Odbiję się od dna

Ten ostatni raz

Łyk powietrza

Żeby przetrwać

Ten najgorszy czas

.

Zapomina

Moja dusza

I odcina

Iść już przodem

Zmusza

Rzuca kłodą

W bok pamięci

By się nie zniechęcić

By wśród chmur spacerować

Troski ukryć

Schować

Inicjały w sercu ryć

Kolcem czasu

O co tyle jest

Hałasu

.

Nowy dzień

Umiera sen

Pogrzeb myśli

Złych

Niech się przyśni

Na jawie już

Anioł stróż