Perspektywa żabia

Perspektywa widziana oczami płaza, będącego wprawdzie dość wysokim ogniwem w teorii ewolucji, jednakże o stosunkowo niewielkich gabarytach fizycznych. Dla typowej żabki, czy rozlazłej ropuchy (określenie uzależnione od stanu cywilnego osobnika płci męskiej), wszystko jest wyolbrzymione, a źdźbła trawki nie pozwalają na rozszerzenie horyzontu. Sprawdzają się, co prawda, wszelkie wyskoki, jednakże i na żabkę siła grawitacji działa, toteż poszerzenie zasięgu wzroku jest tylko chwilowe i uzależnione od kondycji. Żaba winna zachowywać szczególną ostrożność, bowiem istnieje ryzyko, iż zostanie pomylona z innym rzeczownikiem i przypadkiem ktoś wdepnąć w nią może. Żaby mają stosunkowo długie języki i chociaż większość wody pobierają poprzez skórę, przybliżona odległość wód gruntowych może jednak być powodem zmoczenia odwłoku. Żaby zazwyczaj nie mierzą wysoko, w pełni wartościowe odżywczo są dla nich latające owady, lubujące się zazwyczaj w odchodach gatunków ewolucyjnie wyższych.

Perspektywa z lotu ptaka

Ptak to domena wolności, symbol wszechobecny, jak również w godle naszego kraju. Ptak na wszystko patrzy z góry. Ba, żeby tylko patrzał… On jeszcze ze swej kloaki wypuścić potrafi na głowy niżej usytuowanych od siebie… Widzi wszystkie ogóły, czasem zniża się, by dostrzec szczegóły. I wartki i szybki, silny jak orzeł, mądry jak sowa, ślepy czasem jak i kura. Ale nawet orzeł pomylony z kaczką być może i zostać ustrzelony. Rosołek z orzełka wprawdzie do najpopularniejszych nie należy, ale w takiej Azji zapewne stałby się przysmakiem (tam, zdaje się, kosztują wszystko, co się ogniś ruszało… albo rusza…). Ptak winien zachowywać szczególną ostrożność, zwłaszcza gdy wybiera miejsce do spoczynku oraz planuje potomstwo. Kable nie zawsze są dobrze zaizolowane i mogą posypać się piórka przed odlotem, a pisklęta mogą skończyć jako jajecznica, bądź pasztet.

Perspektywa kocia

Inna niż wszystkie, ruchoma przede wszystkim. Kot, indywidualista z natury, wykazuje się niezwykła ciekawością i skocznością. Jego punkt widzenia zależy od aktualnego punktu buszowania. Obejmuje perspektywę z lotu ptaka, gdy zachce mu się świeżego mięska, jak i żabią, płazią czy inną gadzią (nie zapomnę, jak kot mojej ś.p. Babci upolował jaszczurkę i zagonił do mojego kapcia, którego to na nogę włożyłam i spokojnie zeszłam po schodach, sądząc, że mam jakiś miękki kamyczek. Dopiero, gdy podniosłam domowe obuwie i przewróciłam, a upadająca jaszczurka poczęła popierdzielać po podłodze, mama ma wskoczyła z krzykiem na krzesło, a ja z babcią zaczęłyśmy się dusić ze śmiechu, zdałam sobie sprawę, że to coś jednak było żywe…). Najszersze pole widzenia ma oczywiście kociak, jak nie z gałązki, to przyklejone filigranowe futerko do tapety pod sufitem (a gdy kot mój, Garfield, podrósł, zaczęły się prace remontowe).