Powiadają, iż kobieta zmienną jest jak pogoda.  Z moich osobistych obserwacji wynika, że mężczyźni wcale nie są lepsi (i te wielkie różnice damsko-męskie naukowcy w większości mogliby sobie wsadzić…), ale nie ten temat poruszam…

Słońce. Wszystko pod wpływem jego ciepłych i jasnych promieni zdaje się być takie klarowne. Te podłużne strużki światła odbijają się od błyszczących powierzchni, uwydatniając ich piękno (a czasem i oślepiając…). Więcej słońca. Skóra delikatnie brązowieje, tuszując niedoskonałości na ciele. Jeszcze więcej słońca. O-oł. Już nie jest tak przyjemnie ciepło. Jest gorąco. Wraz z potem wychodzą z organizmu zaskórniaki i inne bolączki, przydałby się kubeł zimnej wody. Parzy, a poparzenia bywają naprawdę destrukcyjne. Unosi się kurz, osiadając się na tym pięknym błyszczącym czymś. Ups… Już nie jest takie urocze. Teraz to, co wydawało się takie piękne i koiło, teraz staje się śmiertelnie niebezpieczne.

Pochmurno, smutno, niewyraźnie. Niby szczęście jest tak blisko, ale jednak go nie widać zza tych chmur. Przysłaniają jego blask. Czuć jego ciepło, ale jest poza zasięgiem wzroku. Oczy widzą tylko tę szarość i nijakość.

Atmosfera się zagęszcza. Parno, nie ma czym oddychać. Niby każdy wie, o co chodzi, jednak panuje ogólne milczenie. Fala emocji się wzbiera, bam! wybucha. Piorun rani do żywego. Huczą ostre słowa, leją się łzy jak z cebra. Mieszanka tlenu, azotu, wodoru i innych pierwiastków z nagła traci na gęstości. Przejaśnia się i rozjaśnia, co za ulga. Gdzieś nieopodal zza chmur wygląda nieśmiało słońce. Oświetla te kapiące smutno i intensywnie krople, nadając im przepiękne barwy. Rzadki, rześki gaz dociera do zmęczonych płuc.

Mgła. Niby wszystko dookoła jest, niby namacalne, a jednak niewidoczne. Łatwo zabłądzić. Łatwo się pomylić. Łatwo chwycić nie tą dłoń, która poprowadzi nie w tym kierunku…

Zawieja, śnieg. Zimno, przymarza i zamarza wszystko dookoła. Ślisko- jakże łatwo się przewrócić i przejechać na obolałej już, przepołowionej części ciała pod plecami. A boli niemiłosiernie. Przydałby się jakiś promyczek nadziei, żeby to oświetlić i ogrzać. Ale… Jakie to piękne. I niebezpieczne. Ma w sobie coś pociągającego. Ale coś w tym zimnie pociąga, gdy patrzy się nań zza szyby, na której mróz maluje esy i floresy…

Czasem pada deszcz. Czasem sceneria nie zachęca. Wiatr policzkuje i wieje w oczy. A czasem dekoracja jest taka radosna- bo i z tej radości płakać można…

.

Pada mi deszcz i wieje w oczy, ale mam parasol… Mam nadzieję, że przetrzyma tę wichurę…