Zostałam zagięta, a moja psychika mocno nagięta. Wręcz przegięta… I tak oto dowiedziałam się, że jestem nieugięta w kwestiach dla mnie OCZYwistych. Wystarczy tylko otworzyć oczy…

Samodzielność jest w cenie. Tato mnie tego nauczył, jak i naprawiania gniazdek elektrycznych, majsterkowania i innych takich i owakich. Lubię to, acz zdaję sobie sprawę, iż to działka niekobieca. Owszem, nie kryję się z takowymi umiejętnościami, jakkolwiek było się w tej budowlance i wylądowało na polibudzie… I nie zaprzeczę również, że mam jakiś tam ubaw, że facet może tego nie potrafić, czy nie znać pojęcia kastra (nie, to nic wspólnego z kastracją nie ma…), acz traktuję to naprawdę mocno z przymrużeniem gałki ocznej. Niefortunnie jednak zapomniałam, że kobieta wyemancypowana neguje całkowicie swoją kobiecość.

Tak, moje starannie zrobione paznokcie to efekt uboczny. Tak jak i obiadki, które sobie gotuję (nie najczęściej, bo nie potrafię gotować dla jednej osoby, zawsze jakoś tak niefortunnie co najmniej o tą jedną porcję za dużo przyszykuję). I generalnie (konkretna i dosadna) liczba sukienek i spódnic w mojej szafie to również przypadek, nie mający logicznego wytłumaczenia. A tapetę co rano na twarz nakładam, bo to zabieg artystyczny, a ja szalona artystka przecież jestem. Oczywiście wstydzę się swojej kobiecości, a jakże, przecież upodobałam sobie tak męskie zajęcia (baba z kielnią?!). Nie wrzucam swoich półnagich fotek na portale społecznościowe (ba! Nawet nie jestem na żadnym z nich, już…), co z góry już oznacza, że jestem zakompleksiona. Nie mam potrzeby czytania ochów i achów pod swoimi zdjęciami, nie mam potrzeby zamykania się w świecie wirtualnym (aczkolwiek przyznaję- był taki głupi okres w moim życiu, że dałam się w to wciągnąć). Chamstwo ignoruję, zamiast cieszyć się, że facet się do mnie odezwał (co tam, że ignorancko, patrz i podziwiaj)… Boże, jestem naprawdę dziwna…

A najdziwniejsze we mnie jest to, że wierzę w uczucia i bezinteresowność. Że cieszy mnie uśmiech, mały kwiatek, czas spędzony z drugą osobą. A gdy mi na kimś zależy, to chcę przychylić mu nieba. I nagle BUM! Okazuje się, że w dobie galerianek i facebooka, jeśli się tym nie pochwalisz, jesteś aspołecznym, nieuleczalnym przypadkiem…