RPG

Plansza- ziemia. Pionki- ludzie. Scenariusz i reżyseria- los… Komu jaki pisany…

Pakiet osobowości. Konkretne programy, nie każdy legalny. Craki, patche, łatwo wpaść. Substytuty, podróbki. Legalny program ma swoją cenę, niejednokrotnie wysoką. Lepiej iść na łatwiznę, ściągnąć z ogólnodostępnego źródła, co tam, że można z jakąś niespodzianką. Działa równie pięknie, idzie jak burza. Brak gwarancji. Jak coś się zepsuje- martw się sam.

Wirus. Sieje spustoszenie, miesza, coś działa nie tak. Albo w ogóle działać przestaje. Ciężko zarazę wykryć. Jeszcze trudniej usunąć. Wirus osłabia cały system, łatwiej złapać jakąś infekcję.  Antywirus- psychiatra, kieszeń coraz lżejsza. Środki zapobiegawcze i lecznicze- ładowanie w kabzę koncernom farmaceutycznym.

Gra losowa.  Los uwielbia płatać figle. Wygranie go na loterii graniczy z cudem. Ale cuda się zdarzają…

Poziom trudności od easy po hard. Każde przejście do następnego levelu wzmaga wykonania jakiejś misji. Na każdym poziomie zdaje się być trudniejsza i wymagająca więcej uwagi i logicznego myślenia. Częstokroć o kolejnych krokach decyduje liczba oczek na rzuconej kości.

Ograniczona energia i ekwipunek. Zwiększa się wraz z rozwojem fabuły gry. Uzbrojenie, najpierw minimalne- pielucha, z wiekiem wzrasta nań zapotrzebowanie.

Trochę jak Simsy. Zbudować domek, założyć rodzinę, albo na odwrót. Potem wymyślać sobie nowe zajęcia, wzbijać się na kolejne szczeble kariery… Trochę jak Diablo. Bo i wojenna ścieżka się zdarza, gdy na horyzoncie pojawi się jakiś potwór…

Wieczór. Reset. Rano odpali się wszystko na nowo. Kofeina, żeby przyspieszyć ładowanie się potrzebnych sterowników. Połączenie ze światem jest, można komunikować się…