O żesz ty sztywny, jak piana z białek ubita! Jak materiał na makietę. Jak męski potencjał… Reguły sztywne i życia impotencja…

Najpierw oddzielamy ten żółty, pożywny, pełen witamin i mikroelementów środeczek, którym potencjalnie żywić się będzie przyszły wielkanocny, rozkoszny kurczaczek. Kurcze, kurczę z tego już nie powstanie. Potencjał rozbity trzaśnięciem w czaszkę. Yyy… skorupkę, znaczy się. Porządny to był wstrząs, aż powłoka wapienna popękała. Teraz trochę potrzepać, pomiksować i pianka gotowa. Łuh, sztywna jak w sypialni! Tylko, jak za długo w nieodpowiedniej temperaturze postoi, co jej nie przystoi, oklapnie… Ale ileż to zachodu, by tę sztywność otrzymać! Jakkolwiek ze stanu prawie plazmatycznego, poprzez konkretne potrząsanie, przeobraziła się w stan prawie stały.

Im sztywniejszy materiał z natury, tym trudniej się go obrabia. Łatwiej jest wydziobać nożykiem do tapet w młodej gałązce jakąś mozaikę. Gorsza sprawa z wiekowym, spróchniałym pniakiem. Ale dla chcącego niby nic trudnego. Piękna, gliniana figurka ogniś była sobie plastycznym materiałem, konsystencją przypominającym odchody poprawnie odżywiającego się ssaka, aplikującego odpowiednie dzienne porcje błonnika. Gdy już rzeźbiarz wykazał zadowolenie i popadł w samozachwyt nad swym dziełem, tak długo formowanym i poprawianym, włożył to do pieca i wypalił… Jak i dalsze swoje możliwości modyfikacji ów wyrobu ceramicznego. Owszem, można to później jak pisankę przyozdobić szlaczkami, acz forma już się raczej nie zmieni, a zbyt obfita warstwa farbek w końcu pocznie nieestetyczne się kruszyć.

Konstrukcja stateczna to konstrukcja sztywna, odporna na momenty zginające, jak i wszelkie obciążenia i ciążenia, także te wyjątkowe. Z góry przygotowana i wyliczona wedle schematu PN-EN tak, by zminimalizować prawdopodobieństwo wystąpienia jakichś niespodzianek, mogących wywołać katastrofę budowlaną. Acz czasem piorun bywa za mocny i jak pieprznie i przysoli, to nagle najbardziej zatwardziałemu kobieciarzowi nogi, będące stopami fundamentowymi, miękną i kolana zmierzają ku gruntowi. I walczyć będzie ze swymi sztywnymi poniekąd poglądami i na siłę kontynuować swój hulaszczy tryb życia, zaliczając kolejne porażki. Acz tu pech, skarbeńku, technologie idą do przodu i każde, nieodbiegające fizjologią i anatomią od swego gatunku stworzenie, prędzej czy później, w jakiś sposób ewoluuje. Z naturą się nie wygra. A kolej rzeczy to naturalna, że zmienia się wszystko, od pór roku poprzez wiek… I- przykro mi jak najbardziej, w obliczu wszystkich sztywniaków- ale, niestety, trzeba w życiu być elastycznym i nie negować zmian, bo one i tak dopadną, co najwyżej z kopyta rozwścieczonego osła… A to będzie boleć!