Akt pierwszy

Scena ósma: opatrunek

Opatrunek z czasu. Nie, jeszcze go nie zdejmę. Nie chcesz widzieć, co jest pod nim.

Jak chcesz, to czekaj. Nie zmuszam, nie zniechęcam. Twój wybór.

Nie wiem, jak długo. U mnie rany goją się powoli. Cierpię na emocjonalną hemofilię.

Spoko, nie martw się. Blizna będzie niewidoczna. Zresztą, jest ich już tyle, że na ich tle nie będzie się wyróżniać.

Ciężko mi się przychodziło na świat. Najwyraźniej oprócz obojczyka połamali mi też psychikę. Najwyraźniej jednak miałam ten wylew krwi do mózgu, stąd te wylewy łez przez całe życie.

Moje życie to jakiś sen schizofrenika. Co dzień, co noc- jedna noga na ziemi, jedna ciągle pod nią… Ale ani w niebie, ani w piekle mnie nie chcą. Muszę tutaj przerabiać kolejne lekcje…