Pokerowa twarz. Zagrajmy w wojnę. Moją talią kart, czy twoją? Wiesz, moje karty są otwarte, możesz z nich wiele wywróżyć…

Kilka asów w rękawie. Możesz mieć, ile chcesz. Ja mam Jokera w swojej talii, nie potrzebne mi są asy. Nie podbieraj moich kart. Masz własne życie, zawsze będziesz sobą, nigdy mną. Nie ustalam zasad. Ty też nie. Nie wiem, kto wymyślił reguły tej gry, ale chyba nie przemyślał szczegółów.

To rosyjska ruletka. Nie znam cyrulicy. Ty też nie. Nie wiesz, gdzie się kulka zatrzyma, nie rzucaj nią, gdy nie jest to potrzebne. Chyba, że nie masz nic do stracenia. Bo ja zabiorę żetony i odejdę z nimi na zawsze.

Pokerowa twarz. Bo jej nie widzisz. Bo wolisz czytać, nie słyszeć, nie widzieć, nie czuć. Chcesz czuć się bezpiecznie. Ale… jak sobie wyobrażasz tę grę? Jak już grasz, to wejdź w to, wyczuj przeciwnika. I czasem wołasz: makao! Kuku!

Wyciągnij kartę. Karta głupca. Chcesz przygody, niedojrzałej. Irracjonalizm tobą kieruje. Tańce, hulanki, swawola.

Odwrócony wisielec. Stracisz. Głupiec zawisnął do góry nogami, tak jak zawiśnie twój świat. Z karty diabła bies szyderczo kpi…

Za wachlarzem chowam oczy. Widzę tylne strony talii. Specjalnie je odwróciłam. Nie, to nie jest oszustwo. Gram fair play.

To może zarzućmy kośćmi. Kto ma więcej oczek, ten wygrywa. Albo w Chińczyka- bo ani ja, ani ty nic nie rozumiesz. A w Chińczyku proste są zasady, wygrywa ten, komu los sprzyja.

Albo mam lepszy pomysł. Masz te karty. Masz te kości. Ja już jestem za duża na takie gierki…