Jedna świnia chlewu nie czyni Wtorek, Sier 31 2010 

Facet to świnia, głosi naczelne feministyczne hasło. Równouprawnienie- czyli baba ma być twarda jak facet, nie ma prawa okazywać uczuć, rozczulać się, ma być ambitna i iść po trupach do celu… Każdy facet jest z założenia zły, ma nierówno pod sufitem… Ale właściwie to skąd te stereotypy?

Ideał faceta uzależniony był od epoki. W wiekach średnich wystarczyło trochę blachy dopasowanej do sylwetki, kilka mądrych haseł, waleczność, piękne tradycje i szacunek. Mężczyzna zabiegał o względy kobiety, ślubował jej wszelkie wartości… Tak przynajmniej głoszą poematy. Nidzie nie mogłam się jak dotąd doszukać wśród dzieł średniowiecznych bajkopisarzy o rycerzach korzystających z usług prostytutek podczas wypraw wojennych, więc przyjmijmy, że dodatkową cechą takiego faceta była wierność.

Przeskoczmy trochę do przodu. Romantyk. Konrad Wallenrod, Kordian i inni waleczne, nieszczęśliwie zakochane samce. W imię miłości odbierali sobie życie, mordowali kochanków, wykazywali osobowości psychopatyczne. Głosy z zaświatów nakazujące działać w określony sposób świadczyły o epidemii schizofrenii.

Łup do przodu. Nie zatrzymujemy się. Wojna. Tu faktycznie dzisiejsze rodzynki (?) były chlebem powszednim. Szedł na wojnę, pisał listy, nie bał się okazywać uczuć. Oblicze śmierci dodawało mu odwagi w tak trudnych (?!) dzisiaj aspektach codziennej egzystencji (po co dzisiaj powiedzieć komuś, że się coś do niego czuje, a ile to odwagi trzeba w sobie mieć, żeby Boże broń się nie ośmieszyć!- słowo może przecież zabić).

A dzisiaj? Hm… Dużo obserwuję. Facet to świnia. Też tak myślałam, gdy pierwszy raz ktoś, z kim byłam,  mnie uderzył czy zdradził… Też tak myślałam, gdy ktoś zabawił się moimi uczuciami… Ale może dzięki temu otworzyłam oczy- są jeszcze inni. Zadziwiające, jak wielu mężczyzn współcześnie reprezentuje archetyp rycerza, romantyka czy wojownika. Szkoda tylko, że to starają się ukryć to pod mentalną zbroją. Trafiłam na świnię? Trudno. Jedna świnia chlewu nie czyni 🙂

Nie zatrzymam Sobota, Sier 21 2010 

Nie będę zatrzymywać cię

Kiedy odejść będziesz chciał

Nie odezwę nawet się

Chociaż będziesz jeszcze chwilę stał

Czekając

A ja uśmiech poślę ci

Mogę tylko tyle

Życząc ci szczęśliwych dni

.

Jeszcze spojrzę na twą postać

Nic że w środku błysk pioruny

W oku kropla drży

Upadam aby powstać

Wzbić się i pofrunąć

Zasnąć

Uciec w sny

Popatrz Środa, Sier 18 2010 

Popatrz

Ona znów uśmiecha się

Minął niespokojny sen

W lepszy idzie świat

Wciąż ta sama

Choć nie ta

.

Popatrz

Ona znów czaruje dzień

Życie chwilę trwa

Chce korzystać z niej

Wybudziła się

.

Popatrz

Ona nie pamięta już

Słów co tną jak nóż

Delikatną duszę jej

Już odporna jest

.

Popatrz

Ona zapomniała

Może kiedyś dowie się

Czym szczęśliwa miłość jest

Pomyśl o mnie Poniedziałek, Sier 16 2010 

Pomyśl o mnie

Gdy zobaczysz kroplę rosy

Na zielonym źdźble

O poranku biegłam boso

I zgubiłam jedną z łez

.

Pomyśl o mnie

Kiedy deszcz na szybie będzie grał

W kroplach moje oczy

Kilka wspomnień

Resztę ci pokażę w snach

.

Pomyśl o mnie

Kiedy światło się rozleje

Na pochmurnym niebie

Wiatr zawieje

Z niewiadomej strony

Tak odwiedzam ciebie

Bądź świadomy

.

Pomyśl o mnie

Gdy zobaczysz zachodzące słońce

Właśnie budzę się

Ze snu rzeczywistości

Tam na marzeń krańcu

Tuż za horyzontem

Znajdziesz mnie

To mój świat

To moje włości

.

