Między palce

Słońca wplatam

Promienie

Nie patrzę

Chcę by zauważył

Moje istnienie

.

Biegnę po śniegu

Boso

Nie czuję chłodu

Skrzydła na plecach

Do chmur mnie uniosą

.

Czuję jak krople

Jesiennego deszczu

Twarz mą chłostają

Na przemian pieszcząc

.

To nieba łzy

Unoszę je

W zamkniętych dłoniach

To tylko deszcz

Przesuwa kolejną łzę

Po skroniach