Kompleksik Sobota, Maj 29 2010 

Mały potworek wewnątrz galaretowatego narządu obudowanego puszką z kości na szczycie ciała. Przenikliwy i upierdliwy. Karmi się irytacją i niepokojem. Czasami włącza przycisk „rumieniec”. Straszne, wyimaginowane cudo- Komplek(sik).

Kompleks jest gruntowny. Kompleksowo i dokładnie przygląda się wadzie, bada ją, rozkłada na czynniki pierwsze, po czym bezczelnie drwi i kpi, wprawiając w różne dziwne psychozy jego posiadacza. Całą swoją energię poświęca na zwrócenie na siebie uwagi. Jest jak magnes- każdą uwagę przyciąga i filtruje tak, aby uderzyła w żywiciela. Posiada wybitną zdolność przetwarzania informacji i obracania ich do góry nogami.

Typowy pasożyt- w zasadzie nic z siebie nie daje, karmi się zaś pozytywnym nastrojem swojego dawcy. Wyżera wszystkie nerwy i zostawia nienadające się do niczego strzępy. Produktem ubocznym jego przemiany materii są przygnębienie i liczne rozterki emocjonalne.

Kompleks łatwo ulega wiązaniom. Wytwarza trujące enzymy, które wyłapują niedoskonałości i transportują je do zainteresowanego. W efekcie Kompleks tworzy… kompleks kompleksów. Działanie grupowe stwarza mu znacznie większą satysfakcję, a rośnięcie w siłę zmniejsza szanse na zwalczenie.

Typowy posiadacz kompleksu robi wszystko, co może, aby ukryć swojego potworka. Każdy cios, witany otwartymi ramionami przez Kompleksa, powoduje niespodziewane reakcje, tudzież na ogół wielką obrazę, skapywanie jadu z zębów, parę z uszu i inne dziwne zjawiska. Oswojony kompleks działa troszeczkę inaczej- biedny żywiciel poprzez cynizm i chamstwo (będące na tak cienkiej granicy z sarkazmem) broni się jak może przed (wyimaginowanymi) atakami. Ponadto taki osobnik będzie starał się za wszelką cenę udowodnić, że Kompleksu nie posiada. Wszelkie działania, jakie podejmuje w tym celu charakteryzują się rażącą sztucznością, są na siłę wyreżyserowane. Żywiciel, zdając sobie sprawę ze swojego problemu, będzie na siłę odgrywał zachowania osoby bez Kompleksu, jednak ubarwiając je i wyolbrzymiając. Naturalnie będzie swój Kompleks przypisywał każdemu potencjalnemu, Bogu ducha winnemu, według niego atakującemu.

Żywiciel może również przyjąć antagonistyczną formę obronną- wyparcie i ignorancję. Niby się wyrzeknie, niby nie zwróci na to uwagi, ale boleć będzie jak jasna cholera. To też jakiś ersatz walki z kłopotem.

Rzadko kiedy posiadacz dochodzi do kolejnej fazy- akceptacji Kompleksa. Jeśli jednak się to jemu uda, wprowadzi potworka w niemałe zakłopotanie- a to pierwszy sukces w wojnie, która toczy się pod osłoną czaszki. Ale zwalczanie Kompleksików to już inny temat. I jakże nudno byłoby, gdyby one nie istniały- żywiciele, zgrywający twardych cwaniaczków, są takimi ciekawymi zjawiskami i tak miło się ich obserwuje 🙂

Serdeczne dzięki za kreatywną dyskusję przy miodowym piwku :*

Księżniczka i żaba Wtorek, Maj 25 2010 

W nie tak odległych jeszcze czasach małym chłopcom dawało się resoraki i inne gadżety miniaturowych symboli „męskości”. Dziewczynki dostawały lalki, plastikowe garnki i inne iście kobiece zabawki (aby od dziecka wiedziały, jak to działa w przyszłości). Ale było jeszcze coś, o czym już się zapomina- bajki. Nie te ściągnięte z neta, shrekowate i odtwarzane pociechom, żeby dały chwilę spokoju, tylko takie wydobywające się z ust rodziców, dziadków, pobudzające wyobraźnię. I biada romantykom, którym przez te bajki skrzywiła się psychika jeszcze przed okresem dojrzewania. Biada im w tym świecie…