Pomyśl o mnie

Kiedy spadać będzie jedna z gwiazd

Moja jeszcze lśni

Poza czasem i przestrzenią

Jeszcze możesz ją zobaczyć

Tak jak ja wybaczyć

Wczoraj juro dziś

Póki stawiam czoła cieniom

Una lettera Niedziela, Sier 15 2010 

Strasera

Scrivo la questa lettera

Di sicuro piu tardi

Tutto guardi

Parla tutto ti lo cuore

Forse e l’amore

.

Ricordi me bene molto

O aberro

I rimembranzi di folto

Non per me

Cero

Lo suo monde dare voglio

A il questo foglio…

Powstanie Niedziela, Sier 15 2010 

Po zaułkach ciemnych kątach

Za życia zakrętem

Już się nie błąkam

Już kolejny cel jest osiągnięty

.

Nowe skrzyżowanie

Drogowskazy

Nie przystanę

Wiem już o czym marzę

.

W fizyczności materialnej

Mogę już zamknięte oczy mieć

Iść na oślep w dzień upalny

Dojdę bo tak chcę

.

Wyuczyło życie

Jak kolejne kroki stawiać

Iść w zachwycie

I z popiołów się odnawiać

.

I szyderczy śmiech

Kiedy upadałam

Gdzieś rozpłynął się

Wstałam

Podróż (II) Niedziela, Sier 15 2010 

Cichy poranek

W mglistej rzeczywistości

Kolejny życia przystanek

Bez wyrazu twarze

Nikt o nikogo się nie troszczy

Następna data w kalendarzu

.

Wychylam się zza szkła

Krajobraz się zaciera

Jak długo będę jeszcze stać

Jak długo dech będzie zapierać

.

W autobusie życia

Nieznajome oczy

Kilka uśmiechów

I widok zza szyby zachwyca

Czasem przytłoczy

Czasem zabraknie oddechu

.

Wysiądę na chwilę

Na nieznanym przystanę

Odjadą nadzieje

Już są gdzieś w tyle

Następny przystanek

Wiatr zawieje

Kierunek wskaże

.

Wciąż wierzę skrycie

Że nie wyruszę już sama

Że cicho mi coś wróży

I  podsunie mi życie

Kogoś do tej podróży

Kto troski będzie mi zasłaniać

Eyes of heaven Sobota, Sier 14 2010 

From heaven’s blue eyes

Falling are silver tears

Splinters of ice

The cold I can feel

.

Angels are going away

I would go with them

But I decided I stay

Waiting for something’s germ

.

People are walking alone

They don’t care

Something is gone

Something’s changed

And I wait

Wait

Wait

Emeryci i renciści Sobota, Sier 14 2010 

Mają po dwadzieścia parę lat. Kończą studia, albo są tuż po nich. W skrajnych przypadkach dopiero startują w wyścigu o wyższe wykształcenie…

1. Emeryt

Na ogół nie zbywa nadto wymyślnymi wymówkami. Po prostu mu się nie chce. Jest przemęczony pracą, szarą codziennością, ani mu do głowy nie przyjdzie, by ją choć trochę ubarwić. Ewentualnie może się zastanowić. Rezultat łatwy do przewidzenia, jak fakt, że w sylwestra wystrzelą fajerwerki o północy. Już się wyszalał. Już chce prowadzić spokojne, mdłe i prowizorycznie ustatkowane życie. Już się uważa za dorosłego. Nawet jeśli coś mu się spodobało- po prostu mu się nie chce. Po prostu jest zmęczony. Znużony. Poddany bezlitosnej rutynie.

2. Rencista

Może i dałby się namówić. Ale nie. Raz już próbował. Przeszedł na rentę. Nie weźmie pod uwagę, że za drugim razem może być inaczej. Nie weźmie pod uwagę, że może miejsce być to samo, ale ludzie inni. A to przecież oni tworzą klimat. Nie. Po co. Raz było źle, za każdym razem też będzie. Bo takie jest życie. Po co odkrywać inne jego możliwości. Po co kolekcjonować nowe wspomnienia. Jeden raz kształtuje opinię na całe życie.

Coś nowego. Ok. Ale innym razem. Bo następnego dnia… bo następnego dnia będzie dzień jak każdy inny, ale renciście nie da się tego przetłumaczyć. Jutro będziesz niewyspany? No to jutro się wyśpisz i pojutrze wrócisz do tej swojej ukochanej rutyny. Nie, jutro to jutro i basta.

