Portret Babci Piątek, Gru 3 2010 

Osoba, która wniosła wiele słońca w moim życiu…

 

Byt Piątek, Gru 3 2010 

Pośród ludzi

Których już nie ma

Pośród tożsamości

Co żyją w marzeniach

Kumulują się wspomnienia

.

Pośród tych

Co biegli z wiatrem

Łapiąc słońce w dłonie

Kiedyś zasnę

Moja dusza z nimi płonie

.

Pośród tych

Co nauczali

Żeby kochać

I na jawie śnić

Pośród myśli

Z zasadami

Istnieć

Być

Tożsamość diabła Piątek, Gru 3 2010 

Nie pokazuje twarzy. Składa się głównie z wyobrażeń. O samym sobie. Mówi, to co ktoś chce usłyszeć. A raczej przeczytać. Albo dokładnie na odwrót. Jest prawie że bezkarny. Jest anonimowy. Osobowość borderline, myśli schizofrenika i symptomy psychozy maniakalno- depresyjnej. Osobowość XXI wieku…

Face to face. No, prawie. Prawie robi różnice. Bowiem pomiędzy tymi fejsami interfejsy, monitory i inne cuda. Zasłona dymna. Komunikat idzie w eter, tak naprawdę nie wiadomo od kogo. Niby zna się tożsamość swojego rozmówcy, niby się widziało jego face, lecz porozumiewa się z nim za pomocą bitów i innych shitów.

Matrix. Siada przed klawiaturą, patrzy się w ekran, jest w innej rzeczywistości. Pracuje umysł. Wędruje umysłem. Ciało siedzi w bezruchu. Wymiana informacji, przygody, próbka nierealnego życia. Karmi zmysły. Zmysły go karmią. Rozruch. Silnik zwiększa obroty, zmiana biegów… Zapomniało się o redukcji… Gazu. Wciąga, coraz mocniej, coraz silniej. Krach. Zderzenie z rzeczywistością. Którą…?

Łatwiej. Bezpieczniej. Czynniki zewnętrzne nie zagrażają. Dalej pracuje sam umysł. Matrix to nie fikcja. To nie sience- fiction. To realia XXI wieku.

Człowiek oprócz mózgu posiada także inne części ciała. Z dnia na dzień jakby coraz mniej były potrzebne. Trzeba nakarmić organizm, trzeba umyć ciało… Ale żyje w świecie wyobraźni. Żyje w świecie wirtualnym. Pisze swój własny scenariusz, improwizuje. Brak bezpośredniego kontaktu wypiera emocje. Kto z kim przystaje, ten taki się staje. A co jeśli ktoś przystaje nie z kimś, tylko czymś? Komputer ma być takim prymitywnym odpowiednikiem mózgu człowieka. Nie na odwrót.

Prawdziwość wychodzi z mody. Jest ciepło, jest bezpiecznie. Po co się forsować? Czuli jaskiniowcy. Świat ewoluował. Dla uczuć substytuty. Jakiś romantyczny film. Jakiś horror. Przez chwilę jest się głównym bohaterem. Powrót do rzeczywistości. A może fikcji?

Gdzieś mam, co kto myśli o moim emocjonalnym podejściu do życia. Czuję, a więc żyję. Żyję, a więc jestem… Może archaizmem, ale naprawdę istnieję…

Sen (III) Piątek, Gru 3 2010 

We wspomnieniach

Snach, marzeniach

Śnieg przykrywa świat

Czas zatrzymał się

Myśl wciąż trwa

Stoi w miejscu

Nie chce biec

.

W samotności

Śnie zimowym

Wiatr otula twarz

Cień radości

Zamarznięty chłód już spowił

I melodii brak

.

W ciszy

Zimnym ciele

Nikt nie słyszy

Nie ma wiele

Nie ma nic

Do skrycia

Ogień co się tlił

Gaśnie

Nie ma życia

Samotność o piątej nad ranem Piątek, Gru 3 2010 

 

W środku nocy

W środku zimy

Gdzieś przed siebie

W mróz pobiegnę

Zagubiona

W płatkach śniegu

Zamknę oczy

Nie chcę

By cię widziały

.

Z duszy krople

Biel rumienią

Świat pokrywającą

.

Niebo pęka

Dźwięk przeraża

Na łysych gałęziach

Marzeń wisielce

.

Wróciłeś

Żeby kruszyć

I tak już osłabioną

Duszę

.

.

.

 

Milczenie baranów Piątek, Gru 3 2010 

Mowa jest srebrem- złoty ten, kto potrafi ją przyjąć i nie oceniać. Nie trzeba wszystkiego rozumieć. Nie trzeba wszystkiego komentować. Ale nie każde milczenie to złoto. Niekiedy to kiczowaty tombak. Albo pomalowany plastik jak pierścionek z wakacji…

Owca- symbol delikatności, naiwności, łagodności. Przyjmuje z pokorą, nie krytykuje, spuszcza swą owczą głowę w źdźbła trawy (lecz nie liści i nie widzi później w niej różowych chrząszczy) i posłusznie się dostosowuje. Owca milczy. Owca krótki ma język i równie krótko go trzyma. Gdy się zań pociągnie (a pobuszować aż do krtani trzeba- a że buszowanie owe pośród resztek pokarmu i lepkiej śliny do najrozkoszniejszych czynności nie należy i nie zachęca, to powyższe ciągnięcie należy do wyjątków), kręci nim, jak jej futerko formuje się w urocze loczki.

