Punkt wyjścia

Człowiek rodzi się doskonały. Nie potrafi mówić, ale świetnie radzi sobie z odbieraniem bodźców od otoczenia. Bierze rzeczywistość taką, jaka jest, nie neguje jej, zachwyca się każdym szczegółem, którego „dorosły” nie jest w stanie dostrzec.

 

Człowiek należy do tych zwierzątek, które opiekują się potomstwem. Nie wnikając głębiej, w przypadki patologiczne, tak nas zakodowała natura. Małemu homo sapiensowi nie pozostaje nic innego, jak zaufać starszym członkom rodzinnego stada. Duży Człowiek wie, że Mały Człowiek nie wszystko rozumie, a przynajmniej teoretycznie, bo często rozumie znacznie więcej niż ten duży. Dlaczego? Mały Człowiek jest nieskażony mentalnym Afganistanem otaczającego świata, jego umysł jest świeży, a ponadto nie idzie drogą rozumu, lecz swojej pompy układu krwionośnego. Mały czuje i uczuciami się kieruje.

 

 

Czuje piękno otaczającej go rzeczywistości, zachwyca się wszystkim tym, co nieznane mu było w cieplutkim łożysku mamy. Dzięki emocjonalnemu podejściu Małego Człowieka jest znacznie łatwiej wyczuć drugą osobę- coś jest nie tak u tej pani, nie ważne dlaczego, trzeba trzymać się z daleka. Na etapie, w którym logiczne rozumowanie pozostaje w uśpieniu, tzw. intuicja osiąga swoje apogeum. Niestety- wraz z aklimatyzacją i wzrostem ciała, jakby jej ubywało.

Najpiękniejsza w Małym Człowieku jest miłość. Naturalne, że jej nie rozumie. Ona po prostu jest. Nie ma intryg, podstępów, zdrad, sprawdzania uczuć partnera… Mały Człowiek kocha, bo… bo po prostu kocha. I to odróżnia go od przeciętnego Dużego Człowieka, dla którego miłość nie jest czymś samym w sobie, tylko współgra z materialistycznymi potrzebami sztucznie wytworzonej rzeczywistości.

Mały Człowiek to kopalnia pomysłów, nieustanne wycieczki w nieznane (nawet jeśli nieznanym jest szafa w przedpokoju). Wszystko postrzega inaczej, niż Duży Człowiek. Bierze rzeczywistość taką, jaka jest. Nie neguje żadnych istnień, jest otwarty i ciekawy. Wytwór umysłu większego człowieka, zwany nudą, zdaje się nie istnieć…

Dużemu Człowiekowi nie wypada. Duży patrzy na opinię innych dużych. Duży się wstydzi… A Mały? Mały jest SPONTANICZNY…

Jakimkolwiek cudem nie byłoby dzieciństwo, z każdym kolejnym dniem życia dostaje cios. W końcu umiera… A potem taki Duży-Mały Człowiek szuka sensu istnienia, widzi tylko szarości, jest znudzony byciem… A wystarczy tylko obudzić w sobie Małego Człowieka, wrócić do punktu wyjścia- przyjścia na nowy świat…