Od pierwszych dni życia galaretowaty narząd w puszcze z kości poddawany jest działaniu nafaszerowanych detergentami środków piorących. Żeby nie było plam, żeby ładnie pachniało i było sterylnie. Tylko, że te detergenty to tak trochę niszczą…

Ocena. Dobra- nagroda, zła- kara. Dzidzia grzeczna, dzidzia dostanie cukierasa. Dzidzia be, dostanie szlaban, klapsa czy inną formę cząstkowego znęcania się psychiczno- fizycznego. Wpierw należy ocenić stopień posłuszeństwa. Potem można myśleć dalej.

Uczeń dobry, na piąteczkach. W nagrodę jakaś książka z wyprzedaży i ładny, czerwono-biały, podłużny nadruk na karteczce z ocenami. Żeby te oceny były jeszcze za wiedzę. Niestety, ocena z zachowania nie jest tylko i wyłącznie wliczana przy sprawowaniu (o tak, przekonałam się o tym wielokrotnie, że mój cięty język był brany pod uwagę nie tylko przy ocenie zachowania, no ale paseczek i książeczki były).

Uczeń zły, pała, uwaga (pierwsza mi się trafiła w pierwszym miesiącu mojej edukacji szkolnej…). Chlipie, szlocha, szlaban na komputer, podwórko, kolegów. Za karę do książek. Bo niedouczony nauczyciel sztywno trzyma się teorii, nie potrafi zaciekawić, ocenia subiektywnie, wedle swojego widzi- mi- się.

Mały homo sapiens robi się duży. Albo ma wszystko pomiędzy krzesłem a pośladkami, albo krytyka/ pochwała rujnuje mu mentalność. Jest uzależniony od oceny. Sam też ocenia. Wpada w takie błędne koło. To jeszcze nie najgorsza opcja. Pamiętając (albo i nie) o traumie skrzywionego systemu szkolnictwa, będzie sam siebie nagradzał i karał. Dobra metoda na krótszy dystans, gdy meta jest widoczna w tym maratonie, gdy chodzi o materializm i motywację do działania. Gorsza, jeśli chodzi o emocje, świat wewnętrzny, związki interpersonalne i inne metafizyczne wygibasy. Jak się za bardzo zagalopuje, to nie dość, że zboczy z trasy, to jeszcze po drodze zapuka do znachora, który wysłucha go bez oceniania. Doradzi, rozwiąże problemy. Oczywiście nic za darmo. Ale tak nas nauczono- albo jesteś grzeczny, bez własnego zdania; albo walczysz z niesprawiedliwością- a potem albo masz coś w kieszeniach, albo znasz odpowiednie osobniki…