Może jestem porąbana. Może jestem z innej epoki. Może zrobiłam błąd, że jako nastolatka nie ganiałam z imprezy na imprezę, nie w głowie były mi jakieś tam związki, nie chlałam na wycieczkach szkolnych, nie straciłam dziewictwa w okresie dojrzewania. Może też bym się wypaliła i miała teraz o czym gadać z emerytami i rencistami.

Zainspirowane rozpaczliwym poszukiwaniem faceta na spływ kajakowy.

Notabene: wracam do pisania pamiętników, zanim wypluje z siebie za dużo informacji o sobie… 😉

Po drugiej stronie lustra Piątek, Sier 13 2010 

Po drugiej stronie lustra

Lubię obserwować ludzi. Lubię słuchać, co mają do powiedzenia. A najlepiej, gdy mówią o innych. Gdy oceniają. Dają mi wspaniały obraz, jakie cechy ich charakteru starają się ukryć…

Całe życie spotykam na swojej drodze ludzi, którzy albo są wyjątkowo serdeczni i mili, albo reagują na moją osobę nieuzasadnionym chamstwem i arogancją. Z jednej strony mnie to cieszy- przynajmniej miło głaszcze moje ego, że nie jestem jedną z tych szarych jednostek, wobec których przechodzi się obojętnie. Odkąd weszłam w tą śmieszną dorosłość, rzadko kiedy spotykam tych drugich, jakby ten gatunek wymarł. Ale jeszcze gdzieś się tułają takie archaizmy i czasami stają mi na drodze… Ale nie o tym rzecz J

.

Świat wydaje się być dziwnie skonstruowany. Niby wszystko to zbieg okoliczności, niby nikt nie zasługuje na nieszczęścia, na niektóre osoby, które się spotyka. Ale jakby się w to wgłębić, każda sytuacja, każda osoba, która pojawia się w życiu to lekcja, która ma pokazać, co tak naprawdę jest w człowieku, co ma w sobie zniszczyć, a co pielęgnować. To lustra, które pokazują, kim tak naprawdę się jest…

.

Całe życie do dziewiętnastki poświęcałam różnym zajęciom. Pisałam, rysowałam, uczyłam się języków, udzielałam się w wolontariacie, czasem wyciągałam najwyższą średnią w szkole w przypływie ambicji, podróżowałam, brałam udział w różnych wymianach międzynarodowych, przewodniczyłam samorządowi szkolnemu, jako redaktor naczelny gazetki szkolnej rozwijałam swoje pasje, bawiłam się w redaktora w radio szkolnym, pisałam artykuły do lokalnych gazet i robiłam wiele innych rzeczy, które akurat przyszły mi do głowy. Potem ktoś się w moim życiu pojawił- był miły, słodki, kochany, wrażliwy. Ale ja z jakiegoś powodu byłam przerażona. To była nauczka, że pierwsze wrażenie nigdy nie myli. Ale uznałam, że jednak się pomyliłam… I zbagatelizowałam później jeszcze 2 razy takie przeczucie, ale to już inna historia. Wracając do tematu- pierwszy facet, wiadomo, trzeba poznać takie uczucie jak zazdrość. Nawet, gdy go zostawiłam, nie przerobiłam tej lekcji. Pomógł mi w niej kolejny osobnik- pokazał mi ją w najgorszej formie, jaka może istnieć w związku. Był chorobliwie zazdrosny- ze zwielokrotnioną siłą pokazał mi uczucie, które sama w sobie pielęgnowałam. Nauczyłam się jednego- nigdy nie można ograniczać drugiej osoby. Miłość to wolność- jeśli druga osoba odchodzi, to choćby nie wiem co- trzeba jej na to pozwolić, nie można jej zatrzymać. Jeśli ma wrócić- to wróci. Życie toczy się dalej.

.

Był okres, gdy koleżanki masowo zaczynały zwierzać mi się ze swoich problemów z jedzeniem. Byłam w szoku, jak wiele osób ma problem z zaburzeniami odżywiania. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że… sama przez blisko 9 lat walczyłam z bulimią. Pojawiły się dokładnie w dwóch okresach choroby- pod koniec podstawówki, gdy się zaczynała i w technikum- gdy już nie udało mi się jej ukryć i siłą rzeczy musiałam zacząć się leczyć. Te dziewczyny były moim odbiciem lustrzanym.

.

