I do tego baaardzo indywidualne.

 

Więc chodź, pomaluj mój świat, na żółto i na niebiesko…

Uupppsss… Za dużo lania wody, wyszedł zielony. No nic, jakoś się do czegoś podpasuje… Nie, nie mam nic w garderobie, co by akurat ładnie z tym odcieniem wyglądało. Ale żeś mi namazał w rzeczywistości… Chyba się od niej oderwałam. No nic, woda wyschła, masz jeszcze szansę to zamalować. Chcesz, to próbuj…

Nie bądź taki szybki Bill, wstrzymaj się choć kilka chwil…

Ale nie całą wieczność! Ileż mogę czekać? Chociaż zagadaj… Może być o Einsteinie. Naprawdę, ten człowiek iście mnie fascynował. Nie, nie ma w tym krzty sarkazmu, źle to odczytujesz. Dla mnie to był naprawdę wielki osobnik… Nie przeszkadza mi nawet to, że nie uznawał noszenia skarpetek i jednocześnie romansował z kilkoma kobietami, w tym z matką i córką jednocześnie (nie, nie swoimi). Miał ciekawy życiorys. Nie wiedziałeś? A widzisz, gdybyś zagadał, to bym Ci opowiedziała.

Przyjdzie na to czas, przyjdzie czas…

Czas przyszedł, tylko Ty się nadto jakoś nie śpieszysz. No nic, jak chcesz, żebym zwiała drugi raz… Twoja sprawa. I strata.

Czy ten pan i pani są w sobie zakochani?

A cholera ich wie. Grają jak dwójka pogubionych gówniarzy. Podchody, zabawa w chowanego, tylko trochę inne wersje. Niby takie dorosłe. Kupka, nie dorosłe…

Było ciepłe lato, choć czasem padało, dużo wina się piło i mało się spało…

No akurat po lecie to już wspomnienia tylko. Czasem pada. Pije się dużo- studia w końcu. I śpi też nie za wiele, zwłaszcza w czasie sesji. Ale historia nie tutaj wcale się zaczyna…

Jak zwykle to ja wykręcę numer Twój…

Chyba tym razem wykręcę numer Tobie…

Aaa… Może zmienić zasady gry?

Może warto nad tym pomyśleć?

Jesteś i spokojnie ciągle Ty…

Jak to jest spokój, to ja sobie chyba powinnam dać spokój. Aż za spokojnie.

Bang! Bang!

Ta… A to powinnam właśnie Tobie zrobić, gdy Cię spotkam… I urwać… łeb 🙂

Tu dziewczyny złe mają swe tajemnice zranionych dusz…

W sumie… Po dłuższym rozkminianiu mam to wszystko już głęboko w odcinku jelita, gdzie kumulują się odpady przemiany materii… Moja dusza się leczy. I jest na dobrej drodze. Nie chcę, byś znowu ją zranił…