Cichy poranek

W mglistej rzeczywistości

Kolejny życia przystanek

Bez wyrazu twarze

Nikt o nikogo się nie troszczy

Następna data w kalendarzu

.

Wychylam się zza szkła

Krajobraz się zaciera

Jak długo będę jeszcze stać

Jak długo dech będzie zapierać

.

W autobusie życia

Nieznajome oczy

Kilka uśmiechów

I widok zza szyby zachwyca

Czasem przytłoczy

Czasem zabraknie oddechu

.

Wysiądę na chwilę

Na nieznanym przystanę

Odjadą nadzieje

Już są gdzieś w tyle

Następny przystanek

Wiatr zawieje

Kierunek wskaże

.

Wciąż wierzę skrycie

Że nie wyruszę już sama

Że cicho mi coś wróży

I  podsunie mi życie

Kogoś do tej podróży

Kto troski będzie mi zasłaniać