Ktoś kiedyś zarzucił mi, że jestem przewrażliwiona. I owszem, jestem i tego nie ukrywam, skwitowałam. Dorzucę, że była to osoba, która w moim odczuciu kreowała się na niewiadomo jakiego macho i cwaniaka. Wiem, że jest to moja cecha i jako osoba kochająca tworzyć, całą tą swoją nadwrażliwość wlewam w sztukę, której poświęcam swoje życie. Znalazłam wykorzystanie tej wady. Ale coś mnie tknęło- skoro ktoś mi zarzuca taką cechę, to pewnie dla niego samego jest ona w jakiś sposób ciężarem- i nie pomyliłam się.

Upadek Piątek, Sier 13 2010 

Wewnętrzny krzyk

Zamknięte oczy

Wiesz już, że upadasz

Chociaż wciąż przed siebie kroczysz

Lecz za chwilę

Spojrzysz śmierci w oczy

.

Leżysz widzisz cień

Całe życie w kilka sekund

Na ekranie wyobraźni mknie

Błąkasz się

Chociaż ciało tutaj jest

.

I choć nie wiesz tak do końca

Co zdarzyło się

Będziesz widzieć już wyraźniej

Gdy otarłeś się o śmierć

Co dzień zanim zaśniesz

Uśmiech na twej twarzy

Bo doceniasz co już jest

Bo już wiesz

O czym tak naprawdę marzysz

Forse Czwartek, Sier 12 2010 

Strasera aspetto

Mentre tu sogni della diversa ragazza

Non ho la lagnanza

Forse non sono per te

O forse il tempo non c’e

I diversi piani ha il mondo

Da qualche parte in fondo

.

Ma ad ogni instanti ho la speranza

Mi sedio alla panza

Guardo di il celo

Chiudo i occhi miei

Che il momento e bello

Che possiammo essere i belli

Dancing with the moment Czwartek, Sier 12 2010 

Somewhere below

Underground

I can hear the sweetest sound

The melody of your calamus

In this music I can lose

.

My mind is shedding

Memories are breeding

I’d like to stop the time

I know it’s a crime

For the world

I just would to know

.

I just would to have a space

And your lips to taste

Maybe in a heartbeat

You’ll forget everything

.

Give me just one second

For my heart a weapon

A longbow and a sorrow

From God the time I’ll borrow

To use these objects sharp

To kill my dreams and to warp

From my mind

Gdzieś jest na świecie Czwartek, Sier 12 2010 

Wiem że gdzieś jest na świecie

Ktoś kto doceni

Chwile w kroplach deszczu

I blask płomieni

Tańczących nad świecy knotem

Gdy pod stopą gałąź zatrzeszczy

I nie odłoży ich

Na potem

.

Wiem że gdzieś jest na świecie

Ktoś kto życiem się upaja

I sekundami karmi świadomość

W blasku słońca dusze oswaja

Marzeniem wysyła wiadomość

.

Wiem że gdzieś jest na świecie

Ktoś na kogo czekam

Kto nie ocenia bezmyślnie

I jest człowiekiem

Dla drugiego człowieka

.

.

.

Ktoś, kto nie zrani, nie zabawi się czyimiś uczuciami,

żeby podnieść swoje ego

i nie oceni po pozorach…

Nie zdążyłam Czwartek, Sier 12 2010 

Nie zdążyłam się narodzić

I mnie odrzucono

Nic powiedzieć i otworzyć oczu

Nim mnie przekreślono

.

Nie zdążyłam się uśmiechnąć

I mnie oceniono

I za młoda by zrozumieć

Poszłam w inną stronę

.

Nie zdążyłam się zakochać

Wygoniło życie mnie

Przyjaźń nie przetrwała

Miłość zgasła w wspomnień mgle

.

Chciałam zostać i nadrobić

Życia zaległości

I wrócili wszyscy

Przepraszając

Tak najprościej

.

Chciałam zostać

Znaleźć dom

I codziennie widzieć bliskie twarze

Ale coś mnie przegoniło

Każde imię w sercu

Tatuażem

.

W ciekawości wirowanie

Co dzień inny czeka mnie

Bieg wydarzeń

I radości wciąż szukanie

Inne myśli

Inny sen

.

.

.

