Jest ładne, jeszcze nie nadjedzone przez robaczki, wisi sobie na drzewku z dala od ziemnych szkodników i spraw. Cieszy oko. Ale kubki smakowe już nie. Ładne, ale cierpkie, że aż wykręca… Ale grunt, że nikt takiego nie tknie.

Współczesny człowiek to urodzony masochista. Lubi sobie ponarzekać, pozwalać winę na wszystkie czynniki zewnętrzne, tudzież zwłaszcza na te podobne doń anatomicznie. Uwielbia, niczym hiena cmentarna, grzebać w przeszłości i nią usprawiedliwiać swoje lenistwo i niegotowość do zmian. Zamiast jak grabarz zasypać to raz a porządnie, niech się rozkłada i nawozi ziemię, żeby coś na tych minerałach wyrosło, to drapie w ranę, by się, Siło Wyższa broń, przypadkiem nie zagoiła.

Homo sapiens pragnie szczęścia. O tak. Tylko jakoś niefortunnie nie zwraca nań uwagi, bardziej zmysł patrzenia jego przyciągają wszelkie przeciwności. Zielony, cierpki owoc spada z drzewa i gnije takie obite jabłuszko, zamiast dojrzewać w słońcu. Nie, bo liście zasłaniają, po co czekać na wiatr, który je przestawi. Może się nie zjawić. Lepiej spaść i gnić na potłuczonym zadku (a że przez nacisk będzie bardziej bolało, to już się pod uwagę nie weźmie), jednocześnie plując śliną o odczynie kwaśnym na te jabłuszka, co je słońce muska na drzewie.

Inni zawsze winni. A każdy taki sam, tylko nie ta jedna, jedyna konkretna jednostka, obdarzona nabrzmiałym, niczym gruczoł mleczny matki karmiącej, ego. Pół biedy, kiedy skórka twarda. A tu na miąszku ząbki można sobie połamać (abstrahując od wcześniejszego skurczu mięśni na twarzoczaszce), a przynajmniej szkliwo się rozpuści. Sam kwas. Sam się zakwasza i fermentuje. A z soczku winko, zamiast słodkie bądź wytrawne, od gustu w zależności, na starość, jabol nie do przełknięcia, wydzielający niemiłą woń siarki w promieniu kilometra.

Niedaleko pada jabłko od jabłoni, rośnie nam zgorzkniałe, leniwe i tchórzliwe nowe pokolenie. Nie dość, że sami nie przyzwalamy na własne szczęście, to jeszcze nie reagujemy na cudze nieszczęście, poddając się niczym marionetki głupim stereotypom i tym, co już dawno temu BYŁO i MINĘŁO siłą rzeczy i wszystkiego, co się rusza.

Szczęśliwa, bo komuś pomogłam- a co jest piękniejszego, aniżeli przyczynienie się do czyjegoś uśmiechu? A że afera… Nie pierwsza i nie ostatnia 😉 Tylko trochę szersza w pasie…


Hokus (życie pełne) Pokus 😛