Skomplikowana prostota- felieton ewidentnie z mojej perspektywy- ten raz na poważnie

Gdy coś projektuję, staram się jak najbardziej komplikować bryłę, żeby nie paprać się później ze szczegółami w elewacji. Staram się, aby siła i piękno tkwiło w formie, nie w detalach…

Ludzie uwielbiają komplikować sobie życie. Prowadzą jakieś dziwne gierki, grają sobie na emocjach, nadużywają aluzji i wybitnie podrażniającego zakończenia nerwowe zwrotu: domyśl się. Z przykrością przyznaję, że parę lat temu również kwalifikowałam się do tej charakterystyki… Ale żem Bliźniak, zmieniłam to… Skutki są, jakie są…

Prawda jest jak goła dupa- nic dziwnego, iż ludzie unikają jej poprzez wrodzoną pruderię, przeczytałam kiedyś tam, gdzieś tam. Większość ludzi panicznie boi się szczerości. Boją się ośmieszenia, zranienia i innych defektów psychicznych, będących w głównej mierze ich imaginacją. Żyją w wykreowanej przez siebie rzeczywistości, którą – a jakże- baaaardzo chcieliby zmienić, ale jakoś tak… odwagi brak. Bo zaraz- a to skutki mogą być takie, a może być tak, a może jeszcze inaczej. Morze szerokie, długi i głębokie. A takowy tchórz nigdy się nie dowie, co w nim pływa. Może tylko przypuszczać.

Szczerość to taki placek. Ale nie krowi. Liść. Ale nie do podcierania. Policzek, jeśli już mam precyzować. A raczej uderzenie w niego- lub pogłaskanie. Na pewno szok, na który delikwent przygotowany nie jest.  Żyjemy w tak zakłamanym świecie, że szczerość prawie zawsze jest niespodziewana.

Szczerość jest prosta, naiwna jak dziecko. Czasami zbyt prosta dla poważnego, skomplikowanego dorosłego. Dziecinnie prosta- dlatego dorosły tak obawia się jej użyć, bo to w pewnym sensie infantylizm…

Szczerość nie jest deklaracją- jest wyrażeniem: emocji, poglądu, jest tylko chwilą. Wydobędzie się i pójdzie w eter. To takie rozgrzeszenie ze swoim sumieniem- co zrobi odbiorca, to już jego sprawa. Najważniejsze, że nadawca zafundował sobie katharsis.

Przechodząc do meritum- działanie oparte na szczerości jest działaniem prostym. To taka prosta bryła. A skoro w bryle nie ma komplikacji, to zaczyna się papranie z elewacją…

Skutkiem działania jest zdarzenie, wydarzenie lub zderzenie. Z rzeczywistością, przede wszystkim. Wielkie przejmowanie, jakby na świecie nie było innych nieszczęść. Jakby nikt inny niczego podobnego nie przeżył. Jakby to była jakaś indywidualna, swoista, wyjątkowa tragedia- bo ktoś coś tam powiedział. Bo zabolało. Fizycznie? Zrobiło kalekę? Poturbowało ciało? Ktoś kuleje, bo powiedział, co myśli? Ktoś będzie to za parę lat pamiętać?

Zdarzyło się, ciekawa lekcja, dzięki. Czegoś mnie nauczyło. Nie doznałam żadnych fizycznych obrażeń od słowa. Idę dalej, wyciągnęłam wnioski. Nie boję się życia, nikt go za mnie nie przeżyje, a ja nie chcę niczego żałować- przynajmniej spróbowałam…