Facet idealny

O gustach się nie dyskutuje. Podobno. Na pewno nie dyskutuje się o tym, co widać. Ale wnętrze jest ciekawym tematem…

Każdy mężczyzna był kiedyś… kobietą. Do 6-7 tygodnia od poczęcia, płód jest płci żeńskiej, dopiero po tym czasie, jeżeli ma być chłopiec, mały mózg atakuje duża dawka testosteronu. Mózg męski nieco inaczej pracuje, aniżeli kobiecy. Inna jest synchronizacja półkul (ku mojej uciesze i reszty przedstawicielek płci pięknej, u kobiet jest sprawniejsza, jest to udowodnione naukowo :D). Różnice są tak naprawdę niewielkie, ale świadomość globalna, stereotypy i inne bzdurne czynniki zewnętrzne narzucają mężczyźnie pewne zachowania. Siła, zrównoważenie, obrona swego stada (przede wszystkim ochrona swojego narządu alfa- wiem, wiem, to trochę feministyczne i seksistowskie), kamienna twarz, zamiast empatii- agresja… Wszelkie kobiece zachowania, nawyki czy czynności w wykonaniu samca spychają go na półeczkę metroseksualizmu, bądź nawet homoseksualizmu. Tymczasem ideał mężczyzny w oczach kobiety tak naprawdę jawi się nieco inaczej, aniżeli panowie go postrzegają.

Owszem, mężczyzna powinien być silny. Na tyle, żeby partnerka mogła się na nim oprzeć i mieć pewność, że jego psychika jest na tyle nośna, iż przeniesie jej obciążenia psychiczne. Ma być taką podporą, czasem nieprzesuwną, żeby miała poczucie bezpieczeństwa, że nie usunie swojej głowy z drogi w piasek, jak ten ptak, co największe jaja znosi, a czasem przesuwną- żeby przesunął jej wątpliwości i smutki.

Nie ma być piętą Achillesa czy innego mitycznego bohatera. Ma być bohaterem, który istnieje i wyraża nieco empatii. Czułość mile widziana. Pożądana wręcz. Nieprawda, że facet, który wykazuje jakieś romantyczne impulsy jest jakąś krewną. Nie. To jest w cenie. Wysokiej cenie. Taki facet jest drogi i bliski… I na dłuższą drogę w podróż z nim.

W tej podróży istotna jest komunikacja. Nie- i werbalna. Zrozumienie- tak trudno jest dzisiaj je znaleźć. Samiec winien wykazywać jakiś poziom inteligencji i poczucia humoru. Sam kontakt fizyczny jest niewystarczający. Ale i na odwrót- sam werbalny nie zwiastuje silniejszej relacji.

Nas, kobiety, tak natura skonstruowała, że raz na ten miesiąc estrogeny walą z siłą boksera po różnych partiach kory mózgowej. Jesteśmy nieco przewrażliwione, rozdrażnione i zdarza nam się popłakać bez większego powodu. Trochę zrozumienia, panowie. Wami częstokroć rządzą niższe pobudki (tak poniżej pasa), pozwólcie i nam trochę poszaleć. Wystarczy taką zagubioną istotkę przytulić i po sprawie. Nawet, jak się będzie miotać i próbować was boksować, to w pewnym momencie odpuści i będzie baaaardzo wdzięczna.

Nie jesteśmy także zabawkami- lubimy, gdy traktuje się nas poważnie. Tak, w dobie wyrachowania też są jeszcze wrażliwe kobiety- i bardzo łatwo NAS zranić. Kobieta jest wrażliwa z natury. Nie jest plastikową lalką. Czuje. Bez względu na to, czy mówi prosto w twarz, co myśli, czy stosuje metodę na domyśl się (grrrr, nie znoszę tego), uszanujcie to. Szacunek na pierwszym miejscu. Jeśli widzicie, że kobiecie na was zależy- nie wykorzystujcie tego- bo jeśli się nie zemści, to przynajmniej przeklnie. I pomimo, iż XXI wiek nie jest czasem zabobonów, to jednak lepiej czegoś takiego unikać. Weźcie również pod uwagę, że ta przebojowa, wiecznie uśmiechnięta, twarda dziewczyna, idąca śmiało do przodu, może być niezwykle krucha w środku, mieć swoją przeszłość, bolesną. I każdy wasz ruch w tej grze może aktywować niemiłe wspomnienia. Może doprowadzić do zniszczenia życia i resztek wiary w ludzi. Zastanówcie się dziesięć razy, zanim komuś namieszacie w głowie…