Kumulacja jest dobra, jeśli dotyczy sumy w totka. Aczkolwiek i tutaj istnieją pewne zagrożenia. Bo gdy grom z jasnego nieba uderza, skutki jego działania nie są tak przewidywalne, jakby zdawać się mogło…

Płynie sobie rzeczka. Urocza. Płyta, widać dno. Nurt jej jakże spokojny i kojący, taki rytmiczny, regularny. Niczym nie zakłócony. Nagle w poprzek ktoś deskę kładzie. Poziom wody się podnosi, ale to jeszcze nic groźnego. Potem następną. Głębokość mierzy już kolejne kilka centymetrów więcej. Aż w końcu powstaje tama. Materiałem na zaporę wcale decha być nie musi. Wystarczy że jakaś zagubiona dusza wrzuci do wody jakiegoś śmiecia, potem następna kolejnego… Nieważne. Przepływ zatamowany.

Do pewnego momentu woda wzbiera i podnosi swój poziom. Gdzieś między szczelinami zapory delikatnie wycieka woda. Takie mniej lub bardziej widoczne przecieki.

Wszystkie brudy i detergenty i co tam jeszcze sobie płynęło zatrzymują się na powierzchni. Z perspektywy żabiej, gdy obserwator usytuowany jest przed tamą, naturalnie nie widać całego tego powierzchniowego syfu.

Nurt płynącego H2O sam sobie tworzy zagrożenie. Ale, nie daj Boże, pogoda sfiksuje i zacznie coś kapać z chmur. Ulewa. A jeszcze jakaś burza i piorun pierdyknie w zaporę. Katastrofa gotowa.

Jakakolwiek przyczyna by nie była, czy to zdarzenia ekstremalne, nieprzewidywalne, czy zwykłe zmęczenie materiału, tama w końcu pęka. Woda zalewa okoliczne tereny. Fala dotyka. Powódź. Żywioł bierze górę- a z nim walczyć- powodzenia.

Oby tylko słońce jakieś przygrzało. Niech te pola schną. Co tam pola! Gorzej z posiadłościami. Czyjaś woda emocji w obcym mózgu, to dopiero miesza i rozpuszcza komórki! A worki z piaskiem i inne zabezpieczenia mają w zwyczaju czasem zawodzić. Ale odpowiednia dawka promieni UV, lekki wiaterek i wszystko wraca do normy.

Gorzej, jeśli sączy się z nieba deszcz. Już nie jest tak słodko. Woda sieje spustoszenie. Stoi, a powierzchnia pod nią gnije…

A gdy woda zejdzie wreszcie, wyparuje, wsiąknie… To tak dwie opcje by były. Pierwsza, ta negatywna, obejmuje zdechłe żyjątka ulegające rozpadom, i wydzielające przez pewien czas traumatyczny dla otoczenia odór. I jeszcze te śmieci z przed tamy, łatwo się potknąć. Takie zbędne akcesoria.

Ale równie dobrze woda może użyźnić glebę i dodać jej urodzajności…

.

Czasami aż trudno mi uwierzyć, jak natura człowieka jest adekwatna do zjawisk przyrodniczych…