Mowa jest srebrem- złoty ten, kto potrafi ją przyjąć i nie oceniać. Nie trzeba wszystkiego rozumieć. Nie trzeba wszystkiego komentować. Ale nie każde milczenie to złoto. Niekiedy to kiczowaty tombak. Albo pomalowany plastik jak pierścionek z wakacji…

Owca- symbol delikatności, naiwności, łagodności. Przyjmuje z pokorą, nie krytykuje, spuszcza swą owczą głowę w źdźbła trawy (lecz nie liści i nie widzi później w niej różowych chrząszczy) i posłusznie się dostosowuje. Owca milczy. Owca krótki ma język i równie krótko go trzyma. Gdy się zań pociągnie (a pobuszować aż do krtani trzeba- a że buszowanie owe pośród resztek pokarmu i lepkiej śliny do najrozkoszniejszych czynności nie należy i nie zachęca, to powyższe ciągnięcie należy do wyjątków), kręci nim, jak jej futerko formuje się w urocze loczki.

Zawsze w stadzie trafi się jakaś czarna owca. Czarna owca wyróżnia się nie tylko maścią. Czy to z pobudek rasistowskich, czy jakichkolwiek innych, w przeciwieństwie do białej rasy swojego gatunku, jeden narząd posiada znacznie dłuższy. Język, oczywiście. Inny zawsze będzie przeklęty. Inny zawsze zrobi na odwrót. Inny zawsze będzie postępował inaczej.

Baran- durne to i uparte. Prawie jak osioł. Ale najpierw rozłoży się tego barana na czynniki pierwsze. Ma rogi. Takie zakręcone. Ma sierść. Taką zakręconą. Sam też zakręcony. Język jego też zakręcony. Zakręci się i palnie coś. Skomentuje, pokręci, w głowie nakręci. Biada, wam, owieczki, że wśród baranów paść się musicie. Stada baranów! I jeszcze rogi taki może przyprawić…

Osioł- stereotypowy głupek. Archetyp ten został złamany przez postać wykreowaną przez Dream Works, tudzież konkretniej jednego z głównych bohaterów ich bajki. Latał, gadał- pełen serwis. Z osłem to tylko jedno jest pewne- salami. Nie odezwie się na kanapce (jeśli ma się sumienie ją zjeść, bo ja takowego nie mam w tym przypadku). Nie zastrzyże wesoło uszkami i nie zrobi iiii-oooooo. Osioł nie panuje nad wydawanymi przez siebie dźwiękami. Cierpi na werbomanię. Nie ważne co- byleby wdawać z siebie dźwięki.

Człowiek to takie zwierzątko, które czasami potrzebuje takiej zwykłej owieczki. Chce po prostu puścić kumulowaną parę z ust z dwutlenkiem węgla i cholera wie czym tam jeszcze. Żeby go po prostu wysłuchać. Żeby tylko przy nim być. Żeby go nie skrytykować. Żeby podetrzeć mu nos, podać rękaw…