Zawsze w stadzie trafi się jakaś czarna owca. Czarna owca wyróżnia się nie tylko maścią. Czy to z pobudek rasistowskich, czy jakichkolwiek innych, w przeciwieństwie do białej rasy swojego gatunku, jeden narząd posiada znacznie dłuższy. Język, oczywiście. Inny zawsze będzie przeklęty. Inny zawsze zrobi na odwrót. Inny zawsze będzie postępował inaczej.

Baran- durne to i uparte. Prawie jak osioł. Ale najpierw rozłoży się tego barana na czynniki pierwsze. Ma rogi. Takie zakręcone. Ma sierść. Taką zakręconą. Sam też zakręcony. Język jego też zakręcony. Zakręci się i palnie coś. Skomentuje, pokręci, w głowie nakręci. Biada, wam, owieczki, że wśród baranów paść się musicie. Stada baranów! I jeszcze rogi taki może przyprawić…

Osioł- stereotypowy głupek. Archetyp ten został złamany przez postać wykreowaną przez Dream Works, tudzież konkretniej jednego z głównych bohaterów ich bajki. Latał, gadał- pełen serwis. Z osłem to tylko jedno jest pewne- salami. Nie odezwie się na kanapce (jeśli ma się sumienie ją zjeść, bo ja takowego nie mam w tym przypadku). Nie zastrzyże wesoło uszkami i nie zrobi iiii-oooooo. Osioł nie panuje nad wydawanymi przez siebie dźwiękami. Cierpi na werbomanię. Nie ważne co- byleby wdawać z siebie dźwięki.

Człowiek to takie zwierzątko, które czasami potrzebuje takiej zwykłej owieczki. Chce po prostu puścić kumulowaną parę z ust z dwutlenkiem węgla i cholera wie czym tam jeszcze. Żeby go po prostu wysłuchać. Żeby tylko przy nim być. Żeby go nie skrytykować. Żeby podetrzeć mu nos, podać rękaw…

 

Melodia Piątek, Gru 3 2010 

Możesz włożyć mnie między bajki. Ale nie w prozę. Chcę być napisana wierszem. A najlepiej, żeby była to ballada…

Pojawiam się znikąd. Taka moja natura. Jak Cygan wędruję przez świat. Od najmłodszych lat. Przychodzę i odchodzę- nigdy nie wracam. To moja złota zasada. A jednak i ją złamałam. Bo zasady dla zasady łamię. Chociaż raz, by zrozumieć ich sens.

Widzisz w moich oczach jasne płomyki. Widzisz uśmiech na mojej twarzy. Ale ja mam dwie twarze. Jedną dla siebie i bliskich, drugą- dla świata. Ty widzisz tylko tą drugą. Jeśli objawiłam ci tą zagubioną, to znaczy, że z jakiegoś powodu ci zaufałam. Nie muszę go znać- ty też nie. Nie wszystko musi być logiczne.

Gubię się w czasoprzestrzeni. Nie wiem, ile wiosen już tutaj jestem. Czuję, że istnieję od zawsze. Jednocześnie każdego poranka na nowo zaczynam życie. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość- czasem dochodzi do istnej dyfuzji zdarzeń i się gubię. Czasem ktoś podaje mi dłoń i wyciąga z tej mieszanki. A czasami, w samotności, wkraplam kilka gorzkich łez, dodatkowo psując smak. Biada temu, co w danej chwili spróbuje ten wywar.

Jestem jak dziecko. Nigdy nie dorosnę i nigdy już nie będę próbować. Mówię to, co myślę. Jestem naiwna i wierzę w ludzi. Nawet w tych, którzy mnie zranili… Zawsze daję drugą szansę. Trzecią- wyjątkowo. Rzadko. Zachwycam się spadającymi płatkami śniegu i odbijającym się w nich światłem ulicznych latarni. Mienią się złotem i koją poszarpanymi uczuciami. Lubię wyjść w nocy na miasto i rozkoszować się jego spokojem. To jedyna taka pora…

Lubię odrywać się od rzeczywistości i szybować między chmurami moich myśli. Tylko czasem przybierają kolor zwiastujący burzę. I takie pioruny przedzierają moje niebo. Ale po burzy zawsze wychodzi słońce. A czasem nawet tęcza się pojawia.

Czasami się zapominam. Czasami robię głupie rzeczy. Czasami mówię za dużo. Ale nie żałuję- nie myli się ten, kto nie robi nic. Przynajmniej próbuję, wykorzystuję szanse, które mi zsyła los…

 

%d blogerów lubi to: