Królestwo: zwierzęta. Gatunek: homo sapiens. Rodzaj: artysta.

Artystę na ogół łatwo rozpoznać już na pierwszy rzut oka. O ile niekoniecznie wyróżnia się wizualnie (wbrew powszechnym stereotypom, to jednak homo sapiens i do niektórych sytuacji też czasem musi się dostosować), to zawsze jednak jego zachowanie wyraźnie odbiega od reszty. Dziecko z zadatkami artystycznymi słyszeć będzie uwagi w stylu: Twoje pomysły nas do grobu doprowadzą! (pozdrowienia dla moich kochanych rodziców).

Artysta patrzy inaczej. O ile zwykły człowiek ogarnia wzrokiem całościowo, o tyle artysta będzie badał szczegóły i dopiero z nich budował ogóły. Wszystko rozwala mentalnie na czynniki pierwsze, to taki psychiczny dynamit. Będzie się doszukiwał metafizycznych i parapsychologicznych aspektów w budowie anatomicznej żaby. Na ogół jest też bardziej związany z naturą i wyczulony na jej zmiany.

Wrażliwość to podstawowa cecha artysty. Kocha znacznie mocniej, aniżeli osoba z normatywną psychiką. Przeżywa wszystko znacznie silniej, emocje to bowiem narzędzie dla tworzenia. Spokój i zrównoważenie to pojęcia poniekąd dla artysty obce.

Artysta często narzeka na swą samotność. Niby związuje się z innymi przedstawicielami swojego gatunku, jednak zazwyczaj wychodzi z tego jeden wielki niewypał. Albo on, szukając większych wrażeń zostawia delikwenta (skąd ja to znam…), a później takowy gania za nim jeszcze parę… lat, albo mający dość huśtawek człowiek, pragnący stabilizacji kopie to w odwłok. Artysta często będzie narzekać, że nie może znaleźć normalnego osobnika. Z moich jednak doświadczeń wynika, że takie persony się przegania, bowiem są… nudne. Artysta potrzebuje EMOCJI!

Wszyscy wielcy artyści mieli coś nie tak z psychiką. Na koniec taka mała anegdotka, prosto z mojej ostatniej terapii.

Psychoterapeuta: Zaraz… To pani chce być stabilną, zrównoważoną emocjonalnie artystką?

Ja: No w zasadzie tak. Właśnie taki mam cel.

P: Ale to przecież niemożliwe!

J (wielka konsternacja): Nie?

Na zakończenie, jak po każdym praniu mózgu:

P: Jakie refleksje, pani Agato?

J: Refleksje takie, że mam bardziej nierówno pod sufitem i bardziej poprzestawiane klepki w głowie, aniżeli mi się wydawało…

I wychodząc…

J:Ale są NORMALNI artyści?

P: Nie wiem, nie znam takiego.

Cóż, przynajmniej raz mój lekarz miał ze mnie ubaw przez połowę terapii…