Wyścig szczurów Piątek, Mar 26 2010 

Cwane bestie. Inteligencja, spryt, zezwierzęcenie. Jako udomowione zwierzątka słodkie i kochane. Na wolności walka o przetrwanie- wyścig…

Wyścig z czasem. Kto szybszy, ten lepszy. Szara masa, tłum, w którym jednostki usilnie próbują się wybić, wyróżnić, twardo i w zaparte dostosowując się do warunków atmosferyczno -kulturalno-społeczno- jakichś tam. Nieistotne. Prześcignąć. Prześcignąć TAKICH SAMYCH. Cóż za ambicja…

Laboratorium? Eksperyment? Hm… pierwsze skojarzenie- labirynt i szczur czy jakaś tam biała myszka. Gryzoń, w każdym bądź razie. Facet (kobieta- nieistotne) w białym fartuszku puszcza puchatego gryzonia do labiryntu, na końcu którego, po pomyślnym pokonaniu krętych ścieżek, w nagrodę czeka kawałek serka albo innego specyfiku do zaspokojenia potrzeb fizjologicznych. Manipulacja dolną partią piramidy potrzeb. Jak w Auschwitz… No, może przesadziłam- ostatecznie po serii krętych ścieżek jest NAGRODA… Tylko, czy aby na pewno jest warta wystawiania się na próby i eksperymenty, bo ktoś ta wyżej tak sobie ubzdurał?

Selekcja naturalna. Domeną gryzonia, jak sama nazwa wskazuje, są ząbki. Ząbki służą do gryzienia. Najlepiej do wygryzania innych osobników tego samego gatunku. Bo te istoty niższe to już kwestia oczywista. Nawet w stadzie trzeba uważać. Szpiedzy czyhają. Mania prześladowcza, nacisk i presja.

Wróg. Mruczący indywidualista, który na widok pokręconych ścieżek spojrzy z pogardą, obejdzie dookoła, albo pójdzie przez środek bezczeszcząc prowizoryczne ścianki. Na pewno pójdzie własną drogą. Albo w ogóle się nie zainteresuje- tu największy jego atut- nieprzewidywalność. Czasem, dla zabawy, ukatrupi kilka szczurów, jednak jego królewskie podniebienie nie zaspokoi się. On gustuje w pożywieniu z wyższych sfer.

Indywidualizm mruczka świadczy o jego wyższości nad szarą masą szczurów. Niestety, czasami nawet największy miauczący może mieć problem z tłumem szarych, bezpłciowych intelektualnie i osobowościowo stworzeń…

Kijem w mrówki Piątek, Mar 26 2010 

Uroczy, migający w słońcu kopiec. Niezliczona ilość maleńkich, pracowitych owadów, podporządkowanych jakiejś wielkiej, absolutnej władzy płci żeńskiej. Jedyny ustrój, gdzie baba ma najwięcej do gadania…

Mrowisko- doskonały (?) wytwór natury. Wszystko tak jak trzeba, każdy ma swoją rolę, nikt nie podskakuje. Mrówki, odgórnie ograniczone systemem, robią swoje, zatracając swoją indywidualność (o ile można zatracić coś, czego się nie posiada). I wszystko jest pięknie i zacnie dopóty, dopóki kija się weń nie wsadzi. W mrowisko.

Krach. Kryzys. Nie wiadomo, co się dzieje. Ktoś palnął w system. Jeśli zrobił to umiejętnie i nie zaciska palców na tym kiju, być może pozostanie anonimowy. Być może nie. W każdym bądź razie uniknie reakcji alergicznej na najprostszy kwas karboksylowy.

Wbicie kija w mrowisko to wcale nie taka prosta czynność, jaką się wydaje. Najpierw wypadłoby przeprowadzić dogłębną analizę możliwości.  Najważniejsze, to nie zaszkodzić zbytnio mrówkom. Chodzi o to, żeby naruszyć system, a nie jednostki. To trzeba rozwalać odgórnie. Trzeba się dostatecznie szybko wycofać- zawsze znajdą się jak nie zagubione duszyczki, to fanatyczne jednostki pragnące zemsty. Określić bezpieczną odległość miejsca obserwacji. Oszacować chaos i ryzyko z niego wnikające.

Kij najlepiej wbijać w sam czubek. Pierwsza reakcja nastąpi odgórnie, bez szkód na dalsze partie mrowiska. W każdym bądź razie bez natychmiastowych. Co inteligentniejsze owady zdążą czmychnąć, te z wyższych półek już niekoniecznie.

Aby rozbić ogół należy zapoznać się ze szczegółami. Boże broń nie naruszać ich godności. Te, które mają coś na sumieniu, same zagalopują się w kozi róg.

No i najważniejsze- tego nie narusza się rękami. Nie tyka się również odchodów, bo te niby śmierdzą. Nie siadać na tym. Kijem, kijem, kijem…

Puste Sobota, Mar 6 2010 

Kilka pustych dni

Parę łez

I oczekiwanie

Martwe chwile

Cichy deszcz

Czarno-białe zasypianie

Kilka pustych lat

Pobrudzone szyby

Nie przebija przez nie

Słońca blask

Życia smak

Mdły i nieprawdziwy

*** [Nie dawaj mi…] Sobota, Mar 6 2010 

Nie dawaj mi

Płomienia nadziei

Nie chcę

W proch się zamienić

Nie patrz na mnie

Z taką czułością

Chcę zostać

Ze swoją samotnością

Nie szeptaj na dobranoc

Cichym głosem opowieści

Lubię

Gdy mi się nie śnisz