Rumuńskie potyczki

Nie myli się ten, co nic nie robi, głosi stare porzekadło. Ludzie uwielbiają wytykać błędy. Rozsiąść swoje szanowne cztery litery i komentować czyjeś poczynania, nie szczędząc niejednokrotnie jadu i goryczy…

Do celu zawsze wiedzie jakaś droga. Nikt nie zagwarantował, że będzie miała standard europejskich autostrad. To Polska. Tu są dziury, że zawieszenie można urwać. Czasami spowalniacze jak w Rumunii- niczym nie oznakowany pół metrowy pagórek z asfaltu. Pędzi się pędzi, po hamulcu i za klatkę piersiową. Nic na szczęście nie urwane.

Nikt nie mówił, że nie będzie pasażerów na gapę. Nie obiecywał- czepię się tej Rumunii, bo wrażenie na mnie zrobiła, nie ma co- że nie będzie gapiów jak rumuńskie prostytutki, które niczym przydrożne słupki co sto metrów są ustawione i tylko czekają, aż jakiś samiec, albo cokolwiek się ruszające i nie uciekające na drzewo się zatrzyma.

Nikt nie obiecywał, że nie będzie zakrętów z poślizgami, z których można wylecieć i palnąć w przydrożne drzewo. Albo zaryć się w głębokim rowie i czekać na pomoc drogową. Albo samemu próbować się wygrzebać.

Droga na skróty nie musi być wyłożona idealnie równą kostką brukową. Błoto po pas, bagna i inne niespodzianki i potwory z nich wyłażące- trzeba się z tym liczyć. Nie tylko na skrótach. Nie muszą być pachnące płatki róż na asfalcie- równie dobrze może doprowadzać do zaburzeń  i sensacji żołądkowych odór z rozkładu biologicznych nawozów przy pobliskich polach.

Nikt także nie zagwarantował, że podróż będzie wiodła z górki. Zresztą, tak zbyt łatwo byłoby zjechać w dół. Droga będzie niejednokrotnie prowadzić przez góry i morza. Ale tylko ten, co ma pod górkę, ma szansę zdobyć szczyt i podziwiać z niego szerokie horyzonty.

A krytycy? Może by tak ruszyć swój szanowny odwłok i samemu spróbować? Oceniać zawsze jest najłatwiej. Ja przynajmniej zawsze próbuję. Co najwyżej dostanę po uszach, podniosę to i schowam do bagażu doświadczeń. Trochę pokrzyczę, trochę powściekam się, trochę popłaczę, po czym podnoszę się i idę dalej, w stronę swojego CELU… I czekam, aż na jakimś skrzyżowaniu znajdę jakąś przyjazną duszę, która będzie zmierzać w tym samym kierunku, co ja…