Stworzenie jednośladowe, którego jedynym atutem są swa ząbki zaopatrzone w substancję wyżerającą. Przeważnie budzi obrzydzenie i niechęć, wśród osób nieco wrażliwszych strach. Rower nigdy Audi nie będzie, a żmii nóżki nigdy nie wyrosną, toteż pozostaje jej wicie się i plucie jadem…

Lubi słoneczko. Wygrzewa się jak larwa, żeby tylko spływał na nią blask. Na ogół omija się to stworzenie szerokim łukiem, acz ciekowość niekiedy idzie w stronę obłoków (nie ma to jak w nich pobujać). I czasami obślizgłe, obrzydliwe stworzonka splunie na stopy (fu, ble…). Czasami ukąsi. Trochę surowicy, znieczulicy i można zdeptać to coś.

Największe skupiska gadów położone są tak w okolicy równika. Dużo tam dzikiego, nieokrzesanego, mało rozwiniętego cywilizacyjnie. Walka o przetrwanie i pionierstwo. Och, jakże to chce się wybić. I niech się wybija, ich to środowisko. Acz nierozsądna będzie próba uniesienie swojego rozdwojonego języka w środowisku cywilizowanym. Taka żmijka oprócz przepołowienia narządu smaku wykazuje się przepołowieniem osobowości. Ma zaburzony obraz swej postury i usilnie będzie wierzyć, że jej nóżki wyrosną.

Oczywiście, teoria ewolucji zakłada różnorodność gatunkową, toteż gady, płazy i futrzaki mają swoją rację bytu. Wiele gatunków ze sobą kooperuje, wręcz symbiozuje. To również jest zjawisko poniekąd naturalne i jak najbardziej pożądane. Obecność jadowitych jednośladów jest jak najbardziej pożądana, aby wywołać fizyczny i mentalny kontrast- czyż doceniłoby się szczęście i radość, nie mając porównania do ich antagonistycznych odpowiedników?

A żmija żmiją pozostanie i prędzej czy później coraz więcej osobników wymijać to będzie łukiem proporcjonalnym to wywijania się tego dziwnego stworzenia… No i zapamiętać: ze stworzenie prymitywnym nie wdaje się w dyskusje, bowiem pantofle oplute jadem to jakby z przyczepionym odchodem zwierzęcym przy podeszwie. Ale spacerek po trawce i wszystko się samo wyczyści 😉