Kobieta to taka princeska, szuka gdzieś tam w świecie swojego księcia. Choćby na niewiadomo jaką feministkę się kreowała, jeśli nie jest osobą z objawami psychopatycznymi, ma miękki narząd gdzieś tam pomiędzy tym, w co tak namiętnie wlepiają wzrok mężczyźni, ukryte pod osłoną mostka. I czeka, aż jej mózg w towarzystwie jakiegoś księcia zacznie nadprodukować fenyloetyloaminę, która pobudzi resztę gruczołów, a te zaczną wytwarzać hormony, dzięki którym ten miękki narząd zacznie szybciej pompować krew. A krew nie woda…

Zanim jednak na takiego księcia natrafi, parę żab zazwyczaj obcałuje. Pół biedy, gdy o buziaki tylko chodzi. Zanim jednak któraś z tych żab przemieni się w księcia mogą powstać drobne komplikacje. Niezbyt groźne jest, gdy żaba żabą pozostanie. Może powstać iluzja, że płaz zaczyna się przeobrażać, ale prędzej czy później czar pryska- urok rzucony nietrafnie odchodzi gdzieś w eter. Żaba czasami nie kuma, czasami skrzeczy, jej błony z pomiędzy palców zaczynają drażnić, a posmak much z żabiego języka zaczyna odstraszać. Na ogół wyłupiaste oczy płaza wędrują w różnych dziwnych kierunkach, szukają księżniczek, dla których mogłyby być księciem.

Nie żal, gdy żaba żabą pozostanie. Gorzej, gdy pomyli się żabę z ropuchą. Z tą to dopiero jest problem. Nie dość, że pożera tonę bezbronnych much na śniadanie, drugą na obiad i trzecią na kolację, to jeszcze podżera nerwy między posiłkami. Niezbyt urokliwa, wśród romantyczek imaginacja pięknego wnętrza. Niestety- tylko imaginacja. Nie należy zapominać, że ropuchy to jadowite zwierzęta. Ta wydzielina, odór, który rozprzestrzenia się w atmosferze potrafią skutecznie zatruć egzystencję.

Kijanka- nie za dobra to idea. Owszem, niby można sobie taką wychować, niby ofiarowuje wielkie nadzieje. Potrzebuje sporych nakładów energii, czasami aż za dużych i to taka żaba w worku- nie wiadomo, co z tego wyrośnie. Z księcia to tylko jeden człon posiada…

Ale księżniczka to romantyczka. Wierzy, że w końcu trafi na tą zaczarowaną żabę 😉

*** [Jesteś tworem mojej wyobraźni…] Wtorek, Maj 4 2010 

Jesteś tworem mojej wyobraźni

W ciemną noc przyśniłeś się

Gdzieś na skrawku mgły fantazji

Uwodziły oczy twe

Jesteś snu poświatą

Chmurą co po niebie brnie

Dla rozumu stratą

A dla duszy ciepłym dniem

Jesteś chwilą

Czy przeminiesz

Jak wyrwana roślina siłą

W niepamięci mej zaginiesz

***[Obudziłeś się…] Wtorek, Maj 4 2010 

Obudziłeś się

Za późno

O jeden dzień

Gdy tańczyłam z wiatrem

Ty zamknięte oczy miałeś

Otulony chłodem

Tam głęboko spałeś

Obudziłeś się

Za późno

O jedną porę roku

Gdy płakałam z deszczem

Ty zamknięte oczy miałeś

Nie wiedziałeś jeszcze

Co przespałeś

Obudziłeś się

Za późno

O krążenie jedno ziemi

Latam gdzieś z ptakami

Nad wiosenną łąką

Otworzyłeś oczy

Spojrzałeś trochę w górę

Trochę kątem

Ja już dawno jestem

Poza linii horyzontem

%d blogerów lubi to: