Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia- powiadają. Rzeczy obiektywne w subiektywnym znaczeniu nabierają nowych kształtów i właściwości.

 

            Na początek mały eksperyment: jeśli wystarczająco długo królik doświadczalny, będący przedstawicielem homo sapiens (bo w jakiś sposób swoje odczucia będzie musiał przekazać, najlepiej, jeśli odbyłby się to drogą werbalną), wlepiać będzie swój wzrok w czarną plamę, to kiedy podniesie swe piękne gałki oczne, jego mózg zarejestruje białą plamę. Biała plama odkleiła się od czarnej. A czarna… czarna dalej pozostała czarną. Ale jakby nabrała nowego znaczenia. Obiektywnie dalej pozostaje w ciemnej tonacji, jednak po wnikliwszym przyjrzeniu się, nabrała nowych cech.

            To, czy zwraca się na coś uwagę, uwarunkowane jest głównie osobistymi zainteresowaniami. Inaczej sznurówkę spostrzeże szewc, inaczej przechodzień, jeszcze w innym wymiarze zobaczy ją samobójca. Dla szewca będzie prawdopodobnie kolejnym asumptem do wypowiedzenia niecenzuralnego słowa, osobnik idący po chodniku pewnie ją rozdepcze (o ile nie będzie to poeta, dla którego stanie się inspiracją do kolejnego poematu), a samobójca zobaczy w niej pętelkę, na której z chęcią by zawisnął.

            Na ambiwelatność rzeczy martwych i żywych, tudzież także istot podobnego pochodzenia, kolosalny wpływ mają doświadczenia danego osobnika. Życiodajny płyn, będący tlenkiem wodoru (lub zwyczajowo wodą- jakie kto ma preferencje…), będzie inną miarą mierzony przez mieszkańca pustyni, któremu naskórek wysechł na języku, inną przez pływaka, który najchętniej wymieniłby płuca na skrzela, a jeszcze inną przez studenta w akademiku, który nie musi się martwić o rachunki za galopujące metry pod prysznicem.

            Istotnym elementem rejestrowania kształtu jest wykształcenie. Architekt, z założenia zboczony i przewrażliwiony na punkcie formy, w linii prostej dopatrzy się zagięcia, które w jego psychice może przeobrazić się w załamanie. Kleks na notatkach dla psychologa będzie postrzegany jako symptom zaburzeń mentalnych. Konstruktor przyjmie to, co widzi- takie ma być, nie wolno tego zmieniać, trzeba to wyliczyć, aby otrzymało należytą wytrzymałość.

            Narządem wzroku są oczy. Od ich kondycji w dużej mierze zależy, jak jawić się będzie świat. Krótkowidz zachwycać się będzie wszystkim tym, co znajduje się blisko niego. Krowa w promieniu trzystu metrów może zostać przezeń zinterpretowana jako bocian. Dalekowidzowi może nie grozi pomylenie stojącej obok niego mućki z wysmukłym żabołapem, ale mocny kontur przed czubkiem jego nosa będzie delikatną smugą (przynajmniej nie można mu zarzucić koncentrowania się na jednym z najważniejszych narządów zmysłów). Świat astygmatyka będzie poprzekręcany i wyraźnie zniekształcony…

            Mózg człowieka ma skłonności do wynajdywania kształtów tam, gdzie niekoniecznie mają one sprecyzowaną formę. Do wszelkich plam, chmur na niebie i wszystkich innych amorficznych elementów będzie dopasowywał znane już formy. Subiektywność w tym przypadku odnosić się będzie, jak poprzednio, do przekonań, charakteru, zawodu i wszystkich innych czynników kształtujących osobowość. Najważniejsza jest jednak umiejętność patrzenia z własnego punktu widzenia, bo jedno krzesło to na dłuższą metę za mała powierzchnia na dwie części ciała, z których wyrastają nogi…