Na tę budowę w krajach cywilizowanych i rodzinach niepatologicznych pozwolenia na budowę dzisiaj nie potrzeba. (A)testy niby jakieś się zdarzają, rekomendacje częstokroć również są brane pod uwagę, ale na ogół panuje budowlana samowolka…

Nawet jeśli decyzja wykonawców spotka się z dezaprobatą władzy, jaką stanowi rodzinka, to pomimo wyszukiwania kruczków i wronek, na nic zdają się wszelkie możliwe niedogodności i rodzinne powściągliwości. Niechże łapią ptaszyska za ogony, co najwyżej piórka się posypią.

Zaprawa najlepiej tradycyjna. Woda, by się stosunki nie osuszyły nadto, piasek, żeby to konsystencję jakąś miało, a nie jakaś miała papka i oczywiście cement, niech to konkretne będzie i się scementuje odpowiednio. Wszelkie dodatki, także dzisiaj powszechne w budownictwie, ulepszacze i te inne, tak na dobrą sprawę można sobie wsadzić w naszej strefie klimatycznej. Nie przy tym obiekcie.

Co nagle, to po diable. I po jego rogach, a smród jak ogon biesa ciągnie się jeszcze i brudzi, nie pozwala poodmykać starych drzwi. Tutaj trzeba stosunkowo powoli, acz i w skrajność popadać nie należy. Po każdej warstwie odczekać, aż zaprawa zwiąże i stwardnieje. Żeby obciążenia kolejnych warstw nie zniekształciły tych poprzednich. Nie za wolno, bo materiał pod wpływem czynników atmosferycznych zmieni swą strukturę i całość będzie do jakiejkolwiek części ciała niepodobna.

Randki liczone w roboczogodzinach. Nie należy nadto sztywnie trzymać się żadnych Katalogów Nakładów Rzeczowych, do tego trzeba podchodzić bardzo indywidualnie. To samo tyczy się odpowiednich nakładów materiałów i pracy sprzętu. Brygad tutaj się nie zatrudnia, co najwyżej w stadium początkowym, żeby uniknąć jałowych godzin milczenia. Potem wystarczy zespół dwuosobowy.

Istotne są dylatacje. Przepływ świeżego powietrza musi być. Acz nie powinny one być wielkości otworów drzwiowych, czy też okiennych, bowiem za bardzo będzie kusiło, żeby zeń wyskoczyć. Nie można się dusić w związku. Nie można siedzieć wciąż w tej samej atmosferze, gdzie narastająca wilgoć staje się pożywką dla bakterii i grzybów. To nie las tropikalny, ani szklarnia żadna. Ani tym bardziej klatka.

Wymyślna architektura dodaje uroku. Jednakże należy pamiętać, iż zgodnie z fizyką budowli, ciepło przedostaje się prostopadle do przegród, toteż za mocne wywijasy i dekoracje mogą powodować zakłócenia w domowej atmosferze. Sztuczne ogrzewanie to pierwszy krok do uszczerbków na zdrowiu.

Ważne jest dobranie materiału. Takiego obiektu nigdy nie buduje się w pojedynkę. Najlepiej, żeby dwie osoby wzięły ze sobą jeden rodzaj, albo przynajmniej takie, które będą nietuzinkowo wyglądać. Bo takie bloczki silikatowe w połączeniu z cegłą kratówką to sobie można wsadzić… do jaskini.

No i nie ma opieprzania się! Albo budujemy razem, albo na zmianę, ale nie ma, że jeden robi, drugi leży, bo mu się należy!