Piłeczka w powietrze… Trzask ją rakietką, odbić, jej prędkość wzrasta, odbić… Aż w końcu wylatuje poza stół. Gra skończona.

Kłamca uważa, że wszyscy kłamią. Raz został okłamany, więc zarówno jako tarczę, jak i broń będzie stosował kłamstwo. Mówią, że co się daje, to się dostaje. Kłamca okłamie, potem potwierdza się tylko jego teoria, że wszyscy kłamią. A sam to kłamstwo napędza, nadaje mu prędkości i wprost proporcjonalnie siły.

Odrzucony odrzuci. Nie zauważy, że ktoś może być za nim. Ktoś go kiedyś odrzucił, więc nie da nawet szansy drugiej osobie, zanim ta się zbliży, zostanie odrzucona. Potem on będzie próbował się zbliżyć- ale piłeczka odrzucenie już szybuje w powietrzu. Zostanie odrzucony. Potem znowu odrzuci… I odrzucenie przyjmie formę kulistą, jak ta mała piłeczka. Ale w pewnym momencie i ona wyleci poza stół… To strach ją napędza, pobudza do życia i ruchu. Albo ktoś w końcu złapie tę piłeczkę i ją zatrzyma. Podejdzie to gracza i każe mu się przyjrzeć- tak, to to maleństwo go tak przeraża. Strach ma wielkie oczy. Ale gdy się do niego zbliży, nie wygląda wcale tak strasznie. Wręcz śmieszy…

Zraniony zrani. Mści się na innych osobnikach za coś, kto kiedyś mu coś zrobił. Rzecz jasna, robi to zazwyczaj podświadomie. Skoro jedna osoba go zraniła, reszta też może zranić. A najlepszą formą obrony jest atak- zaatakować i ranić przeciwnika. Co tam, że ów przeciwnik z dłonią do niego, a na dłoni mięsień poprzecznie prążkowany serca. Ktoś coś kiedyś zrobił, po co narażać się ponownie?

Ten, komu ktoś pomógł, pomoże. Będzie odbijał taką ładną piłeczkę, napędzał. Efekt domina- jeden spadnie i za nim lawina tych kosteczek z oczkami. Nie będzie się zrażał pojedynczymi sceptycznymi osobnikami.

A teraz wszystkie piłeczki na stół. Co takiego jest strasznego? Może warto spróbować odbić jakąś kolorową?…