Reasumując moje pokręcone, koczownicze życie…

…bo siła, którą dało mi każde odrzucenie, pozwoli mi przetrwać wszystko 🙂

A życie to cudowna przygoda i trzeba z niej wyciskać, ile się da 🙂  🙂 bez względu na skutki- z każdego upadku można się podnieść 🙂

Skomplikowana prostota Czwartek, Sier 12 2010 

Skomplikowana prostota- felieton ewidentnie z mojej perspektywy- ten raz na poważnie

Gdy coś projektuję, staram się jak najbardziej komplikować bryłę, żeby nie paprać się później ze szczegółami w elewacji. Staram się, aby siła i piękno tkwiło w formie, nie w detalach…

Ludzie uwielbiają komplikować sobie życie. Prowadzą jakieś dziwne gierki, grają sobie na emocjach, nadużywają aluzji i wybitnie podrażniającego zakończenia nerwowe zwrotu: domyśl się. Z przykrością przyznaję, że parę lat temu również kwalifikowałam się do tej charakterystyki… Ale żem Bliźniak, zmieniłam to… Skutki są, jakie są…

Prawda jest jak goła dupa- nic dziwnego, iż ludzie unikają jej poprzez wrodzoną pruderię, przeczytałam kiedyś tam, gdzieś tam. Większość ludzi panicznie boi się szczerości. Boją się ośmieszenia, zranienia i innych defektów psychicznych, będących w głównej mierze ich imaginacją. Żyją w wykreowanej przez siebie rzeczywistości, którą – a jakże- baaaardzo chcieliby zmienić, ale jakoś tak… odwagi brak. Bo zaraz- a to skutki mogą być takie, a może być tak, a może jeszcze inaczej. Morze szerokie, długi i głębokie. A takowy tchórz nigdy się nie dowie, co w nim pływa. Może tylko przypuszczać.

Szczerość to taki placek. Ale nie krowi. Liść. Ale nie do podcierania. Policzek, jeśli już mam precyzować. A raczej uderzenie w niego- lub pogłaskanie. Na pewno szok, na który delikwent przygotowany nie jest.  Żyjemy w tak zakłamanym świecie, że szczerość prawie zawsze jest niespodziewana.

Szczerość jest prosta, naiwna jak dziecko. Czasami zbyt prosta dla poważnego, skomplikowanego dorosłego. Dziecinnie prosta- dlatego dorosły tak obawia się jej użyć, bo to w pewnym sensie infantylizm…

Szczerość nie jest deklaracją- jest wyrażeniem: emocji, poglądu, jest tylko chwilą. Wydobędzie się i pójdzie w eter. To takie rozgrzeszenie ze swoim sumieniem- co zrobi odbiorca, to już jego sprawa. Najważniejsze, że nadawca zafundował sobie katharsis.

Przechodząc do meritum- działanie oparte na szczerości jest działaniem prostym. To taka prosta bryła. A skoro w bryle nie ma komplikacji, to zaczyna się papranie z elewacją…

Skutkiem działania jest zdarzenie, wydarzenie lub zderzenie. Z rzeczywistością, przede wszystkim. Wielkie przejmowanie, jakby na świecie nie było innych nieszczęść. Jakby nikt inny niczego podobnego nie przeżył. Jakby to była jakaś indywidualna, swoista, wyjątkowa tragedia- bo ktoś coś tam powiedział. Bo zabolało. Fizycznie? Zrobiło kalekę? Poturbowało ciało? Ktoś kuleje, bo powiedział, co myśli? Ktoś będzie to za parę lat pamiętać?

Zdarzyło się, ciekawa lekcja, dzięki. Czegoś mnie nauczyło. Nie doznałam żadnych fizycznych obrażeń od słowa. Idę dalej, wyciągnęłam wnioski. Nie boję się życia, nikt go za mnie nie przeżyje, a ja nie chcę niczego żałować- przynajmniej spróbowałam…

Nie pytaj mnie Czwartek, Sier 12 2010 

Nie pytaj mnie

Jak na imię mam

Nieistotne to dziś jest

Jestem chwilą

I nią trwam

.

Nie  pytaj mnie

Ile wiosen liczę

Zapamiętaj

Spadającą gwiazdę

To chwilowe me oblicze

.

Nie pytaj mnie

Na jak długo pozostanę

Nie zatrzymasz mnie

Jak wiatr przedostanę

Przez twe palce się

.

Nie pytaj mnie

Skąd przybywam

Tego miejsca nie ma

Tam przygrywa

Wyobraźni twojej szept

Twarz Środa, Sier 11 2010 

Ja się nie zmieniam

Lecz różne mam twarze

Każda odbiciem

Jest twych wyobrażeń

.

Chcesz widzieć szczęście

I radość

Uśmiechnę się lekko

Lecz to nie zadość

To powiew

Letniego powietrza

.

