Akt pierwszy

Scena czwarta- Wolność

Samotnie. Sama. Cholera. Nie chce mi się nic. Dobra, ktoś tam drepcze po mojej głowie.

No ok., masz rację. Są przyjaciele.

Nie, to nie wolność, to niewola samotności.

Dobra, tu też masz rację.

Nie, ale w tym to nie. Jestem wolna. Nie, nie ograniczam sama siebie. Nikogo nie ma. Jest. Mentalnie, nie fizycznie. Co ty pieprzysz? Że jak zapomnę, to się ktoś zjawi? Nie, jest na odwrót. Jak się ktoś zjawi, to zapomnę. I nie wmawiaj mi, że jest inaczej.

No, może masz rację…

A pieprzyć to, na pewno masz rację!

Wolna! Wyrzuciłam ze swojej głowy!!!

O, ktoś puka. Nie, nie spodziewam się nikogo…

Naprawdę miałeś rację!

Tylko w wolności przychodzi miłość… Tak niespodziewanie…

Dziękuję…