Artysta vs. Umysł ścisły part. 1

Czyli jak to widzi osoba wrażliwa inaczej, a jak postać, dla której świat składa się z liczb…

Bałagan

Co rozumie umysł ścisły pod tym pojęciem: bajzel, przeszkoda, kurz.

Jak pojmuje to artysta: artystyczny nieład, chaos kontrolowany, ogromny potencjał twórczy. Zlepek barw i kształtów, fuzja kolorystyczna. Możliwość wynalezienia nowych zastosowań rzeczy zwykłych, podróż w nieznane, niczym ptak rozwijający skrzydła w przestworzach, w celu znalezienia jakiejś rzeczy. A że w nocy może zaboleć, jeśli krzesło okaże się przeszkodą- cóż, sztuka wymaga poświęceń.

Turkuć podjadek

Co rozumie umysł ścisły pod tym pojęciem: wstrętny szkodnik, niszczący uprawy.

Jak pojmuje to artysta: urocze, małe stworzonko rodem z Pszczółki Mai, błagające o empatię, delikatnie wymachując swoimi małymi łapkami, niczym bobas w kołysce. Te jego szczypczyki to jak paluszki niemowlaka, nieco niezdarne w ucieczkach przed polującym ogrodnikiem ze szczypcami. Kształt tułowia idealnie eliptyczny, barwa: siena palona, sepią zalatuje. Jakby się przyjrzeć ma całkiem inteligentne spojrzenie jak na stawonoga, gdyby nie fakt, że jak zaciśnie swe kleszczyki, to tężca można w prezencie odeń dostać, chciałoby się utulić.

Poezja

Co rozumie umysł ścisły pod tym pojęciem: zbiór wyrazów bez większego sensu, w większości przypadków rymowany. Ma początek, środek i koniec (trzeba było przez ten polski jakoś przebrnąć).

Jak pojmuje to artysta: utwór o głębszym niż Atlantyk przesłaniu, skłaniający do zadumy i roztrzepywania sensu życia. Wstęp do głębi ludzkiej psychiki, metafizyczne ujęcie człowieka/natury/czegokolwiek tam, o czym opowiada (acz i tu należy wyciszyć się i wytężyć koncentrację, artysta posiada bowiem indywidualne, niekoniecznie rozumiane dla reszty społeczeństwa, spojrzenie na świat- chłonie rzeczywistość każdym zakamarkiem swych zmysłów, toteż nie najłatwiej jest wyłapać, o co takiemu chodziło). Wyrażenie niewidzialnego, nienamacalnego, ale obecnego, transcendentnego elementu człowieka.

.

A tak a’propos facetów artystów: materiał na naprawdę przewspaniałych kolegów, przyjaciół etc. Ale jakoś tak nie jestem w stanie w którymkolwiek z nich ujrzeć mężczyzny i raczej nigdy mi się to nie uda. Facet- artysta to wspaniała… przyjaciółka, tyle, że z przyrodzeniem (gwoli ścisłości: z którego i tak się nie korzysta) 😉 To tak troszkę brutalnie na koniec 😉 Zresztą, wystarczy, że ja mam skrzywienie artystyczne i zdarza mi się stanowić zagrożenie dla samej siebie, to i moje podejście pozostawia wiele do życzenia… 😛