Kpisz z mojej osoby

I patrzysz z wyższością

Zdziwiony

Gdy odwracam głowę

Obnosząc się

Z obojętnością

.

Lecz coś ego twe

Cicho zamrocza

Prawda w płomieniach

Utkwionych w moich oczach

Odbicie duszy

Co wszystko zmienia

Życzenie Środa, Sier 11 2010 

Żeby żegnał ze mną dzień

Ukołysał w rytmach nocy

Czuwał nad spokojnym snem

Bezszelestnie też w nim kroczył

.

Żeby trzymał mnie za rękę

Kiedy słońce się obudzi

Żebym mogła dać mu więcej

Aniżeli lepka masa obojętnych ludzi

.

Żeby nie żałował mi uśmiechów

Gdy zaczniemy nową dobę

W egzystencji tej pośpiechu

Wybrał ze mną właśnie drogę

.

Żeby nie kpił z moich łez

Kiedy smutno będzie mi

Nawet jeśli gorzki ich spadnie deszcz

Niech nie zamknie serca drzwi

.

.

.

.

Chwila, w której można stracić życie i człowiek zaczyna rozumieć, czego chce…

Wędrówka we śnie Wtorek, Sier 10 2010 

Powędruję nocą

We śnie

I bezczelnie wkradnę się

Do twej podświadomości

Tak byś nie pamiętał mnie

O poranku

Tak byś na mnie się nie złościł

.

Pozwól mi pokolorować

Twoje marzenia

Tęczą chcę rysować

Spełnić twoje chcę życzenia

.

Mogę patrzeć gdzieś tam z boku

I w deszczowy dzień

Nie być w twym widoku

Gdzieś pod drzewem schować się

Gdy tak niebo

Drwi bezczelnie z moich łez

Obserwować

I zamykać oczy

Snuć marzenia i planować

Że odwiedzę cię tej nocy

.

.

.

.

.

…gdy nie ma kto inspirować, inspirują świeżo umarłe nadzieje…

Go down Czwartek, Sier 5 2010 

Pass by the board

One thought

One word

Maybe a little bit too much

I bounced

There was nobody

Who could me catch

.

My eyes were closed

Every moment was worse

Than before

I touched my soul’s core

.

At the moment’s notice

I stayed on the ground

High was the price

But finally I found

Myself

.

That was a truth

It away of reality me kept

I couldn’t move

To go back or ahead

In a nightmare I slept

Die Kϋnste der Träumer Wtorek, Sier 3 2010 

Ein starker Wind

Gibt mir eine Erinnerung

Ich friere und verstecke mich

Ich habe genug

Erinneren sich

Wie es war

Jetzt ist alles klar

.

Die Kϋnste der Träumer

An der Maler Mann geht

Nase sind ihn Fuss

Bewundert der Sonnenuntergang

Wie dieser Blick ist sϋβ

Es ist kein Ausgang

Wie diese Weile ist lang

Und gleichzeitig  kurz

.

Ich shwimme und tauche ins Träumemeer ein

Jetzt weiβ ich

Was ich brauche

Das war

Und das ist

Wie die grϋne Frϋhjaheszeit

.

.

.

Dzięki Elbuś za korektę 🙂  🙂

Fight Wtorek, Sier 3 2010 

If you want to say goodbye

Make it please tonight

Forget and go away

Or with these dreams here stay

Take the strength

Something change

.

In the moonlight

When owls fly

Break the rules of a night

.

In this unreal fight

All the moves are right

Kill the sadness

Kill the black moon

The moment of you

Will be soon

.

.

.

Raczkuję, więc wyrozumienia 😉

Waiting Poniedziałek, Sier 2 2010 

Days are too short

I can’t touch the wind

Nothing is worth

To make me blind

.

But there’s a face

I could by my eyes taste

And delight this view

And thinking still it’s true

.

Between two worlds

In a prison

Waiting for words

Years and seasons

Perhaps they come never

Not for me they’re grant

Perhaps I’m not too clever

To understand

Butterfly Niedziela, Sier 1 2010 

In the  middle of night

Shadow deep

Becomes the light

A carterpillar creeps

It’s making a cocoon

This life is broken

.

Like a colorful butterfly

Go above the grass and fly

Come come to the Sun

Faster please faster run!

.

There’s nothing to making cry

Just forget about everything

And high

Overlook on the sensitive wings

This is a new life

This is a bliss

%d blogerów lubi to: