcze stworzenie, które niegdyś tak działało na jej kobiecość, przejawia zachowania, na które zwykło narzekać, przypisując je byłej swej partnerce.

Powiadają, iż to samice wiele gadają. Powiadają, iż to samice eliptycznie okrążają temat. To bowiem samiec z natury głową i spodniami. To właśnie samiec silić się winien na konkrety. Niestety. Samcze konkrety i przejrzyste wizje, niczym schizofrenika, jak wyżej wymienionego są rzeczywiste. Owszem, istnieją. Owszem, zachwycają swym pięknem i nierealnością. A przychodzi co do czego, wizje i wyobrażenia pozostają nietknięte, realizmem nie splamione i bezpiecznie schowane w samczej głowie. I pamięci samicy, bo te jakże są pamiętliwe, przeto.

Samiec potrafi być nieprzewidywalny. Szkoda, że jest to przejściowe. Coś nowego, coś fascynującego i nagle znajduje się w wielkim worku z etykietką „wszyscy”.

Gryryryry…

Paulina i Michał Wtorek, Czer 14 2011 

Na razie kiepskie jakościowo zdjęcie i bez obramowania. Ta dam! Kuzyn i jego przyszła żona 😀 Akryl na płótnie 😀

Zawracanie Piątek, Czer 10 2011 

Odrobina poetyki i zabawy metaforą, tak przeze mnie uwielbianej, jak najbardziej w umiarkowanej dawce w codzienności, jakże szarej, wskazana, celem ubarwienia szarości i monotonii. Ale są sytuacje, gdzie krótko i treściwie coś przekazać można. Inaczej to wychodzi takie zawracanie na rondzie…

Mam bardzo brzydką manierę. Za kółkiem klnę jak szewc, który właśnie doznał uszkodzenia części dłoni w stopniu jakimkolwiek. Puszczę sobie konkretną wiązankę, jak mi ktoś się wpierniczy, porzucam sobie epitetami w eter i tak jakoś mi lżej na sercu, i jechać dalej mogę.

Z przyjaciółmi to jak w trasie. Nie trzeba się za bardzo hamować, o ile w ogóle jakiekolwiek zwolnienie się zdarza, jest prosto, choć wiatr często mocno wieje i kończyny kołyszą się niczym statek na morzu, jednak jedzie się przed siebie, bez większych przeszkód. A gdy nawet się na dziurę w nawierzchni natrafi, to i tak się jedzie dalej. Trochę jak Formuła 1, trochę jak przejażdżka dyliżansem. Acz to drugie to bardziej na spotkanie w charakterze matrymonialnym w wersji staroświeckiej- powolutku, do przodu, bez jakichś większych przygód i niespodzianek (no, chyba, że zaprzężony koń jakiś zmutowany owies wcześniej konsumował i zalegają weń gazy trawienne).

W oficjalnych konwersacjach to jak przy nieoznakowanych skrzyżowaniach- działać trzeba szybko, acz z namysłem, o kolizję wyjątkowo łatwo. I najlepiej, żeby była dodatkowa gałka oczna między pośladkami, nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać z której strony. Byleby jak najszybciej to opuścić i wyjechać na prostą.

W życiu są też zakręty i to niekiedy ostre jak brzytwa, która niegdyś tak szarmancko i dokładnie zarost męski usuwała. Noga z gazu, czasem lekko język przyhamować. Można oczywiście zaryzykować i przyspieszyć, ale częstokroć nie jest to warte ryzyka- zwłaszcza, jeśli nawierzchnia (i okolica) niepewna. Zresztą, w takich sytuacjach nigdy pewnym być nie można.

Jakże cudowną alternatywą zdają się być ronda. Tak fajnie się na nich kręci i zakręca, można się nieźle wykręcić i niepostrzeżenie zwiać. Unikając jakichkolwiek kolizji. Są jednak sprawy, które winno się załatwiać konkretnie. Są komunikaty werbalne, które zawiera się w słowach trzech, maksymalnie czterech (jeśli wliczy się podmiot, orzeczenie, dopełnienie i jakiś wykrzyknik, choć niekoniecznie, na końcu). Są jednak ludzie, którym poniekąd obce są krótkie, treściwe i ogólnie zrozumiałe dla populacji komunikaty. Dyplomatycznie zaciska się zęby, Bogu dzięki pasy zapięte (żeby w trakcie jazdy nie wyskoczyć przez okno) i… zawraca się na tym rondzie. I droga ta sama, tylko kierunek wsteczny. Gorzej, jeśli zawracającym jest pasażer, którego trzeba słuchać. Gorzej, jeśli za kierownicą jest Agata, która, nawet jeśli uda jej się zacisnąć zęby (a wysiłek to dlań niewiarygodny), zdradzi swe nieprzychylne nastawienie swą jawną mimiką. I później słyszy:

-Czy mi się wydaje, czy zdenerwowana jakaś jesteś?

-Nie- odpowiada z kąśliwym uśmieszkiem. –Wcale. Po prostu szlag mnie z twoim pieprzeniem o niczym  już trafia.

Kultura kulturą, ale moje nerwy, choć ze stali najwyższej klasy wytrzymałości od czasu dłuższego, to, niestety, wytrzymałość swą mają. A język i tak już przytemperowałam przez ostatnie 7 miesięcy, naprawdę… I- niestety- czasem, zwyczajnie, pieprzę kulturę jak warzywka z patelni… Tylko bez vegety.

%d blogerów lubi to: