Nadwyżki Sobota, Lu 26 2011 

Nadprodukcja prowadzi do obniżki cenowej. Towar luksusowy staje się łatwo dostępny, poprzez co jego wartość spada…

Tekst inspirowany obserwacją KILKU osobników.

Jak to, nie cieszysz się? Największe ciasteczko powiedziało, że jesteś piękna! No nie, jakoś się nie cieszę. Owszem, śmieję się, ale to nie jest zacieszanie się, wyrażanie euforii w jakiejkolwiek formie. Bo ileż wart jest komplement z ust samca, który podobne prawi na każdym kroku (znaczy się, profilu fejsbukowym), na prawo, lewo i w kierunkach pośrednich, pod zdjęciami laski na muszli klozetowej rozłożonej? No ile? Jest bezwartościowy. I żeby było śmieszniej i radośniej, osobnik takowy równie wartościowy jak i jego słowa staje się w oczach myślących przedstawicielek płci ładniejszej. Nawet te, jeszcze zaślepione, w pewnym momencie oczka otworzą i zaczną ten przypadkowy wypadek ewolucyjny ignorować. Niech se pogada, niech się poślini, niech sobie klątwy jakieś wini za swe niepowodzenia. Bo cóż innego może mieć do powiedzenia?

Cięta riposta ze strony kobiety odbierana jest jako zachęta. Łyknięta przynęta, można laskę rwać jak rzodkiew z pola. Ale ta rzodkiew coś korzenie zapuściła, a i na deszczyk się nie zanosi, sama się aż prosi, by tego nie tykać. Liście pokrzywy, to wyraz jej prawdziwy w obliczu tego stwora, ale nie, on lepiej wie. Cierpi i cierpnie z powodu wygórowanej, jak i wyimaginowanej samooceny. A nie daj wyższa siło, jakaś go pogoni, bądź też spowalniacze na jego drodze zamontuje! Już osobnik w swym ferrari się buntuje. Że niby jak to? Jego spowalniać, JEGO?! No to pokaże jakiejś, ile to jest wart. Pójdzie na taki szczeciński Plac Rodła (dla osób spoza Pomorza- tu znajduje się Galaxy, nasza słynna galeria handlowa), wyrwie coś kobieco- podobne i pochwali się na facebooku. To coś, oczywiście kopnie w odwłoczek i zaraz wrzuci fotki z innym upolowanym samcem, ale nie o te klocki się gra.

Ależ, Misiek, ja Cię kocham! Każde drobne i grubsze przewinienie, niczym bobas pampersem przewijane wyznaniami o jakże gorącym (uff… dmuchać aż trzeba, choć powłoka zimna) uczuciu. Aż w końcu przestaje się wierzyć w dwa, możliwie najbardziej romantyczne słowa istniejące w słowniku. Podbił oko? Wybaczyć trzeba, przecież kocha! Tak mówi…. Wbiła szpilkę w odbyt? Ale kocha, przecież! A w podświadomość spaczone pojęcie miłości wbite niczym gwóźdź w krzyż programu funkcjonalnego szkieletu…

Puste komplementy to jak wyrób czekoladopodobny. Słodkie, tuczące kobiecą próżność, ale czekoladą to to nie będzie nigdy…

Samica Sobota, Lu 26 2011 

Nie będzie o kobietach. Będzie  o samicach. Współczesnych samicach, jakich wiele w dzisiejszym społeczeństwie, występujących, o zgrozo, na skalę globalną w krajach bardziej cywilizowanych. O samicach, które ma ochotę się rozerwać na strzępy.

Współczesna samica w młodości wykazuje niezwykłą gościnność. W kroku przede wszystkim. Syndrom gość w dom nasila się w wieku dojrzewania, potem przeżywa swój renesans w okresie pulsujących jajników, tzw. upalny czas trzydziestki.

Samica wie, czego chce. Chce upolować samca. Kusi obietnicą roli domowej kury znoszącej złote jaja. Samiec, wiedziony opierzoną aparycją samicy wywala język i dumnie przechadza się przed samicą. Jest czym pochwalić się przed innymi kogutami. Niestety, upolowany, ląduje jako potrawka na obiad. Seksowna kurka spod prysznica z biegiem czasu staje się zmokłą kurą, która zamiast krzątać się i dbać o swego samca, woli siedzieć na grzędzie i gdakać. Samiec skacze w bok spod pazura, jak zmoczy swój ptasi odwłok, lecą pióra.

Samica lubi być adorowana. Uwielbia, gdy samiec bierze ją pod swe orle skrzydła i frunie na drugi koniec świata, obdarzając przy tym wszelkimi błyskotkami, które te sroka podczas tego lotu zauważy.

Samica, niczym Jing i Jang, dwie twarze ma. Pierwsza, podziwiaj i patrz, jakże słodka, delikatna i urocza jestem. Oj, samiec wiedziony tak słodką i uśmiechniętą, sensualną buźką przełącza swoje myślenie z szarych komórek na plemniki. Gdy wszelkie procesy umysłowe schodzą poniżej pasa, samica transformuje się z uroczej żabki w ohydną ropuchę, plującą jadem w świata strony i pośrednie. A samiec dalej wierzy w wyimaginowane brednie.

Samiec to zabawka. Tak, tak, panowie. To nie wy się lalkami bawicie, to lalki bawią się w waszych resorakach. A gdy zabawka się znudzi, kopniak w część ciała służącą do siedzenia i do sklepu po nową zabawkę. A zabawki same chętnie w dłonie z tipsami się oddają… A zużyta zabawka? Cóż, jeśli wrażliwsza, to będzie się obwiniać, płakać i ubolewać… Ale za lalkami się nie płacze- to jak dzieciństwo, mija bezpowrotnie, trzeba wydorośleć.

Napisane przez: zgryźliwa, uroczo złośliwa, pośrednio boleśnie bezpośrednia indywidualistka i artystka, nie potrzebująca apokalipsy, żeby powiedzieć prosto z mostu, że jej na kimś zależy; żeby zrobić coś kompletnie głupiego i irracjonalnego 😛 Jak nie teraz, to kiedy??? Życie ucieka, nie będzie mi przez palce przeciekać 😛

.

PS: Nie mam czasu i ochoty na jakieś posrane gierki ;]

 

%d blogerów lubi to: