Człowiek to takie stworzonko, które bardzo lubi myśleć o sobie. Świetnie, jeśli ma coś do powiedzenia i wydobywa to ze swoich ust. Mniej kolorowo, kiedy nic sobą nie prezentuje, a mimo to mówi… Ujmę krótko, parafrazując Thomasa Stearnsa Eliota: „najwięcej problemów przysparzają światu ludzie, którzy pragną być uważani za ważne osobistości”.

 

 

Kiedy jeszcze oddawałam się, jakże przyjemnej, zabawie z naszą-klasą.pl, bardzo lubiłam czytać opisy w rubrykach o mnie. Czasami można było trafić na niezłe perełki- ale zazwyczaj w negatywnym tego słowa znaczeniu. Jedna szczególnie głęboko utkwiła w mojej pamięci.

Dziewczę zaczęło zdanie od jakże ambitnego No więc… Po tych dwóch, wiele mówiących, cudnie stylistycznie skonstruowanych słowach, w co drugim wyrazie pojawiał się, rażący, w promieniu na pewno dalszym niż zasięg mojego pola widzenia, błąd ortograficzny. Rozumiem, dysleksja, dysortografia, czy tam inna dysfunkcja. W końcu w ostatnich latach cierpi na nią ponad połowa Polaków, a procent ich niebezpiecznie wzrasta. Dziwne, że kiedyś nie słyszano o takich dolegliwościach, a jak już się zdarzały, to niezmiernie rzadko. Chociaż zawsze trafiałam na cudowne polonistki, które zarażały mnie miłością do języka polskiego, to jednak właśnie tę grupę zawodową powinno się o to zjawisko winić. Za krótki bat nad edukującym się społeczeństwem, albo jego brak.

W dalszej części swojego genialnego inaczej opisu, dziewczyna wyraziła swoje zdanie na temat tolerancji i krytyki. Tutaj stop. Jeśli już naprawdę ktoś chce się na jakiś temat wypowiedzieć, to moim skromnym jakże zdaniem, winien się zorientować, co znaczą konkretne pojęcia. Każdy ma prawo wyglądać, jak mu się podoba, jednak moje pierwsze wrażenie spalonej na solarium i wytapetowanej nastolatki  nie myliło mnie. Tutaj pojawia się tolerancja- jej sprawa, jak wygląda. Sama czasami też lubię przysmażyć się na sztucznym słoneczku i starannie wytapetować moje lica, więc tej części nie komentuję. Wyrosłam już z tego.

Krytyka. Dziewczę zdawało się nie rozróżniać pojęcia krytyki od mieszania z błotem. A różnica między nimi diametralna. Nie twierdzę, że krytyka jest czymś przyjemnym- raczej nikt nie lubi jej wysłuchiwać pod swoim adresem. Krytyka sama w sobie nie jest zła- o ile jest konstruktywna. A jeśli nie jest to mieszanie z brązową papką, to taka właśnie jest. Celem jest zmotywowanie jednostki to działania, wytknięcie błędów, których powinna unikać w przyszłości. Krytyka najdotkliwiej rani psuedonarcyzów, osoby, które afiszują się jako idealne, chociaż kompleksy zdominowały ich życie. Człowiek dojrzały, potrafiący obiektywnie spojrzeć na siebie i otoczenie, nie zrazi się kilkoma niemiłymi słowami. Rozróżni także prawdziwą krytykę od zwykłej jadowitości i wyciągnie z niej pozytywne wnioski.

Ale za błędy ortograficzne to miałabym ochotę z czymś zmieszać… O interpunkcyjnych nie wspominając. I stylistyka…